Logo jak sie patrzy! Takie cos z takim czyms My Linki, a co Mydelko
A kuku!
Icha icha
Bla bla
Co sie tak gapisz?!
Soapy

Ubieraj to szalone gówno! T-shirty Frankiego i IGeja!
Podaj swoj e-mail - dostaniesz info o nastepnym stripie.




     
Tozsamosc - a co to, kurwa, jest?

Czy mozliwe jest, by w dobie internetu i kablowki, mowic o tozsamosci?

Poprawnosc polityczna narzuca nierozerwalne laczenie tegoz pojecia w pare: "tozsamosc narodowa". Zagorzali patrioci nie sa w stanie wyobrazic sobie, ze slowo "tozsamosc" samo w sobie ma jakas tozsamosc i moze istniec samodzielnie. Nie jestem przekonany, co do tego, czy moje pokolenie faktycznie poczuwa sie do glebszej wiezi z ojczyzna. Ta sprowadza sie do chlubnej historii. Nic dziwnego, jezeli dzisiejszy wizerunek panstwa ksztaltowany przez marszalka Leppera, prezesa Kwiatkowskiego, szalonego wizjonera Marka Pola, czy tez legiony bezimiennych partyjniakow, ktore obsiadly monstrualna machine administracji. Trudno tu o poczucie wiezi z takim panstwem.

Z pomoca zdewaluowanemu pojeciu "ojczyzna" wzywa sie zawsze Jan III Sobieskiego na czele Husarii, czy marszalka Pilsudskiego ze swoimi Legionami.

Obawiam sie, tylko, ze dla mojej generacji Jan III Sobieski jest mniej wiecej jak Batman - postacia z bajki. Blizszy jest juz Eminem - mozna pojsc na koncert, czy cudowne dziecko koszykowki Jordan, ktorego przebieg kariery z zapartym tchem sledzil niemal kazdy (w moim pokoleniu).

Globalizacja nabiera tempa wraz z postepem technicznym: historia starzeje sie coraz szybciej, ale za to ale za to dystanse geograficzne sie skracaja. Nie stanowi problemu, by miec biezacy kontakt z tym co dzieje sie za oceanem. Mozemy to sledzic i to jest swiat, ktory wielu z nas pochlania i emocjonuje. Swiat bedacy wyznacznikiem trendow. Czy nie jest tak, ze nasi przodkowie z przed 600 lat sa nam o wiele dalsi niz gwiazdy Hollywood?

Mam wrazenie, ze predzej bym sie dogadal z Nicole Kidman, niz z Mackiem z Bogdanca, wszak wiekszosc mlodych Polakow lepiej wlada angielskim, niz starocerkiewno-slowianskim.

A czy coroczne obchody swiat narodowych nie maja znamion "formalnosci'? Czy poza potrzebujacymi opieki geriatrycznej kombatantami, kogos wzruszaja ceremonie, na ktorych role dostojnikow pelnia cyniczni partyjniacy, a calosc odbywa sie w rytmach dyktowanych przez skacowana orkiestre reprezentacyjna?

Fakt - polska mlodziez emocjonuje sie symbolika narodowa, przy okazji imprez sportowych - wracajac po meczu chwiejnym krokiem spiewany ochoczo Mazurek Dabrowskiego zlewa sie z przebojem "bo wszyscy Polacy, to jedna rodzina".

I tak z pokolenia na pokolenie utrwala sie sarmacka tradycja, a nawet wodke nazwano Sobieski. Smutne, ze pojecie narod ma pijacko-warcholskie konotacje, tymczasem polska mlodziez bardziej utozsamia sie z raperami z nowojorskiego getta, czy londynskimi maniakami clubbingu. O wiele blizszy jest nam kultowy Bob Marley, niz krol Jan Kazimierz. Zapewne w ten sposob TVP argumentuje fakt, ze w kazde swieta powtarza "Potop" (swoja droga ciekawe, na co w takim razie wydaja majatek zgarniany na abonamentach?) Telewizja Publiczna zatracajac resztki obiektywizmu powinna byc zwana Telewizja Rzadowa i jako taka nie jest i nie bedzie postrzegana jako trendy, wolimy przelaczyc na MTV i zobaczyc najnowsze teledyski made in eldorado. Jezeli kazdy mieszkaniec naszej globalnej wioski, tj. pelnoprawny mieszkaniec (czyt. szczesliwiec, ktory nie urodzil sie w kraju trzeciego swiata) ma mozliwosc dostepu do tego samego dorobku pop kultury i poddany jest metodycznej unifikacji - czymze jestesmy? Byc moze zasysam w tej chwili z netu ten sam kalifornijski rap, co moj rowiesnik w Peru, czy belgijski makler gieldowy, a wszystkim nam odbije sie po chesseburgerach i coli.

Moja tozsamosc? Wszak, czy nie jestem zatem owocem bledow wychowawczych, narazonym na wieloletni strumien pomyjow amerykanskiego szolbiznesu? A moze jestem dysfunkcjonalnym przedstawicielem pokolenia wyobcowanych internautow? Lokalna kultura nas przestaje wyrozniac - dzis tworcze podejscie nie poplaca - ludzie chca tanczyc przy tym, co jest trendy i widziec wielkie gwiazdy, ulicznego grajka mija sie jak zebraka. Zaciera sie koloryt.

Jestesmy o krok, od otwarcia granic. Niebawem drenaz mozgow przybierze rekordowe rozmiary, a swiezo upieczona polska inteligencja z okien Boeingow pokaze srodkowy palec liderom skrajnej prawicy, utaplanych w swej kiczowatej retoryce. Pozostaje obawa, czy ci, ktorzy wyrusza na poszukiwanie lepszego miejsca na ziemi beda sie w nim czuli u siebie, czy tez beda odartymi z wlasnego "ja" pariasami? Beny

styczen 2004
wroc na glowna