
|
Daj głos > |
![]() |
![]() |
Bon Appetit! |
![]() |
|
Smacznego! 21 października zafundowaliśmy sobie może nie najsmaczniejsze, ale na pewno najbardziej satysfakcjonujące danie tej jesieni: kaczkę po gdańsku w sosie własnym! |
||
|
23 października 2007 Do ostatniej chwili nie mogliśmy uwierzyć z Sado, że ten durny naród w końcu podniósł dupę i ruszył do urn. Nie przeszkadzało nam to oczywiście w miłym spędzeniu wieczoru wyborczego na ekstensywnej konsumpcji piwa, o czym dobrze wiedzą prenumeratorzy newslettera DT, nasze osobiste dupy i jakaś przypadkowa, acz miła sucz z Żabianki. Hurraoptymizm nocy wyborczej był jak najbardziej usprawiedliwiony, a dodatkowa podbudowa w postaci alkoholu dodatkowo zwielokrotniała ekstazę. Oprócz wystrzelania ptactwa, szczególnym optymizmem napawa pozbycie się Flipa i Flapa polskiej polityki w postaci Romka i Andrzejka. Wiemy, że nie przeprosicie, więc po prostu spierdalajcie. No już, poszli! Spierdalajcie. Sio! Nie ma co ukrywać, że ten sukces zawdzięczamy przede wszystkim mobilizacji młodych, czyli Was. Dziękuję. Tak, kurwa, po raz pierwszy dziękuję Wam, choć oczywiście jesteście bandą debili. Donaldu Tusku, Sabo teraz wy będziecie pod obszczałem! Nasza wspólna radość jest podbudowana gorzką refleksją i nieciekawym doświadczeniem przeszłości. Dlatego nie oczekujemy PO was wiele. Po prostu nie zjebcie. Z zupełnie innych beczek: Apostazja. To słowo zbyt trudne do przeczytania, a co dopiero wymówienia, dla przeciętnego czytelnika Dziwnych Napletek. Dlatego szczególnie zachęcam do zapoznania się z tym artykułem. Jego nie ideologiczna i nie idiotyczna wymowa oraz lekkie podejście do tematu zachęcają do lektury. I mimo, że nie sam nie mam zamiaru wypisywać się z KK, to zawsze dobrze znać swoje opcje. I generalnie wiedzieć co się dzieje dookoła, choć może nie jest to dzisiaj zbyt popularne podejście do życia. Kurwy, a kurwy polskie w szczególności, dobrze życie znają. Rzycie też. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że znają je bardzo dogłębnie. Czasami również doustnie, ale to inna historia, do której na pewno jeszcze wrócimy. Pamiętacie tekst Tangla z poprzedniego wydania o polskim seks-"biznesie" w Anglii? Temat jest widocznie nabrzmiały skoro inni również spuszczają się nad dolą i bezpośrednio na rodaczki. Kurewki w wersji deluxe były zawsze poszukiwanym towarem importowym, a odpicowane intelektualnie Polki mogą wysiorbać sobie w UK drogę na sam szczyt. Nie tylko za śmietnikiem hipermarketu. Tym miłym akcentem żegnam się do następnego apdejtu. Mamy ambicję wyrobić się przed świętami, a hitem może okazać się idealna wigilia wg Sado. Szokujące połączenie - tylko na DT! Już nigdy nie przeżyjecie tych jakże miłych rodzinnych świąt w stary kołtuński sposób. Miłych snów, zjeby. W trzeciej RP. I jeszcze jakiś list. Możecie podesłać swoje niewątpliwie chujowe wypociny, to może też puszczę. Łaskawie. (za laskę) wchodze na twoją zjebaną stronę juz bardzo długo, wkurwia mnie obrzydliwość zwyrola (do "odstrzału" zaraz po Kaczyńskim) ale generlnie podoba mi sie czarny humor, konwencja nieustającej nędzy i generalnie wszechogarniającego syfu. Jakież to prawdziew, swojskie, POLSKE. A w temacie - głosowałam na PO, ściślej mówiąć Komorowskiego, bo był pierwszy na liście Warszawa II Żałuje, ze nie zmieniłam okręgu na Warszawę I, bo tam mogłabym oddać swój głos Tuskowi. Ponadto, przekonałam swojego chłopaka, który wyniósł karte do głosowania (!) z przedszkola, gdzie mieściła sie jego komisja. Chłopaczek nie zagłosował na PiS, tylkona PSL o ile dobrze kojarze, ale kosztowało mnie to dużo babskiego gadania i kilka numerków. A wiesz czemu tak? Bo po skończeniu LO zamiast na studia poszłam do pracy, siedze teraz w jakimś sekretariacie, zarabiam jebane 1000 zł i to bez ŻADNYCH świadczeń, składek, ubezpieczeń... nie moge uczyć sie zaocznie, bo nie mam na to hajsu. I szczerze WKURWIA mnie taka sytuacja, bo wychodze z założenia, ze Panstwo powinno obywatelom pomagać. Dodatkowo mój stary został napiętnowany przez Pana A. Macierewicza, a w słuchawce naszego telefonu ciągle coś trzeszczy i pika. W zwiazku z powyższym, stwierdziłam, że jeśli i w tych wyborach wygra PiS (2 lata temu także głosowałam na Donka, bo morda kaczki nie wzbudziła we mnie zaufania) to wypierdalam do Angli czy gdzieś tam i pierdole. Na całe szczęście moge zostać w Polsce, obserwować co sie dzieje i nie martwić sie, ze o 7 wpierdoli mi sie do domu ktoś po ojca, czy też strace prace z której i tak prawie nic nie mam. troszka (przynajmniej ona zrobiła to bez przygryzania napletka - pro) Przy okazji warto przypomnieć, że kiedyś wynaleziono coś takiego jak WIELKIE LITERY na początku zdań, a bardziej generalnie - ortografię, która w przypadku używanego na tej stronie języka ma taką fajną opcję jak polskie znaki diakrytyczne. I nie tylko kretyni mogą ich używać. |

|
| Zryte Berety Najbardziej gówniany tekst MADnessa - dosłownie. |
![]() |
||
| Witam wszystkich fanów mego kącika w kolejnej jego odsłonie. Znów pozwolę się Wam łudzić, iż nie jesteście totalnymi zjebami, debilami i zwyrodnialcami, jak na ten przykład ja sam. | |||
|
Po raz kolejny polepszę Wam humor, taplając się w mentalnym szambie i wyławiając z niego najciekawsze oraz najzabawniejsze w mym mniemaniu kawałki gówna. W tej odsłonie gówna pływające w hektolitrach moczu nie są li tylko metaforą, określającą nasze społeczeństwo, polityków, codzienne życie itd. Tym razem kał będzie także tematem zasadniczym. Wytrawne (kakaowe) oko każde Tabletkowicza z pewnością w lot dostrzegło, iż temat gówna gościł już na łamach DT. Owszem - Woy dał POPiS swej twórczości i zmontował onegdaj doskonały tekst o sraniu, którym dowiódł, iż ma konkretnie nasrane we łbie. Co jednocześnie cieszy i skłania do głębokich - niczym otchłań odbytu - refleksji. Bez wazeliniarstwa dodam, iż życzę każdemu takiego kunsztu w sraniu i pisaniu, jakim poszczycić może się Woy. Miejmy nadzieję, że nic tego nie zmieni - np. coś tak irracjonalnego jak małżeństwo... Dobra, ale to przecież kącik "Zryte Berety", a nie "Zryty Beret Woy'a, czy chuj wie tam kogo", zatem dość zamulania i osobistych wycieczek. Skupmy się na ekskrementach i ich ekstremalnych, fetyszystycznych zastosowaniach. Stąd aby wczuć się w klimat zalecam:
- koprofilia - bodźcem seksualnym jest kał i czynności związane z nim Skoro jesteście już, Drodzy Czytelnicy, w gównianym nastroju odpowiedzcie sobie na pytania: jakie uczucia wywołuje u Was kał i mocz? Jak daleko jesteście w stanie przesunąć Wasze granice w kwestii zabaw ekskrementami i dlaczego w tak małym stopniu? Przyznam, że jestem otwarty na eksperymenty, które pozwalają mi dokładnie określić me granice w najróżniejszych sferach życia. Obrzydliwa jego strona jest także, a może nawet szczególnie, przeze mnie eksplorowana. Ale pewne sfery są dla mnie wciąż nieodkryte... Czytając po raz pierwszy o przejawach fetyszyzmu przedstawionych powyżej szczerze się zdziwiłem, jak pukurwiony może być człowiek w kwestii swej seksualności. Jak zwykle jednak odezwał się we mnie duch odkrywcy, dobrego Samarytanina i niedoszłego socjologa. No bo cóż takiego złego jest w tym, że ktoś lubi się wysmarować swoim lub czyimś kałem? Nie każdego stać na pobyt w spa, czy też zabiegi kosmetyczne (okłady z błota, ciepłych kamieni etc.). Stąd ciepły kloc na klacie lub plecach może okazać się ekonomiczną formą domowego spa. Patrząc na pewnego zjaranego w solarium polityka, zwęglone w solarium suczki i takichże szerokokarczastych tłuków można odnieść wrażenie, iż w ramach "taniego państwa" brąz ich ciał i ten śliczny lekki połysk wywołany został nie przez specjalistyczne lampy, jeno za sprawą cieniutkiej warstewki sraki nałożonej fachowo przez jakiegoś specjalistę. Tak... praktycznie czuję smród tego gówna, kiedy patrzę na takich złamasów. Mamusia i Tatuś mówią, że to autosugestia. Cokolwiek to oznacza, nie zgadzam się. Od kiedy zerwałem z autoerotyzmem, każde słowo zaczynające się członem "auto-" traktuję z dużą nieufnością i z założenia nerwowo zaprzeczam jakimkolwiek jego powiązaniom z moją osobą. Wracając do roztartej na ciele sraki zwilżonej moczem - cóż, przyznacie chyba, że ma to coś pierwotnego w sobie. Takie "back to the primitve", gdzie człek może przybrać barwy wojenne w oldschoolowym stylu. Takie swoiste "shit-camo" polecam szczególnie korporacyjnym dziffkom (męskim i żeńskim) np. z Warszawki. Zrzućcie garniaki, krawaty i drogie zegarki! Wyjdźcie na dachy biurowców! Kucnijcie na krawędzi dachu. Nasrajcie sobie na dłoń i zapamiętale wcierajcie kał w każdy centymetr Waszych ciał. Gównem bowiem byliście, gównem jesteście i nim zostaniecie. Dajcie temu wyraz, uzewnętrznijcie ten stan. To nic złego, a wręcz przeciwnie - poznanie siebie samego i swoboda autoekspresji jest przecież czymś bardzo chwalebnym. Wielkim finałem i symbolicznym oczyszczeniem niechaj będzie skierowanie na siebie silnego, ciepłego, słonawego strumienia szczochów. Tylko pamiętajcie, moi Drodzy - po wszystkim najtrudniej wydobyć resztki stolca spod paznokci i powiek. Nacieranie się ekskrementami jawić się jednak może niektórym jako marnotrawstwo. Niejaki Mjut - kolo, który określenia "ludzka sraka, gówno, bobek" poczytałby jako komplementy - swego czasu założył temat Jak często lubicie szamać kakę? Nie ukrywam, że takie spojrzenie na kwestię zabaw z gównem rozbawiło mnie i zaintrygowało zarazem. Założenie, że każdy to robi, a podstawową zmienną jest li tylko częstotliwość jest tak śmiałe, jak i poniekąd trafne. Nie wstydźmy się tego. Każdy z nas zażera się gównem (swoim lub czyimś, duchowym, intelektualnym, a czasem pewnikiem także tym jak najbardziej namacalnym, przedmiotowym i realnym stolcem prosto z dupy). I dziać się to będzie w nieskończenie długo. Niczym Uroboros (taki wąż wpierdalający sam siebie), człek "szamający kakę" zjada swój własny (gówniany) "ogon", co doskonale symbolizuje wieczny i uniwersalny charakter tejże czynności oraz wskazuje symboliczny cel, w kierunku którego podążmy wszyscy - poczucie totalnej samowystarczalności osiągane poprzez konsumpcjonizm. Człowiek je, trawi, sra, je, trawi, sra, czasem zarucha... W świecie, w którym nic nie ma za darmo, taka samowystarczalność wydaje się cudowną i kuszącą perspektywą (podobnie jak wycięcie sobie kilku żeber, aby móc samodzielnie lizać się po kroczu). A wszystko to by konsumować do syta, kiedykolwiek i za free. Terapeutyczne właściwości moczu są ponoć faktem. Na pewno istnieją pojebańcy, którzy zażerają też kakę (np. Mjut). Wszystkim, którzy krzywią ryj na myśl o spożywaniu ekskrementów i czują pogardę dla kałożerców, chciałbym uprzytomnić, iż prawdopodobnie gardzicie przyszłymi noblistami, którym udało się rozwiązać problem głodującej Afryki. Osobiście dalej obstaję, iż smaczniejsze są rzygi, szczególnie schłodzone i wyprodukowane na bazie czegoś apetycznego np. dobrego soku lub usmażone na jakimś dobrym pieczywie, alem otwarty na eksperymenty i nowatorskie rozwiązania. Zatem jedzmy gówno! Grunt dobrze podejść do tematu. Myślę, że stronę światopoglądową udało się mi nieco naświetlić Wam powyżej. A z praktycznych porad mogę tylko zasugerować, by skojarzyć sobie srakę na talerzu z czymś przyjemnym i smacznym choćby nugatem(27). Pierdolonym nadwrażliwcom - mającym duże opory aby złapać w dłoń własnego kloca, a co dopiero pogryzać go niczym bagietkę - sugeruję wcześniejszą najebkę i oddychanie przez usta oraz zamknięcie oczu przy pierwszych kęsach. Smacznego, kurwa! Analna strona ludzkiej egzystencji obecna jest notorycznie na DT - czy to w formie jawnej, czy też ukrytej. Nie powinno to wywoływać zdziwienia, gdyż serwis nasz jest zwierciadłem w którym - może w nieco zakrzywionej formie - odbija się wszytko, co w jakiś sposób absorbuje przeciętnego człowieka, a więc i dupsko oraz zalegające pod nim szambo. Nie da się ukryć, że kał wymieszany z moczem zalewa nas zewsząd - począwszy od polityki (wybory 2007), poprzez popkulturę ("Gwiazdy tańczą na gównie"), skończywszy na epizodach łóżkowych (kloc na klacie), czy też kulinarnych eksperymentach ("Pascal, po prostu gotuj, kurwa!"). Skoro już musimy srać i taplać się we wszechobecnym gównie, to uczyńmy coś wartościowego z owocami naszych gastrycznych zmagań z naturą. Ostatecznie można bowiem ludzi zdefiniować jako chodzące worki gówna, a taka definicja połączona ze słynnym "nic co ludzkie..." zobowiązuje do gównianych rozważań. |
![]() |
![]() |
|
Co z tą Polską, kurwa? GARNITUR |
||||||||||||
Praktycznie bez powodu. |
|
||||||||||||
|
|||||||||||||
![]() |
||
Sraka. Sraka. Sraka. |
||
|
15 października, tydzień przed wyborami 2007 Wprowadzasz ludzi w błąd podając adres do DajGłos.com i podpisując go jako "nieważny głos" - takie malunki na kartkach wcale głosu nie unieważniają. Ale chuj. Pierdole to, do wyborów idę. Dwa lata temu, wybory wypadały krótko przed ukończeniem przeze mnie pełnoletniości to i dylematów nie miałem, niemniej postanowiłem sobie, że do wyborów nie pójdę, jak dobrze pójdzie, nigdy. Bo to wszystko jedne kurwy, kto by do koryta się nie dopchał będzie to samo, państwo to państwo, trza by solidnych reform w ordynacji, żeby była zmiana. Ale sytuacja się zmieniła. Bynajmniej nie zmieniłem zasadniczych poglądów w tej sprawie. Po prostu nie doceniłem katoprawicy. W przyszłym tygodniu wsiądę w ten jebany pociąg, pojadę do domu, i pójdę dać głos (prawdopodobnie w sposób beznadziejnie porysowany) na Prawie Jak Lewicę. Jak zajebiście skomentował sytuację Jerzy Urban za pośrednictwem rysunku Andrzeja Graniaka - "Jeśli dziś nie wyjdziesz z domu, jutro Cię wyprowadzą". A Dziwne Tabletki zamkną. Myślę, że nie jest przesadą stwierdzenie, że nie oddanie głosu jest de facto oddaniem go na PiS. Oni mają żelazny erektor... elektorat, który pójdzie na pewno i przy niskiej frekwencji będzie stanowił większość głosujących ("WAŻNIE" głosujących). A tego byśmy nie chcieli. Prawdopodobnie niedługo po wyborach będę na siebie wkurwiony, że, co na nich głosowałem dają dupy, będę miał kaca moralnego. Podobnie, jak widząc cztery butelki jabola chłodzące się w lodówce i słysząc zapewnienia, że jakby co, to monopolowy będzie w nocy otwarty, twierdzę, że prawdopodobnie jutro będę miał kaca, będę musiał spierać swoje rzygi ze spodni, a jazda samochodem nie będzie bezpieczna. Ale to nic. Liczy się teraz. I w obu przypadkach wiem, że jeśli nie zrobię tego, co powinienem, to zadowolony z siebie nie będę, mimo, że trzeźwy i nie skalany oddaniem mocz... głosu na tych jebanych kutasów. No nic to, rzeczywistość jest smutna, i lepiej nie pozwalać, by się pogarszała. Idźta do urn. Bo może być gorzej. Pozdrawiam, Kossak
|