Zaznacz stronę

Czy murzyni są czarni?
  • Facebook
  • Twitter

Howdy ho!

Po tym jakże redneckowym okrzyku, nie pozostaje mi nic innego jak powitać Was po ponad siedmiu miesiącach nieobecności. Przez ten czas oprócz nie-robienia komiksów udało się nam zaliczyć kolejny rok w polskim systemie edukacyjnym, obejrzeć kilka filmów w kinie, przesiedzieć kilkadziesiąt godzin na ławeczce z browarami w reku i oczywiście pogłębić nasze psychozy. Oprócz tego Franki przez trzy miesiące przebywał w Najlepszym Kraju Na Ziemi, jak Amerykanie zwykli myśleć o swojej ojczyźnie. Prawdopodobnie będzie wspominał o tym wyjeździe przynajmniej dwa razy w każdym akapicie przez najbliższe pół roku, wiec musicie mu to wybaczyć. Swoją drogą, to zastanawiające, czemu piszę o sobie w trzeciej osobie.

Wierzymy, ze powyższe wydarzenia napełniły nas kreatywna energią, którą będziemy mogli wykorzystać do tworzenia stripów, a w konsekwencji – rozbawienia was do rozpuku. Tak, zdaję sobie sprawę, że poprzednie zdanie było bardzo lamerskie (ze szczególnym uwzględnieniem zwrotu „rozbawić do rozpuku”), ale skoro jestem świadomy jego lamerskości, przestaje być ono lamerskie. Można porównać tą zasadę do noszenia czapki baseballowej z prostym daszkiem. Jeszcze kilka lat temu było to nie do pomyślenia. A teraz? Proszę bardzo, nawet taki P. Diddy publicznie pokazuje się w telewizji i nie wstydzi się prostego daszka (daszku?). Zatem tajemnica polega na zdaniu sobie sprawy z lamerskosci danej rzeczy i odpowiednim jej wyeksponowaniu. Właściwie całe Dziwne Tabletki opierają się na tym schemaciku.

Mój kalendarz wskazuje, ze ostatnią dawkę Dziwnych Tabletek łykaliście w lutym. Straszne, lecz prawdziwe. Ten smutny fakt nie jest jednak w stanie przesłonić radosnej nowiny, jaką jest nasz powrót online. I to nie byle jaki powrót! Oprócz nowego komiksu, który, dzięki lenistwu So-bitcha, powstawał przez ponad pól roku (to chyba jakiś pierdolony rekord, wiec nie zdziwcie się jeśli w kolejnej edycji Księgi Rekordów Guinnessa w kategorii „Najdłużej rysowany strip internetowy” będą figurować Dziwne Tabletki), zostaliśmy wyposażeni we własną domenę. Po skierowaniu uwagi na pasek przeglądarki z adresem URL, spostrzeżecie kilkanaście literek układających się w hasło www.dziwnetabletki.com. Mam nadzieję, że nasza (a konkretnie _moja_) inwestycja w domenę uwolni wasze zmęczone mózgi od konieczności zapamiętywania kolejnego dziwacznego adresu internetowego.

A tak bay the way, rejestracja domeny w Stanach to jedno z najprzyjemniejszych uczuć, jakich może doświadczyć taki geek internetowy, jak ja. Oprócz niskiej ceny (only $15, baby!) cała operacja zajmuje maksymalnie kilka minut, w przeciwieństwie do idiotycznie długiego procesu oferowanego przez NASK. W tym miejscu czuję się zobowiązany do publicznego podziękowania Kowiemu za ultra-szybkie załatwienie rejestracji w czasie rozmowy telefonicznej (a także za znoszenie mnie w swoim domu). Wyglądało to mniej więcej w ten sposób:

Ja: Po powrocie do Polski będę musiał zarejestrować domenę dla DT.
Kowi: A możne chcesz teraz?
Ja: Eeee??? A ile to będzie kosztować?
Kowi: Około 15-stu dolarów.
Ja: WOW MAN! Tak tanio?! [tu nastąpiła seria odgłosów nie dających zapisać się w żadnym znanym ludzkości systemie znaków]
Kowi: OK, zrobione.
Ja: Na serio? WOW MAN!

Jak widać na powyższym przykładzie, nie jestem osoba, z która łatwo można porozumieć się przez telefon. Całe szczęście, że videofony nie są jeszcze zbytnio popularne, bo moi rozmówcy musieliby liczyć się z możliwością patrzenia jak liżę kamerę (choć, prawdę powiedziawszy, dotykanie rożnych przedmiotów językiem jest specjalnością So-bitcha, o czym będziecie mogli przekonać się w jednym z najbliższych stripów).

Zgodnie z powszechnie panująca w kraju moda, polegająca na wypowiadaniu się na tematy, na które nie ma się zielonego pojęcia, rozpoczynamy pisanie recenzji. Czego? Wszystkiego! W końcu nie musimy być ekspertami, aby coś zbluzgać.

Na początek proponuje moją własna (z ang. my own) recenzje wydawnictwa Striptease. Jestem pewien, ze w tej chwili cała męska heteroseksualna cześć naszych czytelników kliknęła na zapodany przed chwila link do rzeczonej recenzji i opuściła te stronę. Jeśli cały czas czytasz ten tekst i jesteś facetem, radziłbym ponownie rozważyć swoja orientacje. Ha ha! Ten text wyjątkowo mi się udał. Niesłychanie śmieszne.

Skoro pozostałem jedynie z homoseksualistami i kobietami, nie pozostaje mi nic innego, jak pożegnać się do następnego razu w imieniu swoim i So-bitcha.

Zegnam do następnego razu
Franki (w imieniu swoim i So-bitcha)

P.S. Powstała nowa forma sztuki – CamStrip! Jego autorem jest niejaki Dobry, który jest naszym ge… hmmm… kolegą z liceum. Nie byłoby w tym nic interesującego (w końcu wielu ludzi ma kolegę z liceum), gdyby nie fakt, ze Dobry jest zwykłym pe… hmmm… idiotą. Tak, właśnie, jest idiotą. A jako że debile i idioci mają na naszej stronie specjalne przywileje, polecam jego CamStrip. Zmacajcie go i podziwiajcie jak bardzo ten człowiek jest chory na głowę.
Ej, Dobry, jesteś tam? Może teraz ktoś w końcu odwiedzi twoją stronkę ;)

Share This