Zaznacz stronę

Od kilku dni jest już dostępna otwarta beta pierwszej gry karcianej Blizzarda – Heartstone.

Jako że Blizzard bardzo mnie kocha i zawsze dostaję klucze do zamkniętych beta-testów, miałem już przyjemność pykać w tą wirtualną karciankę od dwóch miesięcy. Wrażenia?  Czytaj niżej…

Są cycki - jest dobrze
  • Facebook
  • Twitter

Są cycki – jest dobrze

Będąc starym pierdzielem, najpierw nakreślę krótki rys historyczny. Wieki temu ostro napierdzielałem w Magic: the Gathering,  a przygodę z karciankami zaczynałem od Doom Troopera. Normalnie wstydziłbym się do tego przyznać, ale były to czasy podstawówki, więc sobie wybaczam. Można więc powiedzieć, że coś-tam o karciankach wiem, choć daleko mi do miana hardcore playa.

Heartstone osadzony w universum Warcrafta to typowy tytuł casualowy i nie jest to w żadnym wypadku przytyk. Jeśli, tak jak ja, nie rozumiesz, czemu pół świata grało kiedyś w World of Warcraft, albo wzdrygasz się na myśl o strategiach, to nie bój dupy. Heartstone to gra również dla zwykłych ludzi z czystymi włosami i zadbanymi paznokciami, bo takie były założenia od samego początku jej tworzenia. Krzywa nauki jest bardzo szybka i praktycznie po kilku turach znamy juz większość zasad. Bardzo pomaga w tym system podświetlanych kart, jakie można zagrać w danym momencie. Usability na najwyższym poziomie, większość rzeczy robimy intuicyjnie.

Jako tytuł casualowy, gra jest szybka, łatwa i, co najważniejsze, przyjemna. Czy to znaczy, że brakuje w niej głębi i możliwości bardziej wytrawnej rozrywki? Niekoniecznie. Składamy przecież talię od podstaw (dla świeżaków przygotowano system podpowiedzi), co przy dużej ilości bardzo ciekawych właściwości specjalnych daje pole do budowania zróżnicowanych kombosów. Nie ma tu oczywiście aż tak skomplikowanej mechaniki jak w Magicu, ale nie umniejsza to w żadnym razie przyjemności z gry.

Bardzo fajnym elementem jest wybór bohatera, którym toczymy rozgrywkę. Oczywiście wiąże się to z indywidualnymi mocami specjalnymi, kartami i strategią rozgrywki. Mamy do wyboru aż 9 unikalnych postaci.

Warstwa wizualno-dźwiękowa, jak w każdej grze Blizzarda, cieszy, i to bardzo. Wszystko dopracowane jest na ostatni połysk, a jeśli coś nie jest, to pamiętajmy, że mamy do czynienia z betą. Polska wersja w pełnej lokalizacji jest już dostępna i wszystko w niej gra i buczy. Nic dziwnego, bowiem za jej jakość odpowiadają prawdziwi profesjonaliści (pozdro Bard!). W Hearstone całkiem fajnie pyka się na tablecie z Windowsem, a Blizzard zapowiada również wersje na Androida i iPada.

Niezaprzeczalnym atutem jest to, że cała gra dostępna jest za darmo! Gdzie w takim razie Blizzard będzie trzaskał pengę? Ano na dokupywaniu wirtualnych boosterów. Bo o ile można zdobyć je poprzez pieniądze zarobione w grze za zwycięstwa, to o ileż łatwiej wyciągnąć kartę płatniczą rodziców i tym sposobem szybciej zdobyć mocniejsze karty.

Heartstone screenshot
  • Facebook
  • Twitter

Gejowska tęcza, jak widać, jeszcze nie spalona. Statyczny screen nie oddaje miodności animacji.

Żywotność gry zapowiada się ponadprzeciętnie, znając podejście Blizzarda to utrzymywania świeżości swoich tytułów, wypuszczania dodatków, podtrzymywania społeczności i ciągłego polerowania.

Każdy z Was może zarejestrować się na battle.necie i samemu spróbować, czy zasmakuje mu ta zabawa. Tym bardziej, że wszystkie karty i osiągnięcia zdobyte w becie nie będą już  resetowane w finalnej wersji Heartstone.

 

Share This