Logo jak sie patrzy! Takie cos z takim czyms My Linki, a co Mydelko
A kuku!
Icha icha
Bla bla
Co sie tak gapisz?!
Soapy

Ubieraj to szalone gówno! T-shirty Frankiego i IGeja!
Podaj swoj e-mail - dostaniesz info o nastepnym stripie.




     
Kolejki

Kolejki. Fascynujące zjawisko. W Polsce oczywiście, bo gdzież indziej tak banalna rzecz mołaby doprowadzać mnie to takiego szału?

Zresztą z tym szałem to lekka przesada. Jeszcze nikogo nie poćwiartowałem , ale czasami czuję, że niewiele brakuje mi do wybuchu. W czym leży mój problem z kolejkami? Zaraz odpowiem, ale zacznijmy od tego że nie chodzi mi o kolejki SKM, ani nawet kolejki górskie. Zagadnienie dotyczy tylko kolejek rozumianych jako szereg ludzi ustawionych w kolejności napływu, których łączy jakiś wspólny cel. Skoro terminologię mamy już usystematyzowaną, przejdźmy do sedna.

Problemem nie jest sam fakt istnienia kolejek. Zjawisko istniało chyba od początku ludzkości, kiedy to jaskiniowcy ustawiali się w kolejce... no właśnie, po co mogli ustawiać się jaskiniowcy? Nie mam zielonego pojecia, więc whatever. W każdym razie kolejki były od zawsze, są wciąż z nami i nic nie wskazuje na to, żeby w przyszłości odeszły w zapomnienie.

Więc skoro nie odmawiam kolejkom prawa do istnienia, to co wyprowadza mnie z równowagi? Otóż, SPOSÓB w jaki stoi się w polskich kolejkach.

Typowa sytuacja na poczcie: stoję sobie grzecznie, jak Bozia kazała, i czekam cierpliwie na swoją kolej, aby wysłać paczki i uszczęśliwić tym samym klientów Fanatyka (.pl, nawiasem mówiać). Nagle dochodzi do mnie odgłos drzwi otwieranych niepewnie drżącą ręką. Dźwiek automatycznie domykanych drzwi przechodzi płynnie w natarczywe, odmierzone z diabelską precyzją "szur-szur-szur". Nawet nie muszę odwracać głowy, żeby wiedzieć, że mam już jakieś 50% szans na podniesienie poziomu wkurwienia. Zbliża się emerytka.

Niektóre osobniki tego gatunku ustawiają się na końcu ogonka i nie wychylając się czekają grzecznie na swoją kolej. Takie szanuję. Inne mają w zwyczaju przechodzić bezpośrednio do okienka, wymijając szpaler zebranej gawiedzi. Tam wypatrują czegoś za szybą, jakby niezmiernie interesującym było kto ich dzisiaj na tej poczcie obsłuży (a chuj wie, może faktycznie mają wkręcony taki film?). Tak naprawdę jest to jedynie sprytny zabieg skierowany na rozpoznanie terenu i wybadanie możliwości niepostrzeżonego wciśnięcia się przed szereg. Zupełnie jakby fakt, że są starzy i przeżyli wojnę opoważniał ich do odbierania czasu innym. Skoro są na emeryturze to mają dużo czasu i wpychanie się metodą "bo ja tu mam odliczone pieniążki na jeden znaczek " jest zachowaniem zupełnie przeze mnie nieakceptowalnym. Nie muszę chyba dodawać, co najchętniej zrobiłbym z takimi...

Myślicie, że to wszystko? Ha-ha, zaśmiałem się gorzko. To NIE wszystko!

Polska kolejka to miejsce, w którym wyglądasz jak odmieniec, jeśli nie obserwujesz łupieżu na głowie osoby stojącej przed tobą. Kilkanaście centymetrów - to średnia odległość międzyludzka w kolejce. Pozostawienie szerszej szpary od razu wystawia cię na pytanie "pan stoi, czy tu jest wolne?". Zasady są bezlitosne: jeśli w przerwie zmieści się ktoś jeszcze, to czemu tam nie stoi?

Specyfika polskiego "kolejnictwa" nie powinna dziwić, zważywszy na naszą bogatą tradycję w dziedzinie oczekiwania po upragniony towar. Nawet ja pamiętam kolejki w mięsnych, choć byłem wtedy zaledwie małym szczylem. A co tu dopiero mówić o ludziach, którzy większość życia spędzili w jedynym słusznym systemie propagującym hasło "kolejkowicze wszystkich krajów, łączcie się!". Trudno wypelnić w sobie przyzwyczajnie, które przez tyle lat służyło z powodzeniem w zdobywaniu podstawowych środków spożywczych, przemysłowych, budowlanych itd. Zresztą, co ja gadam - wszystkich środków w ogóle. No, może ocet i musztarda były jedynymi towarami nie skorelowanymi dodatnie ze słowem "deficyt".

Witać zatem, że w Polsce do '89 prawidłowo wykształcony instynkt kolejkowicza był równie wymagany do przetrwania co instynkt łowcy u pantery. Czasy się jednak zmieniły, a kilkanaście lat później kultura kolejkowania - nie za bardzo.

Pisze ciągle "polska kolejka", "polaczki" itp., ale może w innych krajach sytuacja wygląda zgoła tak samo? Być może. Wiem jedynie że w będąc w Stanach nie zaobserowałem tego zjawiska. Ale kultura osobista w wymiarze najprostszych międzyludzkich relacji stoi w tamtym rejonie świata na poziomie o niebo wyższym. A niektórzy rodacy tak chętnie podkreślają, że historia Stanów to ledwie ułamek naszej. Cóż, jak widać od takich dzikusów też możnaby się czegoś nauczyć.

- Franki

wroc na glowna