Zaznacz stronę

Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych w 2016 roku to nie lada event medialny. Dla reptilian, masonów, lobbystów korporacji to i tak jeden chuj kto wygra –  mają w kieszeni wszystkich. Natomiast dla nas, maluczkich, to nie lada teatrum, godne igrzysk, lwów, gladiatorów i całego tego gówna, którym jarali się (jacy głupi ci) Rzymianie.

Moja anal-iza polityczna jest prosta jak drut w buzi Sashy Grey. Jeb jebnie z dzidy i wygra w drugiej turze. Tak jak u nas zapomniano po ośmiu latach czym pachnie PiS, analogicznie w Najlepszym Kraju Świata, George. W. Bush to strach na wróble z legend dziadków lub, w najlepszym wypadku, starych. Jakby któryś z Was-idiotów- nie wiedział kto to Jeb Bush, to tłumaczę: brat W. Sprawa wrażenie bardziej ogarniętego, choć nie jest to wielkie osiągnięcie, mając w skali porównawczej alkoholika, ćpuna i katola (3 in 1).

Hilary Clinton, mimo mocnej pozycji i męża-pimpa, ma jeden zajebisty minus – jest kobietą. Nie jestem pewien czy nawet w XXI wieku Ameryka jest w stanie przełknąć (haha) kobietę zaraz po czarnuchu. Umówmy się, że wybory prezydenckie to taki polityczny konkursik piękności, a piękność Hilary przeminęła już kilka dekad temu. Na tym polu lepsza już była nawet Sarah Palin.

Języczkiem u wagi, podobnie jak w Europie, może stać się stosunek (nie tylko seksualny) do emigrantów. W obecnym klimacie antyemigracyjnym zdecydowanie na tym polu wygrywa Jeb.

Wielką niewiadomą tych wyborów pozostaje Donald Trump. Jego bucowatość trafia do wielu ludzi i może być nie lada zagrożeniem dla republikanów.

Zanim zaczniesz spinać poślady nad powierzchownością tego tekstu, bo studiujesz politologię i/lub słuchasz za dużo TOK FM  wrzuć na luz. Ta banalna anal-izka polityczna została napisana przez najebanego typa, który jest idiotą. Choć nie takim jak George W. Bush, but still. Niemniej jednak będzie zabawnie zobaczyć jak ubrany w garnitur odchudzony Marcin Wrona ogłosi poważnym tonem, że trzeci z rodziny Bushów został właśnie 45. prezydentem USA.

A Wy kogo i dlaczego widzicie w gabinecie owalnym? Oraz do której dekady mieliście jeszcze mokre sny z Hilary?

Share This