Zaznacz stronę

A może jest tak, że całe to pierdolenie o uchodźcach, emigrantach, może być chuja warte, bo karty zostały już dawno rozdane? A właściwie rozdała je biologia, bo starzejące się państwa Europy pojęły, że nie są w stanie utrzymać obecnego poziomu rozwoju (w obecnych wypaczonych systemach ekonomicznych i socjalnych) i muszą przyjąć i przystosować hordy z innych kultur do podstawowej pracy?

Jasne, to żadna nowa teoria, ale…

… co jeśli Niemcy tak chętnie ogłosiły przyjęcie setek tysięcy/milionów emigrantów, bo wiedzą, że i tak mają przejebane i w dobrze znanym przypływie niemieckiego pragmatyzmu przygotowują się do nieuniknionego “wzbogacenia kulturowego” poprzez przyśpieszenie go? Dzięki czemu, poprzez wcześniejsze rozpoznanie trendów (a to kluczowa sprawa w modzie,  biznesie i generalnie w życiu) i próbę okiełznania ich, ponowną supremację nad Europą? To że już niebawem islamską, to drugorzędna sprawa. I nie piję tu do IV Rzeszy czy innego nazi-gówna w tym stylu, tylko do zwykłego niemieckiego pragmatyzmu połączonego z nowoczesną inżynierią społeczną. Oj, chyba jednak nie do końca tak nowoczesną, skoro tyle protestów się podnosi…

Z drugiej zaś ręki… gdyby było tak, że chodzi tylko o tanią siłę roboczą, czy nie znacznie bezpieczniej byłoby otworzyć granice dla dużo bliższych kulturowo Ukraińców i Białorusinów, którzy jedynie przez wir historii nie mogą dostać się do Unii Europejskiej?

Im więcej myślę o tym całym gównie, tym mniej to wszystko rozumiem i tym bardziej jestem skłonny wierzyć w teorie konspiracyjno new-world-orderowe… tym bardziej, że ludzie którzy nami rządzą są zakładnikami korporacji, których anonimowi i rozproszeni po świecie właściciele interesują się jedynie słupkami wzrostu za wszelką cenę. I nawet nie z ich złej woli, tylko z powodu rozproszonej odpowiedzialności.

Rozproszona odpowiedzialność to dziwka dobrze znana z podstaw psychologii. Nożownik może dorwać swoją ofiarę na oczach dziesiątków świadków i nikt nie kiwnie palcem, bo myśli, że ktoś inny powinien się tym zająć. To jest ta tak zwana znieczulica społeczna. Za Wiki: „W literaturze przedmiotu pojawia się także nazwa efekt widza lub efekt obojętnego przechodnia) to zjawisko związane z konformizmem. Polega na obniżaniu się prawdopodobieństwa zareagowania świadków kryzysowego zdarzenia wraz ze zwiększaniem się liczby świadków tego zdarzenia.”

Jeśli na poziomie morderstwa na oczach żywej (a właściwie zaraz martwej) tkanki taki mechanizm świetnie działa, to jak można mieć za złe temu 1% w jachtach, że analizując wykresy na zakrzywionych ekranach nowych monitorów mają głęboko wyjebane w dobro odległego o setki tysięcy kilometrów ogółu, którego na oczy nie widzieli?

I ile warta jest cywilizacja, która pozwala na takie wynaturzenia? (nie mówię tu o efekcie rozproszonej odpowiedzialności, tylko władzy kapitału)

A co jeśli 99% ludzi zawsze, od zawsze miało przejebane, a teraz, dzięki łatwemu dostępowi do informacji dopiero zaczęło kumać w swojej masie, że można jednak inaczej? I mimo, że średnia życia podwyższyła się diametralnie, to nieproporcjonalnie wrosły też oczekiwania, wykreowane i napompowane przez  reklamy i media?

Niby banalne, ale kto powiedział, że banał nie może być prawdziwy?

Share This