Zaznacz stronę

SZOK! Portal naTemat, alarmuje i przestrzega przed negatywnymi konsekwencjami klocków LEGO!

Huff Post uwagę zwraca na zbytnie feminizowanie klocków. Ich zdaniem są one do bólu dziewczęce, a za mało unisex. Jednocześnie przypomina także, że takie podejście firm zabawkarskich może mieć negatywny wpływ na rozwój dziewczynek – ich zdaniem, firmy te od kilku lat zbytnio idealizują obraz kobiety, dając małym dzieciom nadzieję, że i one, kiedy dorosną, będą wizualnie idealne.

Według brytyjskiego serwisu internetowego, podobną sytuację zauważyć można odnośnie innych wielkich i sławnych koncernów zabawkowych. Na przestrzeni kilku lat wyraźnie „zróżowiały” także koniki Pony czy popularne Troll Dolls.
Źródło: naTemat

Zadrżałem po lekturze tych słów i już miałem biec do pokoju mojej córki, aby wyrwać jej z rąk najnowszy prezent w postaci obrzydliwie różowych klocków LEGO Friends. Powstrzymałem się jednak przed tym za sprawą coraz rzadziej spotykanego zjawiska – posiadania funkcjonującego mózgu.

Klockami LEGO bawił się prawdopodobnie każdy z nas. Czy się zmieniły? Znacznie. Jak się okazuje, na przestrzeni 20 lat, sposób działania firmy zmienił się diametralnie. Napisał o tym popularny brytyjski serwis internetowy Huffington Post. Według nich, jeszcze dwadzieścia lat temu sławne firmy zabawkarskie z LEGO na czele nie tworzyły podziałów między dziećmi – nie było osobnych zestawów dla chłopców, ani osobnych dla dziewczynek.

Nawet tak wstrząsająco wiarygodne źródło warto czasem sprawdzać. Już 22 lata temu na rynku była dostępna seria skierowana do, o zgrozo, dziewczynek – LEGO Paradisa – która zawierała tak niepoprawne politycznie zestawy jak: Wesołe Miasteczko Paradisa, Uroki plaży, czy, UWAGA!  tylko dla ludzi o mocnych nerwach,  Domek wypoczynkowy z basenem!

Zuo w czystej postaci! Ks. Natanek jest już na tropie.
  • Facebook
  • Twitter

Zuo w czystej postaci! Ks. Natanek jest już na tropie.

LEGO – edukuje czy deprawuje?

Z tego co pamiętam, jako dziecko miałem tyle szczęścia, że mogłem bawić się tym, czym chciałem. Rodzicie nie zmuszali mnie, ani do zabawy w „kombojów i Indian”, ani do przebierania się w różowy trykot. Sam mogłem zdecydować co mnie interesuje, a rodzice wspierali mnie w tych wyborach. Nie chciałem i nie bawiłem się zabawkami dla dziewczyn. Wtedy wydawało mi się to dość normalne. I nawet teraz, po upływie dwóch dekad, też mi się tak wydaje. Dopuszczam możliwość, że coś jest ze mną nie-halo.

Jednak czy to dziwne, że większość dziewczynek będzie chciała bawić się „w dom” lub różowymi lalkami? Czy to zboczenie, że większość chłopców chwyci za miecz świetlny, samochodzik lub wyrzutnię NERF? Pozwólmy bawić im się tym, czym chcą, nie wciskajmy w ramy. A ramy aktualnie obowiązującej poprawności politycznej mogą być tak samo ciasne i krzywe, jak ramy społecznych wyobrażeń narzuconych przez kilka tysięcy lat.

Różowy to ładny kolor. Oczywiście w umiarze. Nie namawiam do zaprzestania kupowania różowych ubranek i zabawek, jednak faktem jest, że na przestrzeni ostatnich kilku lat zabawkowe działy zróżowiały do granic możliwości. Kiedy wchodzi się do sklepu zabawkowego, od wszechobecności tego koloru można wręcz dostać oczopląsu.

Zawodowo jestem w branży zabawkowej od 2003 roku i nie zauważyłem, aby zachodził jakikolwiek „proces zróżowienia”. Wszędzie widzę raczej kolory tęczy, pełen przekrój RGB i CMYK. Wedle moich obserwacji, możemy odetchnąć z ulgą: zabawki dla chłopców, nie przechodzą w stylistykę Barbie. W tej sekcji dominują wciąż te same, dobrze sprawdzone tematy: żołnierze, gwiezdne bitwy, superbohaterowie, samochody.

A z drugiej mańki… czy zabawki dla dziewczynek, w tym przytoczone na początku kucyki Pony, nie były różowe, like, od zawsze…?

Nie przesadzajmy zatem z różem, kupujmy także zabawki „chłopięce”. Bądźmy bardziej unisex. Nie dla nas, lecz dla dobra i zdrowego dorastania naszych dzieci.

Czy jest coś dziwnego w fakcie, że większość dziewczynek sama, z własnej nieprzymuszonej woli, chce bawić się lalkami, księżniczkami i czarodziejkami przebranymi w różowe stroje? Moją 3-letnią aktualnie córkę jako maluszka ubieraliśmy dokładnie we wszystko – również w ubranka „chłopięce” (ku zgorszeniu niektórych znajomych). Bawiła się zabawkami w różnych kolorach, do niczego nie była zmuszana. I zgadnijcie jaki jest jej aktualny ulubiony kolor? Tak, ten tytułowy.

Jak widać, jestem bardzo liberalny w poglądach społecznych, ale nie wymagajmy od branży zabawkowej, aby z tego powodu, że kilka procent ludzi ma odmienne preferencje w sprawie płci, przygotowywała zabawki dla dzieci (for Christ’s sake!) pod każdym kątem. Bo kolejny postulat, jaki wydaje się logiczną kontynuacją przedstawianego w cytowanym artykule sposobu myślenia, to wprowadzenie zabawek z odczepianymi członkami ciała. I nie mam tutaj na myśli rączek i nóżek (w końcu każdy może zdecydować o zmianie płci, więc dlaczego nie edukować dzieci o takiej możliwości zawczasu, od malucha?).

A na szczęśliwy koniec zgadzam się z autorką cytowanego tekstu w stu procentach: nie przesadzajmy zatem.

A Wy jakie klocki LEGO wspominacie z rozrzewnieniem lub jakie lubią Wasze dzieci? Podzielcie się tą nostalgią w komentarzach poniżej. Moja ulubiona seria z dzieciństwa to LEGO M-TRON i LEGO Technics – przesiąknięte testosteronem od pierwszego do ostatniego klocka.

Składając ten zestaw nie zastanawiałem się, czy kobiety mogą latać w kosmos. A może właśnie powinienem?
  • Facebook
  • Twitter

Składając ten zestaw nie zastanawiałem się, czy kobiety mogą latać w kosmos. A może właśnie powinienem?

Share This