Zaznacz stronę

Aktualnie trendująca fraza “uchodźcy z Syrii” jest hitem Facebooka. Z obserwacji udostępnianych linków moich bliższych i dalszych znajomych jawi się obraz, że, mimo solidnej pracy specjalistów od mainstremowej propagandy, nie jesteśmy jeszcze do końca ociemniałym narodem. W przeciwieństwie do europejskich i polskich polityków, którzy zdaje się położyli już na nas krzyżyk…

INVASION
  • Facebook
  • Twitter

Większość ludzi na fejsie dzieli treści pokazujące różne stada dzikusów, a nie odnoszące się do naszego współczucia wstrząsające zdjęcia wyrzuconych na plażę ciał dzieci, których śmierci w żadnej sposób nie mam zamiaru umniejszać ani relatywizować.

Nie mam również zamiaru zgrywać wszechwiedzącego proroka, bo sprawa uchodźców/imigrantów jest skomplikowana i nie ma łatwych rozwiązań. Czarno-biały świat istnieje tylko w umysłach prostych ludzi. 

Wiele z opinii nie oddziela jednak podstawowych spraw, a mianowicie:

  • uchodźców, którzy uciekają przed wojną/ISIS w celu ocalenia życia
  • imigrantów, którzy chcą poprawić swój los i skończyć na przysłowiowym socjalu w Niemczech.

Mr. Chimney, w skądinąd ciekawym tekście, nie zakreślił wystarczająco mocno tego zasadniczego rozróżnienia, a jest to kwestia fundamentalna. Zrównał ze sobą także emigrację polską i arabską na Wyspach, co jest bezczelnym nadużyciem, jasno obalonym poniżej.

O ile ratowanie ludzi przed śmiercią powinno być kwestią oczywistą, o tyle forma tego ratunku jest już kwestią dyskusyjną. Osobiście nie widziałbym nic zdrożnego w doraźnych obozach dla uchodźców, jasno wyznaczonych terytorialnie, na których funkcjonowanie składałby się cały cywilizowany świat. Cywilizowany świat, czyli, jak się okazuje, nie-islamski. Koszty takich obozów byłyby stosunkowo śmiesznie małe, choć oczywiście zawsze znajdą się idioci, którzy będą wyliczać, ile obiadów dla polskich dzieci można by z tego kupić. Nie jestem przeciwnikiem polskich dzieci, sam mam swoje, ale jest pewna, być może dla niektórych nazbyt subtelna, różnica między niedożywieniem, a śmiercią. Zresztą pieniądze na uchodźców już są wydawane, należy tylko zmienić sposób w jaki się to robi. Wracając do meritum – jeśli miałbym do wyboru umrzeć, albo mieszkać w obozie dla uchodźców, to nie zastanawiałbym się 2 razy. A Wy?

Wyjścia z takiego obozu byłyby dwa:

  • maksymalnie możliwa asymilacja społeczna (nadzorowana)
  • odesłanie z powrotem do kraju pochodzenia

Dla prawdziwych uchodźców takie obozy i takie jasne postawienie zasad mogłyby być zbawieniem, za które powinni być wdzięczni. Zasady asymilacji powinny być jasne, przejrzyste i zgodne z duchem wartości europejskich. A jak się nie podoba – wypierdalać! Aby wprowadzić owe  zasady należałoby zasadniczo zmienić aktualnie obowiązujące w Europie prawo. Dla grupy “imigrantów socjalnych” takie warunki godzące w ich dzikie obyczaje byłyby nie do przyjęcia, co jasno pokazują obrazki z Grecji i trzody jaką urządzają prąc na zachód Europy.

No dobrze mądralo, ale jak mielibyśmy odróżnić te dwie grupy w ludzkiej ciżbie uciekającej z Afryki i Bliskiego Wschodu? Odpowiadam: a po co rozróżniać? Po przedstawieniu zasad gościnności, jeśli jakiś delikwent w obozie dla uchodźców robiłby dym, że “chce do Niemiec”, to powinien wiedzieć, że będzie to jednoznaczne z jego odsyłką do homelandu. Wyrzucił paszport? No to ma pecha, jedzie z następnym transportem gdziekolwiek. Może brzmi to dla kogoś faszystowsko, ale jeśli ratuję życie kolesiowi to oczekuję od niego, że będzie respektował zasady gościnności, a nie próbował narzucić mi swój światopogląd i doić socjala.

W Afryce też mają net i idę o zakład, że bardzo szybko informacja o naszej bardzo jasno określonej gościnności przedostałaby się gdzie trzeba i ilość imigrantów drastycznie by zmalała. Polacy i Węgrzy zdają się to rozumieć, gorzej z resztą “bardziej cywilizowanej” Europy.

Jak ta bardziej cywilizowana Europa może się skończyć, trzeba przeczytać w artykule “Europa przechodzi na islam” zamieszczonym w Gazecie Wyborczej, którą trudno podejrzewać o prawicowe koneksje. A jednak nawet oni przeglądają na oczy i zaczynają dostrzegać problem, który wcześniej był zamiatany pod dywan lub wręcz reklamowany jako wspaniałe wzbogacenie naszej kultury. Autor przytoczonego artykułu pisze:

Świat islamu pozostaje ekonomiczną i intelektualna pustynią. W Hiszpanii w ciągu roku tłumaczy się i wydaje więcej obcych książek niż wszystkie kraje arabskie przetłumaczyły od początku rządów kalifa Mamouna w IX wieku.

Jasno widać, że mieszkańcy krajów arabskich nie mają nam nic do zaoferowania. (oprócz kebaba, nom, nom nom). W swojej masie są nastawieni jedynie na branie. W liście otwartym do aktywistki proemigracyjnej jego autorka pisze m.in.:

Przecież podstawowy problem z tą ludnością jest taki, że oni nie pracują. Nie pracują jako grupa społeczna w żadnym europejskim kraju, w którym mieszkają od lat. To jest rozsadnik przestępczości oraz klienci opieki społecznej – cierpią na syndrom wyuczonej bezradności, połączony z roszczeniowością. Nasze wsie postpegeerowskie nie zostały nauczone odpowiedzialności za własny los – w ciągu 26 lat – a pani chce socjalizować ludzi innej narodowości i religii, których zasady ZAKŁADAJĄ HERMETYCZNOŚĆ i NIEASYMILOWANIE?

Mam wyjebane w islam i chrześcijaństwo, tak samo jak w każdą inną instytucjonalną formę religii, ale należy zwrócić uwagę na fakt, że chrześcijaństwo jest o 600 lat starsze od islamu. To znaczy, że islam w swojej masie ludzkiej jest zapóźniony cywilizacyjnie wobec naszej kultury o mniej więcej 6 wieków. Jest to oczywiście manipulacja, ale każdy kto odwiedził arabski kraj lub miał styczność z jego przedstawicielami powie, że coś jest na rzeczy. Dodatkowo potwierdza to przytoczony w artykule w Wyborczej fakt, że Z wyjątkiem ropy świat arabski (to oczywiście nie cały islam, ale jego serce) eksportuje mniej niż Finlandia.”

imigranci
  • Facebook
  • Twitter

O ile współczucie i pomoc dla uchodźców jest sprawą oczywistą, o tyle dla imigrantów arabskich mogę mieć tylko środkowy palec. I nie ma to nic wspólnego z rasizmem i nietolerancją, tylko wywodzi się z prostej logiki i podstawowych zasad. Dlaczego? Bo jeśli nie respektujesz moich zasad w moim domu/kraju, to wypierdalaj w podskokach! Dokładniej wyjaśniłem tą kwestię w tym artykule. Jeśli masz problem z czytaniem ze zrozumieniem, to dodatkowo wytłuszczę, że nie mam problemu z imigrantami jako takimi. Mam problem z tymi, którzy chcą nas dymać na kasę i łamać nasze prawo. Dotyczy to każdego, Polaków włącznie.

Odrębną sprawą jest to, że wszyscy kretyni, którzy piszą, że „chętnie ugościmy uchodźców Auschwitch, tylko podłączymy nową instalację gazową” powinni być medialnie przeczołgani przed sądami z ujawnieniem wizerunków włącznie. Na szczęście, poszedł przykaz z góry, żeby takie przypadki ścigać.

Nie jestem aż takim idiotą, aby wierzyć, że obozy dla uchodźców rozwiązałyby wszystkie problemy. Ba, pewnie stworzyłyby jakieś nowe. Ale dałyby jasny sygnał: jeśli chcecie korzystać z naszej gościnności, musicie się dostosować. W przeciwnym razie za 50 lat skończymy w chatkach z gówna, opalanych gównem, z przymusowym koranem schowanym w szafce z gówna.

A jakie rozwiązania tego palącego, niczym dupa po niestrawnym kebabie, problemu lub spostrzeżenia przychodzą Wam do głowy?

I czy ktoś, do kurwy nędzy, może mi dać jakiś logiczny argument, dlaczego politycy pozwalają szwędać się anonimowym hordom obcych ludzi z innego kontynentu, bez żadnych uprawnień, ani dokumentów, po strefie Schengen jak gdyby nigdy nic…?

bulonis kamil
  • Facebook
  • Twitter

UPDATE: Według ustaleń GW powyższy wpis to fake. Komu wierzyć, Panie Premierze?

Share This