Dziwne Tabletki - komiksy, felietony, zwyrodniałe akcje i cała banda debili...
Strona gówna Zwyrols Squad śmierdzące Archiwum Forum Download Linkin' park sam se Sklep


Daj głos >
Tak, kliknij TUTAJ po więcej info

Wybory 2007: zasady zobowiązują - czas puścić rzadką sraczkę
Koszulki lepsze niż twoja mama!

Najnowszy szalone gówno! Sex, humor, politykaNastępny komiks internetowy. Śmieszne obrazki !Poprzedni komiks! Doda nago !Pierwszy komiks wysrany z naszej dupy EVER! Seks, porno, nagie dziwki

Bon Appetit!
left click 4 moron's bio & stats
acid green shit

Smacznego! 21 października zafundowaliśmy sobie może nie najsmaczniejsze, ale na pewno najbardziej satysfakcjonujące danie tej jesieni: kaczkę po gdańsku w sosie własnym!

      23 października 2007

Do ostatniej chwili nie mogliśmy uwierzyć z Sado, że ten durny naród w końcu podniósł dupę i ruszył do urn. Nie przeszkadzało nam to oczywiście w miłym spędzeniu wieczoru wyborczego na ekstensywnej konsumpcji piwa, o czym dobrze wiedzą prenumeratorzy newslettera DT, nasze osobiste dupy i jakaś przypadkowa, acz miła sucz z Żabianki. Hurraoptymizm nocy wyborczej był jak najbardziej usprawiedliwiony, a dodatkowa podbudowa w postaci alkoholu dodatkowo zwielokrotniała ekstazę.

Oprócz wystrzelania ptactwa, szczególnym optymizmem napawa pozbycie się Flipa i Flapa polskiej polityki w postaci Romka i Andrzejka. Wiemy, że nie przeprosicie, więc po prostu spierdalajcie. No już, poszli! Spierdalajcie. Sio!

Nie ma co ukrywać, że ten sukces zawdzięczamy przede wszystkim mobilizacji młodych, czyli Was. Dziękuję.
Tak, kurwa, po raz pierwszy dziękuję Wam, choć oczywiście jesteście bandą debili.

Donaldu Tusku, Sabo teraz wy będziecie pod obszczałem! Nasza wspólna radość jest podbudowana gorzką refleksją i nieciekawym doświadczeniem przeszłości. Dlatego nie oczekujemy PO was wiele. Po prostu nie zjebcie.

Z zupełnie innych beczek:
Apostazja. To słowo zbyt trudne do przeczytania, a co dopiero wymówienia, dla przeciętnego czytelnika Dziwnych Napletek. Dlatego szczególnie zachęcam do zapoznania się z tym artykułem. Jego nie ideologiczna i nie idiotyczna wymowa oraz lekkie podejście do tematu zachęcają do lektury. I mimo, że nie sam nie mam zamiaru wypisywać się z KK, to zawsze dobrze znać swoje opcje. I generalnie wiedzieć co się dzieje dookoła, choć może nie jest to dzisiaj zbyt popularne podejście do życia.

Kurwy, a kurwy polskie w szczególności, dobrze życie znają. Rzycie też. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że znają je bardzo dogłębnie. Czasami również doustnie, ale to inna historia, do której na pewno jeszcze wrócimy.

Pamiętacie tekst Tangla z poprzedniego wydania o polskim seks-"biznesie" w Anglii? Temat jest widocznie nabrzmiały skoro
inni również spuszczają się nad dolą i bezpośrednio na rodaczki. Kurewki w wersji deluxe były zawsze poszukiwanym towarem importowym, a odpicowane intelektualnie Polki mogą wysiorbać sobie w UK drogę na sam szczyt. Nie tylko za śmietnikiem hipermarketu.

Tym miłym akcentem żegnam się do następnego apdejtu. Mamy ambicję wyrobić się przed świętami, a hitem może okazać się idealna wigilia wg Sado. Szokujące połączenie - tylko na DT! Już nigdy nie przeżyjecie tych jakże miłych rodzinnych świąt w stary kołtuński sposób.

Miłych snów, zjeby. W trzeciej RP.

czekam na wasze zjebane opinie

I jeszcze jakiś list. Możecie podesłać swoje niewątpliwie chujowe wypociny, to może też puszczę. Łaskawie. (za laskę)

chciałes opini to masz

wchodze na twoją zjebaną stronę juz bardzo długo, wkurwia mnie obrzydliwość zwyrola (do "odstrzału" zaraz po Kaczyńskim) ale generlnie podoba mi sie czarny humor, konwencja nieustającej nędzy i generalnie wszechogarniającego syfu. Jakież to prawdziew, swojskie, POLSKE. A w temacie - głosowałam na PO, ściślej mówiąć Komorowskiego, bo był pierwszy na liście Warszawa II Żałuje, ze nie zmieniłam okręgu na Warszawę I, bo tam mogłabym oddać swój głos Tuskowi. Ponadto, przekonałam swojego chłopaka, który wyniósł karte do głosowania (!) z przedszkola, gdzie mieściła sie jego komisja. Chłopaczek nie zagłosował na PiS, tylkona PSL o ile dobrze kojarze, ale kosztowało mnie to dużo babskiego gadania i kilka numerków.

A wiesz czemu tak?
Bo po skończeniu LO zamiast na studia poszłam do pracy, siedze teraz w jakimś sekretariacie, zarabiam jebane 1000 zł i to bez ŻADNYCH świadczeń, składek, ubezpieczeń... nie moge uczyć sie zaocznie, bo nie mam na to hajsu. I szczerze WKURWIA mnie taka sytuacja, bo wychodze z założenia, ze Panstwo powinno obywatelom pomagać. Dodatkowo mój stary został napiętnowany przez Pana A. Macierewicza, a w słuchawce naszego telefonu ciągle coś trzeszczy i pika. W zwiazku z powyższym, stwierdziłam, że jeśli i w tych wyborach wygra PiS (2 lata temu także głosowałam na Donka, bo morda kaczki nie wzbudziła we mnie zaufania) to wypierdalam do Angli czy gdzieś tam i pierdole. Na całe szczęście moge zostać w Polsce, obserwować co sie dzieje i nie martwić sie, ze o 7 wpierdoli mi sie do domu ktoś po ojca, czy też strace prace z której i tak prawie nic nie mam.

troszka
Zazdroszczę i gratuluję życia.
(przynajmniej ona zrobiła to bez przygryzania napletka - pro)

Przy okazji warto przypomnieć, że kiedyś wynaleziono coś takiego jak WIELKIE LITERY na początku zdań, a bardziej generalnie - ortografię, która w przypadku używanego na tej stronie języka ma taką fajną opcję jak polskie znaki diakrytyczne. I nie tylko kretyni mogą ich używać.
   

Z Wysp Szczęśliwych
Oni nie wrócą

Co łączy farmaceutkę, bankowca i właściciela baru szybkiej obsługi? Wszyscy troje są Polakami, zarabiają po 35 tys. funtów rocznie i żadne z nich nie ma zamiaru wrócić do Polski.

Angielscy alkoholicy na FilipinachKiedy oglądam czasem polskich polityków w telewizji, nadymających się pustymi idejkami i swoją władzą, widzę że są to ludzie kompletnie oderwani od rzeczywistości. Uwikłani w swoje małe wojenki i drobne interesiki nie chcą zauważać, że z Polski wyjechały za chlebem dwa miliony Polaków. Wyjechali najczęściej młodzi ludzie, którzy nie chcieli już być "generacją 1000 złotych", to znaczy słabo opłacaną, najbardziej opodatkowaną i niedocenianą grupą społeczną. Wyjechali zaraz po skończeniu studiów, bo nie chcieli przez 30 lat spłacać kredytu za mieszkanie w blokach i słuchać od szefa, że "na twoje stanowisko czeka dziesięciu innych". Zmieniały się rządy w Polsce, wygrywając wybory tymi samymi wytartymi hasełkami, że powstaną miliony mieszkań, każdy będzie miał pracę, będzie bezpiecznie i zostaną obniżone podatki. Jak czasem wymsknęło się politykom, ale jest to autentyczna prawda, Polacy są baranami, ciemnym ludem, który wszystko kupuje, więc kolejne wybory wygrywali coraz głupsi, tak jakby w naszej polityce działała jakaś wsteczna teoria doboru naturalnego.

Nie mam absolutnie żadnych złudzeń: tym razem będzie dokładnie tak samo. Jedyną hołubioną grupą wyborców są emeryci i rolnicy, bo oni zawsze idą na wybory i głosują na tych, którzy im najwięcej obiecują. Studenci "mają wyjebane", a inteligenci wolą posiedzieć przy grillu i winie, bo "polityka ich brzydzi". Dlaczego więc zawracać sobie głowę wyborcami, którzy nie głosują? Dorzućmy im jeszcze podatek "pielęgnacyjny", aby mieć kasę dla naszych ulubionych, moherowych wyborców! Polski polityk pytany o miliony Polaków, którzy wyjechali za granicę odpowiada:

- Oni wrócą.

Czy na pewno?

Do Anglii przyjeżdżają różni ludzie. Większość z nich uciekła z Polski od biedy i beznadziei życia, jakie toczyli ich rodzice. Kupili sobie fajne ciuchy, sprzęt i samochody, które tu są tanie. Mogą sobie pozwolić na większość rzeczy, które są w sklepach, jeśli nie za gotówkę, to na kredyt. Zgodnie z zasadą, że im lepiej znasz język, tym lepszą masz pracę, ci Polacy z większym zapałem do nauki angielskiego porobili już niezłe kariery. To już nie jest przysłowiowy "zmywak", ale oddziałowa w szpitalu, kierownik sklepu czy restauracji. Ponieważ z racji swojej pracy spotykam wielu Polaków, czasem rozmawiamy o ich planach na przyszłość, oraz czy wracają do Polski. W większości przypadków pada ta sama odpowiedź:

- A do czego mam tam wracać? Ja chcę po prostu normalnie żyć!

Niesłychane! Ci niewdzięcznicy nie chcą wracać do Polski, naszego wspaniałego kraju, za który zginęło tyle pokoleń "pięknych dwudziestoletnich", gdzie spoczywają kości naszych ojców! Wyjechali z Polski, która ich żywiła matczyną piersią, wykształciła i nie chcą tam wracać ze swoimi funtami, znajomością języka angielskiego i doświadczeniem!

Otóż nie chcą wracać, bo chcą normalnie żyć. Nie chodzi tylko o pieniądze. Chcą żyć w kraju, gdzie poza pogodą wszystko jest przewidywalne. Obywatel czy pracownik jest szanowany, założenie działalności gospodarczej trwa kwadrans, własność prywatna jest nietykalna. Jeśli samolot do Polski leci dwie godziny, w każdej chwili można porozmawiać z rodziną przez telefon, oglądać polską telewizję, mieć polskich przyjaciół, a nawet kupić w sklepie polskie piwo, to czym różni się życie w Polsce od życia w Anglii?

Jest jeszcze inny aspekt. Gdyby polska farmaceutka, bankowiec czy właściciel baru szybkiej obsługi wrócili do Polski, musieliby zapłacić mnóstwo podatków za poprzednie lata.

- Nie będzie żadnej abolicji podatkowej dla Polaków w Anglii - krzyczy z ekranu mały, rozzłoszczony człowieczek, zamykając tym samym powrót do kraju sporej grupie rodaków.

Nie wrócą na pewno ci ludzie, którzy kupili dom w Anglii. Z czego spłaciliby kredyt hipoteczny na 250 tys. funtów, mieszkając w Polsce? Nie wrócą też ci, którzy zawiązali związki małżeńskie z obcokrajowcami. Pomijając barierę językową, jakie szanse na tolerancję w Polsce ma małżeństwo Polki i Nigeryjczyka?

Oczywiście wielu Polaków wraca do kraju. Są to ci, którzy wracają bez laptopa, oszczędności czy znajomości angielskiego. Wracają ci, którym się w Anglii nie udało. Zostawiają za sobą niezapłacony czynsz za mieszkanie, debet na koncie i długi u znajomych. Generalnie nienawidzą Anglii i Anglików. Deklarują, że już nigdy tam nie pojadą. Widziałem to już tyle razy, że nie muszę czytać żadnych opracowań naukowych, aby mieć tego pewność: wracają ci, którzy przegrali. To oni zbudują lepszą Polskę.

W następnym odcinku "Z wysp szczęśliwych" dowiemy się, dlaczego dla Anglików Polacy są kmiotami i dlaczego nigdy to się nie zmieni.

Cheers Mate! - Tangle Foot
  Zryte Berety
Najbardziej gówniany tekst MADnessa - dosłownie.
Koleś z definitywnie zrytym beretem
  fioletowe coś Witam wszystkich fanów mego kącika w kolejnej jego odsłonie. Znów pozwolę się Wam łudzić, iż nie jesteście totalnymi zjebami, debilami i zwyrodnialcami, jak na ten przykład ja sam.
      Po raz kolejny polepszę Wam humor, taplając się w mentalnym szambie i wyławiając z niego najciekawsze oraz najzabawniejsze w mym mniemaniu kawałki gówna. W tej odsłonie gówna pływające w hektolitrach moczu nie są li tylko metaforą, określającą nasze społeczeństwo, polityków, codzienne życie itd. Tym razem kał będzie także tematem zasadniczym. Wytrawne (kakaowe) oko każde Tabletkowicza z pewnością w lot dostrzegło, iż temat gówna gościł już na łamach DT. Owszem - Woy dał POPiS swej twórczości i zmontował onegdaj doskonały tekst o sraniu, którym dowiódł, iż ma konkretnie nasrane we łbie. Co jednocześnie cieszy i skłania do głębokich - niczym otchłań odbytu - refleksji. Bez wazeliniarstwa dodam, iż życzę każdemu takiego kunsztu w sraniu i pisaniu, jakim poszczycić może się Woy. Miejmy nadzieję, że nic tego nie zmieni - np. coś tak irracjonalnego jak małżeństwo...

Dobra, ale to przecież kącik "Zryte Berety", a nie "Zryty Beret Woy'a, czy chuj wie tam kogo", zatem dość zamulania i osobistych wycieczek. Skupmy się na ekskrementach i ich ekstremalnych, fetyszystycznych zastosowaniach.
Stąd aby wczuć się w klimat zalecam:
  • odpalić kawałek Bajmu pt. "Modlitwa o złoty deszcz" lub opcjonalnie Rysia Rynkowskiego "Dziewczyny lubią (w) brąz"
  • odwiedzić nasze forum, które z założenia trąci kałem, nasieniem i krwią - np. ten i ten temat
  • posłuchać przez minutę Leppera lub Giertycha, co wywołuje u 99.62% umiejących czytać i pisać drgawki i ciśnie na usta najróżniejsze wyrażenia, które w opinii respondentów można sprowadzić do określenia "co za gówno..."
  • przyswoić sobie następujące terminy:
  • ekskrementofagia - dewiacja polegająca na osiąganiu satysfakcji seksualnej przez spożywanie wydalin partnera
  • hygrofilia - bodźcami seksualnymi są wydzieliny ciała:
- flatufilia - bodźcem seksualnym są gazy jelitowe kierowane na twarz lub do ust partnera
- koprofilia - bodźcem seksualnym jest kał i czynności związane z nim
Sex ruchanie dziwkiSkoro jesteście już, Drodzy Czytelnicy, w gównianym nastroju odpowiedzcie sobie na pytania: jakie uczucia wywołuje u Was kał i mocz? Jak daleko jesteście w stanie przesunąć Wasze granice w kwestii zabaw ekskrementami i dlaczego w tak małym stopniu?

Przyznam, że jestem otwarty na eksperymenty, które pozwalają mi dokładnie określić me granice w najróżniejszych sferach życia. Obrzydliwa jego strona jest także, a może nawet szczególnie, przeze mnie eksplorowana. Ale pewne sfery są dla mnie wciąż nieodkryte... Czytając po raz pierwszy o przejawach fetyszyzmu przedstawionych powyżej szczerze się zdziwiłem, jak pukurwiony może być człowiek w kwestii swej seksualności. Jak zwykle jednak odezwał się we mnie duch odkrywcy, dobrego Samarytanina i niedoszłego socjologa.
No bo cóż takiego złego jest w tym, że ktoś lubi się wysmarować swoim lub czyimś kałem? Nie każdego stać na pobyt w spa, czy też zabiegi kosmetyczne (okłady z błota, ciepłych kamieni etc.). Stąd ciepły kloc na klacie lub plecach może okazać się ekonomiczną formą domowego spa.

Patrząc na pewnego zjaranego w solarium polityka, zwęglone w solarium suczki i takichże szerokokarczastych tłuków można odnieść wrażenie, iż w ramach "taniego państwa" brąz ich ciał i ten śliczny lekki połysk wywołany został nie przez specjalistyczne lampy, jeno za sprawą cieniutkiej warstewki sraki nałożonej fachowo przez jakiegoś specjalistę. Tak... praktycznie czuję smród tego gówna, kiedy patrzę na takich złamasów.

Mamusia i Tatuś mówią, że to autosugestia. Cokolwiek to oznacza, nie zgadzam się. Od kiedy zerwałem z autoerotyzmem, każde słowo zaczynające się członem "auto-" traktuję z dużą nieufnością i z założenia nerwowo zaprzeczam jakimkolwiek jego powiązaniom z moją osobą.

Wracając do roztartej na ciele sraki zwilżonej moczem - cóż, przyznacie chyba, że ma to coś pierwotnego w sobie. Takie "back to the primitve", gdzie człek może przybrać barwy wojenne w oldschoolowym stylu. Takie swoiste "shit-camo" polecam szczególnie korporacyjnym dziffkom (męskim i żeńskim) np. z Warszawki. Zrzućcie garniaki, krawaty i drogie zegarki! Wyjdźcie na dachy biurowców! Kucnijcie na krawędzi dachu. Nasrajcie sobie na dłoń i zapamiętale wcierajcie kał w każdy centymetr Waszych ciał. Gównem bowiem byliście, gównem jesteście i nim zostaniecie. Dajcie temu wyraz, uzewnętrznijcie ten stan. To nic złego, a wręcz przeciwnie - poznanie siebie samego i swoboda autoekspresji jest przecież czymś bardzo chwalebnym. Wielkim finałem i symbolicznym oczyszczeniem niechaj będzie skierowanie na siebie silnego, ciepłego, słonawego strumienia szczochów. Tylko pamiętajcie, moi Drodzy - po wszystkim najtrudniej wydobyć resztki stolca spod paznokci i powiek.

ZboczoneNacieranie się ekskrementami jawić się jednak może niektórym jako marnotrawstwo. Niejaki Mjut - kolo, który określenia "ludzka sraka, gówno, bobek" poczytałby jako komplementy - swego czasu założył temat
Jak często lubicie szamać kakę? Nie ukrywam, że takie spojrzenie na kwestię zabaw z gównem rozbawiło mnie i zaintrygowało zarazem. Założenie, że każdy to robi, a podstawową zmienną jest li tylko częstotliwość jest tak śmiałe, jak i poniekąd trafne. Nie wstydźmy się tego. Każdy z nas zażera się gównem (swoim lub czyimś, duchowym, intelektualnym, a czasem pewnikiem także tym jak najbardziej namacalnym, przedmiotowym i realnym stolcem prosto z dupy). I dziać się to będzie w nieskończenie długo. Niczym Uroboros (taki wąż wpierdalający sam siebie), człek "szamający kakę" zjada swój własny (gówniany) "ogon", co doskonale symbolizuje wieczny i uniwersalny charakter tejże czynności oraz wskazuje symboliczny cel, w kierunku którego podążmy wszyscy - poczucie totalnej samowystarczalności osiągane poprzez konsumpcjonizm. Człowiek je, trawi, sra, je, trawi, sra, czasem zarucha... W świecie, w którym nic nie ma za darmo, taka samowystarczalność wydaje się cudowną i kuszącą perspektywą (podobnie jak wycięcie sobie kilku żeber, aby móc samodzielnie lizać się po kroczu). A wszystko to by konsumować do syta, kiedykolwiek i za free.

Terapeutyczne właściwości moczu są ponoć faktem. Na pewno istnieją pojebańcy, którzy zażerają też kakę (np. Mjut). Wszystkim, którzy krzywią ryj na myśl o spożywaniu ekskrementów i czują pogardę dla kałożerców, chciałbym uprzytomnić, iż prawdopodobnie gardzicie przyszłymi noblistami, którym udało się rozwiązać problem głodującej Afryki. Osobiście dalej obstaję, iż smaczniejsze są rzygi, szczególnie schłodzone i wyprodukowane na bazie czegoś apetycznego np. dobrego soku lub usmażone na jakimś dobrym pieczywie, alem otwarty na eksperymenty i nowatorskie rozwiązania.

Zatem jedzmy gówno! Grunt dobrze podejść do tematu. Myślę, że stronę światopoglądową udało się mi nieco naświetlić Wam powyżej. A z praktycznych porad mogę tylko zasugerować, by skojarzyć sobie srakę na talerzu z czymś przyjemnym i smacznym choćby nugatem(27). Pierdolonym nadwrażliwcom - mającym duże opory aby złapać w dłoń własnego kloca, a co dopiero pogryzać go niczym bagietkę - sugeruję wcześniejszą najebkę i oddychanie przez usta oraz zamknięcie oczu przy pierwszych kęsach. Smacznego, kurwa!

Analna strona ludzkiej egzystencji obecna jest notorycznie na DT - czy to w formie jawnej, czy też ukrytej. Nie powinno to wywoływać zdziwienia, gdyż serwis nasz jest zwierciadłem w którym - może w nieco zakrzywionej formie - odbija się wszytko, co w jakiś sposób absorbuje przeciętnego człowieka, a więc i dupsko oraz zalegające pod nim szambo. Nie da się ukryć, że kał wymieszany z moczem zalewa nas zewsząd - począwszy od polityki (wybory 2007), poprzez popkulturę ("Gwiazdy tańczą na gównie"), skończywszy na epizodach łóżkowych (kloc na klacie), czy też kulinarnych eksperymentach ("Pascal, po prostu gotuj, kurwa!"). Skoro już musimy srać i taplać się we wszechobecnym gównie, to uczyńmy coś wartościowego z owocami naszych gastrycznych zmagań z naturą. Ostatecznie można bowiem ludzi zdefiniować jako chodzące worki gówna, a taka definicja połączona ze słynnym "nic co ludzkie..." zobowiązuje do gównianych rozważań.

czekam na wasze zjebane opinie

   
  Koszulki Dziwnych Tabletek!

Co z tą Polską, kurwa?
GARNITUR
Dawno nie gościłem na skurwiałych łamach Dziwnych Tabletek.
Praktycznie bez powodu.

 

 
   
Powodem mojej absencji na pewno nie był bełkot niejakiego Zwyrola pod moim adresem. Ale również tenże bełkot nie spowodował mojego powrotu. Zwyrol zapewne liczy na moją ripostę po tak obfitym zjebaniu mojej skromnej osoby i pewnie faktycznie powinienem jakoś zareagować, ale ja zdecydowanie nie mam ochoty na przepychanki słowne w stylu naszych wybitnych polityków. "Nie ruszaj gówna, bo śmierdzi" - mówi przysłowie.

Ale, niestety, muszę temu kretynowi przyznać rację. Faktycznie sztandarowe hasło Dziwnych Tabletek "MAM WYJEBANE" chyba trochę mija się z prawdą, patrząc chociażby na zaangażowanie Frankiego w sprawy polityczno-społeczne Polski nr IV. Ale o czymś trzeba pisać, a pisanie w kółko o tym że ma się wyjebane może się w końcu znudzić. A tak już jest z inteligentnymi ludźmi, a za takiego Franki raczej się uważa /w każdym razie ja za takiego się, niestety, uważam/, że nie potrafią pozostać obojętni wobec pewnych spraw.

Tak się, kurwa, jakoś złożyło, że jestem fotografikiem. Nie mylić z fotografem. Mam prawo używać tytułu "artysta", nadanego mi zresztą oficjalnie przez Rzecz-BARDZO-pospolitą Polską już nie pamiętam czy numer III, IV czy VI. Ale jakoś tego nie robię. Może dlatego, że skoro Kasia Cerekwicka, Gosia Andrzejewicz, Ania Dąbrowska, Patrycja Markowska, Tatiana Okupnik, Kasia Kowalska, Edyta Górniak, Kasia Skrzynecka i sto tysięcy innych identycznie wyglądających kukieł, mówią o sobie, że są artystkami, to ja nie stoję w tym szeregu.

Takie są czasy, że prawdziwym artystą jest ten, kto pojawia się w kolorowych "czasopismach" przeznaczonych dla osobników człekokształtnych z ilorazem inteligencji poniżej 40 punktów IQ. A już niekwestionowanym, wybitnym artystą jest ten, kto pojawia w którymś z tysiąca popularnych telewizyjnych programów typu: "JAK GWIAZDY ŚPIEWAJĄ TAŃCZĄC Z GWIAZDAMI NA LODZIE Z GWIAZDAMI".

Słowo "GWIAZDA" jest dziś tożsame ze słowem "ARTYSTA".
"Dziwny jest ten świat" jak twierdził niejaki Czesław Niemen, który nie pojawiał się ani pstrokatych szmatławcach, ani programach telewizyjnych dla chołoty z osiedlowego sklepu mięsnego, tylko tworzył. Ale zapewne jego za artystę nikt nie uważa. To samo nie spotka Renaty Przemyk ani Marcina Świetlickiego i wielu, wielu innych muzyków, pisarzy, malarzy, rzeźbiarzy itp, itd. Na szczęście.

Ale nie o tym miałem pisać. Zaraz wyjdzie na to, że zazdroszczę tym, co występują w tv.
Nie. Nie o to chodzi.
Skoro jestem twórcą, to muszę tworzyć i musze swoja twórczość gdzieś prezentować. Szczytową formą takiej prezentacji jest autorska wystawa w galerii, chociaż ostatnimi czasy jest to coraz częściej knajpa-pub-bar. Najważniejsze jest jednak otwarcie takiej wystawy, czyli tzw. wernisaż. Ale na taki wernisaż muszą przyjść ludzie. Żeby przyszli, trzeba wydrukować zaproszenia i wręczyć je szanownej publiczności. Na takim zaproszeniu musi być informacja kto robi wystawę, jaki jest jej tytuł oraz GDZIE I KIEDY. Mam na swoim koncie wiele takich wystaw, więc wielokrotnie takie zaproszenia wręczałem osobiście. I prawie każdy, kto takie zaproszenie dostaje, pierwsze co mówi to: "KIEDY TO JEST?", mimo tego, że właśnie trzyma w ręku wydrukowaną informację GDZIE I KIEDY. Nie pomagają moje słowa, że wszystko jest napisane na zaproszeniu. Prawie każdy takie pytanie zadaje.

Szczytem był mój własny ślub, który odbył się dnia 06.06.06, więc trudno o łatwiejsza datę, a jednak ludzie zadawali pytanie: "KIEDY TO JEST?" Nie do wiary.

A teraz z innej beczki. Chociaż niezupełnie z innej.
Ludzie przechodzą w życiu przez różne etapy. Są punkami, matalowcami, hippisami, skinami, gothami. czymkolwiek. Ale z wiekiem - jak to sami ładnie formułują - "wyrastają z tego". Tyją, puchną, łysieją, FLACZEJĄ. Zaczynają chodzić w bezkształtnych łachach. Swetrach, spranych T-shirtach z napisem "ŻYWIEC", luźnych koszulach w zawsze modną kratkę. Na specjalne okazje ubierają zawsze modny garnitur.

I tu dochodzę do sedna. GARNITUR.
Tak jest ten cudowny wynalazek zaprojektowany, że każdy kto go założy wygląda szczuplej, młodziej, lepiej. Garnitur doskonale kamufluje 10, 20, 30 i więcej kilogramów nadwagi. Zależy od kroju.

IQ 56Spójrzcie na oficjalne spotkania biznesmenów, polityków, aktorów i tego typu chołoty. koktajle, bankiety, wernisaże. Kampania wyborcza trwa, więc spójrzcie na billboardy, tam jest dużo doskonałych przykładów. 35-cio letni mężczyzna wyglądający jak bezkształtny wór skrzyżowany z opasłym wieprzem owinięty w garnitur próbuje się uśmiechnąć.
Nikt takiej ludzkiej szmacie nie powie, ze wygląda źle, tylko, że ma dobrze skrojony garnitur.

Spróbujcie sobie wyobrazić takiego osobnika w kąpielówkach na basenie... Ale nie. Na basenie takiego nie spotkacie, bo on nie ma czasu na takie bzdury.

Zawsze sprawia mi przyjemność konfrontacja z takimi osobnikami na jakichś oficjalnych imprezach, Zaznaczam, ze ja garnitur miałem na sobie raz w życiu, jak szedłem do pierwszej i ostatniej komunii ŚNIĘTEJ. Na takich imprezach w garnitur ubrany nie jestem, bo po prostu takowego nie posiadam. Ale zajebista większość preferuje garnitury. Drink, talerzyk wypełniony po brzegi sałatką z majonezem i GARNITUR. I jakaś żona u boku.

I podchodzi taki do mnie i mówi: "Ty się, Sado, w ogóle nie zmieniasz. A pamiętasz, Sado, jak byliśmy na tej wycieczce szkolnej?... Ech, stare, dobre czasy. Byłem wtedy metalem i miałem włosy do pasa. Ale ja wtedy byłem chudy..."

A po mojej pojebanej głowie tłucze się pytanie:
"I co się z tobą, kurwa, stało?!"

czekam na wasze zjebane opinie Vulgar - mjuzika szatanika
   
wyślij swoją debilną opinię do debila portfolio Sado

Humor
acid green shit

Sraka. Sraka. Sraka.

     

15 października, tydzień przed wyborami 2007

- Hau! - szczeka jeden polityk.
- Hau, hau! - odburkuje drugi.
- Ja panu nie przeszkadzałem, kiedy pan szczekał - warczy trzeci [o, przepraszam! oczywiście chciałem powiedzieć "czeci"]
- Hau, hau!
- Hau!!!
- Hau, hau, hau, wrrrr.!!
- AAAaaaaaaaaaarghhh!!!!!!

[zza kulis: O kurwa, o kurwa!!! Czy jest tu jakiś weterynarz!!!???!]

Polskie Zoo

Lubiłem ten program. W czasach gdy leciał na antenie uczęszczałem (pod przymusem) do podstawówki. Bardzo mi się podobał ten show. Idea portretowania polityków jako zwierzęta przemawiała do mojej niewykształconej polityczno-społecznej świadomości. Jednak w pewnym momencie nawet Telewizja Polska zrozumiała, że dalsza produkcja programu nie ma już sensu. Rzeczywistość przerosła wyobraźnię scenarzystów. Warczące i szczekające politykierskie kukiełki nie mogły już przyciągnąć widowni, która miała ich w nadmiarze podczas codziennych seansów "Wiadomości", "Faktów" i "Wydarzeń".

Oglądalność, głupcze!

Warto odnotować, że zanimalizowana polityka przyciąga rodaków do telewizora bardziej niż tradycyjna przemoc i staromodny seks. Media kierowane są w znacznej większości przez rozsądnych człowieków, kierują się więc tym, czym każdy rozsądny człowiek się kieruje - pieniędzmi. Jeśli mądre głowy dyrektorów programowych orzekają, że większy zysk przyniesie transmitowanie i podjudzanie nieustającego karnawału mord, niż puszczanie filmów z Van Dammem, to widocznie tak jest. Możemy sobie pogratulować: nasz naród wspiął się na kolejny stopień ewolucji. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć "raczej degeneracji", ale nie zapominajmy, że dzięki teorii względności Einsteina takie jednoznaczne oceny są nieuzasadnione.

Amnezja wyborcza

Święto KupokracjiGłosowanie na skompromitowanych byłych premierów, ministrów i posłów również przychodzi narodowi z niesłychaną łatwością. Znany z psychologii mechanizm wyparcia najwyraźniej pomaga polskiemu bezrefleksyjnemu motłochowi. Choć nie sądzę, aby potrzeba odciążenia umysłowego była imperatywem rodzimego wyborcy, którego mózg przez większość dnia funkcjonuje przecież na jałowym biegu.

Polityka to świat alternatywnej moralności. Jednego dnia można opluwać adwersarza, aby następnego dnia przejść do jego partii i startować z listy wyborczej na pierwszym miejscu. Nikt nie zdziwi się również, kiedy twój wspaniały przyjaciel z ławy poselskiej zacznie chodzić po telewizjach i ogłaszać, że jesteś zwykłą szmatą, a on to właśnie odkrył i dlatego jest prawy i sprawiedliwy.

Jak można takich ludzi traktować w jakikolwiek sposób poważnie? Czy pożyczylibyście im na słowo 200 zł? Pytanie z gatunku retorycznych. Więc dlaczego na nich głosujecie? Jakim cudem oni nami rządzą? Jak można zapraszać kompulsywnych kłamców do telewizji, pytać o ich opinie? Jak można w ogóle pozwolić na publiczne wypowiadanie się? To są pytania do mediów, bo bez nich politycy nie istnieją. Ale przecież o ileż łatwiej i ciekawej podłożyć kostkę pod tępy wąsaty ryj niż przygotować się merytorycznie do rzeczowej dyskusji na temat ekonomii czy problemów społecznych. Jest super, jak jeden z drugim wyzywają się od chamów i insynuują wzajemny homoseksualizm. Przecież nikt nie będzie słuchał nudnego doktora psychologii lub ekonomii > oglądalność spadnie > producenci proszków i podpasek pójdą do innej stacji.

W ciągu ostatnich miesięcy nie widziałem w telewizji ani jednego polityka poruszającego istotne tematy od strony merytorycznej. Co dostajemy to ciągłe retoryczne, a raczej retardyczne, pierdolenie w podniebienie. Spędzona do studia publika pobuczy, poklaszcze, pośmieje się i jest fajnie. Dzień świra 24, codziennie, na żywo, w dowolnej dawce. Szkoda, że wyłącznie maksymalnej.

Czy słuchamy, analizujemy, omawiamy i ekscytujemy się opiniami meneli ze śmietnika? Dlaczego więc spuszczamy się nad słowami polityków, które jakkolwiek inne w formie, w treści są identyczne z wypowiedziami panów zbierających na jabola?
A sprowadzają się do "jak ja bym rządził, to bym zrobił porządek!" I tyle.

Zabierz babci dowód

Zacofane myślenie z poprzedniej epoki obnaża się co chwila. Szczerze bawi mnie, kiedy psy ujadają nad składem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jeszcze nie pojęli, że publiczna telewizja ma wpływ umysły wyłącznie naprawdę starych ludzi, którzy z powodów naturalnych nie będą już niedługo w stanie zagłosować na wskazanych przez TVP kandydatów. Po prostu wymrą. Zresztą, co ja pierdolę?! Nawet babcia Zwyrola regularnie uczęszczająca w moherowym berecie do kościoła szydzi z kaczorów i ma na nich głęboko wyjebane.

Żeby nie było wątpliwości: wiadro pomyj przeznaczam nie tylko na PiSiory. Z niemalże równym obrzydzeniem krzywię się widząc każdą politykierską mordę. Nie mam na kogo głosować, jak zapewne większość z was, którzy regularnie żrą Tabletki. Moje nawoływania sprzed dwóch lat brzmią w tym momencie tyleż groteskowo co proroczo.
Ale tak czy srak na wybory idę, choćby po to, żeby oddać nieważny głos.

Czy kiedyś, w przyszłości, nadejdzie jakieś nowe pokolenie rządzących? Pewnie tak, choć do polskiej polityki z gruntu nie idą normalni ludzie. Zazwyczaj są to nieudolne mendy, które z braku konstruktywnych pomysłów na życie zarabiają na chleb swoją jadaczką. Zapominają tylko o tym, że polityka nie powinna być aktorstwem ani stand-up comedy. Ale póki ciemny lud to kupuje, nie mają się czym przejmować.

Bardzo celnie ocenił tą całą piaskownicę lekko wstawiony Marek Konrad na kanapie u Wojewódzkiego. Rządzą nami ludzie, którzy nie lubią ludzi. Ich niechęć wynika między innymi ze strachu i kompleksów. Trafna diagnoza. Zaszczuty pies będzie warczał i odgryzał się do samego końca. Oby tylko ich koniec był szybszy niż nasz. W najbliższym czasie przewiduję znaczny wzrost popytu na psychiatrów, weterynarzy i hycli. Tylko cóż nam po nich, skoro już od dawna siedzą w Irlandii.

czekam na wasze zjebane opinie

Wyjątkowo, interesują mnie wasze opinie na ten temat.

Update: Dosłownie dzisiaj śniło mi się, że "nasz" premier umarł. Nikt go nie zastrzelił. Po prostu wziął i umarł. W śnie tym widziałem jak pokazują w telewizji jego brata, prezydenta, lejącego kacze łzy. Czy myślicie, że miałem jakąś wizję? Że to może jakiś dobry omen?

I mamy już pierwsze reakcje, opinie społeczne ;)

Tani Franki,

Wprowadzasz ludzi w błąd podając adres do DajGłos.com i podpisując go jako "nieważny głos" - takie malunki na kartkach wcale głosu nie unieważniają. Ale chuj.

Pierdole to, do wyborów idę. Dwa lata temu, wybory wypadały krótko przed ukończeniem przeze mnie pełnoletniości to i dylematów nie miałem, niemniej postanowiłem sobie, że do wyborów nie pójdę, jak dobrze pójdzie, nigdy. Bo to wszystko jedne kurwy, kto by do koryta się nie dopchał będzie to samo, państwo to państwo, trza by solidnych reform w ordynacji, żeby była zmiana.
Ale sytuacja się zmieniła. Bynajmniej nie zmieniłem zasadniczych poglądów w tej sprawie. Po prostu nie doceniłem katoprawicy.

W przyszłym tygodniu wsiądę w ten jebany pociąg, pojadę do domu, i pójdę dać głos (prawdopodobnie w sposób beznadziejnie porysowany) na Prawie Jak Lewicę. Jak zajebiście skomentował sytuację Jerzy Urban za pośrednictwem rysunku Andrzeja Graniaka - "Jeśli dziś nie wyjdziesz z domu, jutro Cię wyprowadzą". A Dziwne Tabletki zamkną.

Myślę, że nie jest przesadą stwierdzenie, że nie oddanie głosu jest de facto oddaniem go na PiS. Oni mają żelazny erektor... elektorat, który pójdzie na pewno i przy niskiej frekwencji będzie stanowił większość głosujących ("WAŻNIE" głosujących). A tego byśmy nie chcieli.

Prawdopodobnie niedługo po wyborach będę na siebie wkurwiony, że, co na nich głosowałem dają dupy, będę miał kaca moralnego. Podobnie, jak widząc cztery butelki jabola chłodzące się w lodówce i słysząc zapewnienia, że jakby co, to monopolowy będzie w nocy otwarty, twierdzę, że prawdopodobnie jutro będę miał kaca, będę musiał spierać swoje rzygi ze spodni, a jazda samochodem nie będzie bezpieczna. Ale to nic. Liczy się teraz. I w obu przypadkach wiem, że jeśli nie zrobię tego, co powinienem, to zadowolony z siebie nie będę, mimo, że trzeźwy i nie skalany oddaniem mocz... głosu na tych jebanych kutasów.

No nic to, rzeczywistość jest smutna, i lepiej nie pozwalać, by się pogarszała.
Idźta do urn.
Bo może być gorzej.

Pozdrawiam, Kossak

Czekam na więcej! Ślijcie. Każde quasi-sensowne gówno będzie zamieszczone, o ile da się przeczytać.

W me brędzle wpadły również prawdziwie reklamy wyborcze PiSiu, które zostały ocenzurowane przez wewnętrzny system kontroli partyjnej i nigdy wcześniej nie ujrzały światła dziennego. Ziobro czuwa!
Ale my czuwamy bardziej!

Przekozackie, więc ssijcie:
Obiecujemy | Podsłuchujemy | Poniżamy | Pozbywamy










   

Komiks internetowy Następny komiks internetowy. Śmieszne obrazki !