| |
|
|
11 września 2007
Polityczny burdel przybrał już takie rozmiary, że samo pisanie czy choćby myślenie o tym szambie oznacza dołączenie do korowodu kompletnych kretynów. Skorodowane móżdżki parlamentarzystów nadają się jedynie do analizy patologii humoralnej. Ale skoro proces produkcyjny Dziwnych Tabletek nie należy do najkrótszych, nie będę wypierdalał gówna, które już napisałem. Toteż...
"Nasz" McKaczka Premiere zasłuż na szacunek!
Prawie... ale oczywiście, po swojemu, musiał zjebać.
Za co Franki pochwali(łby) niedojebaną kaczkę? Rzecz jest raczej oczywista: za programowe olewanie pielęgniarskiej hołoty i ich lekarskich popleczników. Niestety, powody tej premierowej olewki są zgoła inne od moich oczekiwań.
Bo dlaczego, oh dlaczego, programowo mam wyjebane na pielęgniarki? Z tej samej przyczyny, dla której mniej więcej od 10 lat każde dziecko z podstawówki naśmiewa się z pracowników budżetówki: widziały gały, co brały! Nigga please, przytoczony przeze mnie przykład bachorów idealnie ilustruje sytuację pielęgniarek. Czy ktoś, kurwa, przykładał im pistolet do głowy, kiedy wybierały ten zjebany zawód? Czy tylko mi się wydaje, czy od 18 lat pracownicy na utrzymaniu państwa polskiego dostają super-zjebaną pensję? Skoro wie to 26-letni pół-imbecyl, wiedzą to dzieci w podstawówce, to dlaczego dziwią się temu o wiele, wiele starsi ludzie, który zapierdalają de facto jako pracownicy państwowi?
Nie licząc zaawansowanych kalek, każdy jest odpowiedzialny za swój śmierdzący los i żadna pielęgniarka, żaden górnik i ani jeden hutnik nie zapłacze, kiedy moja firma pójdzie się pierdolić na ryj. Z jakiejkolwiek przyczyny: konkurencji, niedokładnych przepisów, wysokich podatków, skorumpowanych urzędników, czegokolwiek. Dlatego ten ich pierdolony obozik przez kancelarią premiera wywoływał nie tylko mój pusty śmiech, ale również pragnienie wypuszczenia Zwyrola do Warszawy z jedną prostą misją: burn motherfuckers!

Wracając do wyjściowej pochwały premiera. Szkoda, że ten harnaś zmarnował piękną olewkę głodującego motłochu odniesieniami do swoich osobistych urojeń i obsesji. Wiecie: III RP, komuniści, spiski, Wałęsa, Michnik, all that shit. Kaczka miał szansę jeden na milion na szacunek na DT, a wolał poklepać swój elektorat oszołomów, mohery i Nugata 27. Zaprawdę, smutne to i niesprawiedliwe.
Zatem, lekarzom, nauczycielom, górnikom, pielęgniarom i wszystkim innym ZWIĄZKOWCOM, których roszczeń nienawidzę z całej głębi swojego kapitalistycznego, przedsiębiorczego serca przesyłam takoż serdeczne co głębokie pozdrowienia w anusy ich matek i sióstr. Jebcie się na ryj! Wypierdalać na zachód jak się nie podoba!
Okazuje się, że Hitler miał rację!
Lektura rubryk quasi-pudelkowych na wszelakich portalach dostarcza ewidentnego dowodu na istnienie gatunku podludzi. Zaliczają się do niego nie tylko czarni, koszerni i brudni, ale przede wszystkim czytelniczki i czytelnicy owych wykwitów z rzyci "gwiazd". Szczególnej rozrywki, powiedzmy umownie "intelektualnej", dostarcza lektura tytułów i leadów wystękanych z mentalnego klopa szalenie błyskotliwych dziennikarzy i edytorów. Dzięki ich dobrej robocie nasz wzrok w trymiga wychwyci z medialnego mętliku nie tylko to że "Mandaryna była na plaży", ale również że "Włodarczyk, Lubaszenko i Pazura piją mleko"! Ja przyznaję bez bicia, że też czasami lubię je wypić, choć jeszcze nikt na WP o tym nie napisał.
Cóż, na szczęście moje życie prywatne nie jest na celowniku paparazzich i mogę sobie spokojnie grzebać w nosie, a nawet tyłku bez obaw, że następnego dnia zobaczę się na okładce Faktu. Może to się jednak zmienić, bo w lipcu zostałem dwukrotnie rozpoznany w miejscach powszechnie uznawanych za publiczne i nie chodzi mi wcale o domy. Gdybym powiedział, że nie podbudowało to mojego ego, skłamałbym niczym pies, bura suka, albo po prostu przeciętny polityk (jakiejkolwiek partii, nie tylko PiSs).
Ale najważniejsze, że znowu musieliśmy się oficjalnie pogrążyć w żałobie, bo w końcu od czasu "Halemba mine tragedy" polskie media nie odnotowały na dłużej żadnej spektakularnej śmierci wielu osób jednocześnie. W końcu w Brazylii wpierdoliło się samolotem na stację benzynową tylko 200 ludzi. Może po prostu chcieli zatankować bez wychodzenie z areoplanu?
Już następnego dnia po grillu z pielgrzymów w polskim podziemiu degeneratów pojawił się nieco czerstwawy, ale jednak dowcip:
- Dlaczego w katolickiej katastrofie zginęło 26 osób?
- Bo nie mieli kasków z napisem Jan Paweł II!
Z tego miejsca Wielki niczym JOŁ szacun dla organizatorów koncertu i samego zespołu Rolling Stones. Nie dali się złapać w fałszywe poczucie smutku nałożone jak kaganiec przez prezydenta. Po prostu odwalili swoje i pojechali dalej. Okazuje się, że nie tylko potrafią spadać z palm i odwoływać koncerty, ale również olać żałobę narodową. To cieszy. No chyba, że macie na ten temat inne zdanie i w jakiś sposób ta niewątpliwa tragedia pod Grenoble dotknęła was bardziej niż codzienna śmierć zbliżonej ilości ludzi na polskich drogach, chorych na AIDS, ludzi zdychających (bo nie da się tego niestety inaczej określić) w Afryce itp., itd. No ale w końcu TO pokazali w TV, więc trzeba się kurwa smucić i zapalać wirtualne świeczki w statusach na GG.
Tym wesołym akcentem zdecydowanie nie kończymy analizy naszej krajowej rzeczywistości. Trudno tu zachować jakikolwiek optymizm patrząc na mordy z telewizji, jedynej rozrywki rodaków obok alkoholu.
Więc: don't be such an emo! Cokolwiek to kurwa znaczy, bo chyba powoli zaczynam przechodzić w mentalnie starsze pokolenie, które nie rozumie już pewnych zwrotów & określeń w oczywisty sposób. Skłania mnie to do powierzchownej refleksji, a raczej pytania: czy do cna skretyniałym dziennikarzom pozostały jeszcze w alfabecie jakieś litery, które mogliby wykorzystać do opisania kolejnych "pokoleń"? X, Y, JP2, MP3... Jak nisko intelektualnie trzeba upaść, aby próbować sztucznie kreować kolejne POKOLENIA co rok, kwartał, miesiąc...? Dla wierszówkowych talentów mam propozycję: co powiecie na pokolenie "mam wyjebane"?
Proponuję również w jakiś sposób wyróżnić pijane matki, które w tym sezonie stały się bardzo trendi. Już nie tylko piją i biją (w końcu jest równouprawnienie), ale również rzucają swoimi dziećmi w policjantki, jak dowiedziałem się podczas lektury szmaty Fakt. Z tą szacowną w dupę gazetą toaletową spotykam się wyłącznie czekając w kolejce u fryzjera. A jako że nie lubię zbytnio rozdawać swoich rzeczy, tak więc i pozbycie się nadmiaru włosów przychodzi mi z pewnym oporem.
Natomiast zupełnie bez problemu uczestniczę wraz z innymi członami Zwyrols Składu w zbiorowych imprezach plenerowych, zakrapianych suto nie tylko alkoholem, ale również rzygami. Ostatnia grubsza impra tego typu miała miejsce w Płocku pod wszystko mówiącym tytułem Kosa's House of Fuckness (yo dla gospodarza!). Zdjęcia są, a jakże, więc ssijcie. Na fotosach nie ma pokazanego momentu, kiedy wszyscy uczestnicy grilla zaczęli wymiotować na bułkę obryzgując przy tym wydatnie brędzel MADnessa (który ową bułkę dzielnie podkładał każdemu rzygającemu pod ryj). Następnie pieczywo poleżało trochę na ruszcie, aby odzyskać wyjściową chrupkość. Koniec tej anegdoty jest raczej bardziej niż mniej oczywisty: wszyscy rzygacze podzielili się sprawiedliwie pokarmem i zjedli go kontemplując głęboką filozofię City Vomiters. Wcześniej stwierdziłem, że owe unikalne momenty nie zostały utrwalone na matrycy cyfrowej. Co nie oznacza, że nie zostały nagrane na video. Zostały. Ku pokrzepieniu serc i ku temu, by kto ktokolwiek uwierzył, że banda najebanych idiotów jadła swoje zgrillowane rzygi.
Z kolei koleś, który napisał list jaki zaraz przeczytacie musiał wpierdalać zdecydowanie coś mocniejszego niż tylko ludzkie wydzieliny. Stawiam na wędzony crack.
wy pizdy dajcie mi koszulke szmaciarze bo nie mam kasy a jakiś Krzysztof pećko mnie okradł policja go poszukuje. w ogóle nie chce mi sie czytać tego waszego gówna ale fajną macie koszulke z tym napisem z.... coś tam. nawet nie chce mi sie sprawdzać żeby napisać nazwe... a tak na marginesie to dupy z was
SEE YA
adam nnn
Prawda, że ładnie?
Kącik koszulkowo-komercyjny zamknę w tym wydaniu w zgrabnych ramach opowieści prawdziwej treści.
Miejsce akcji: głębokie zadupie US and A, czyli Little Rock w stanie Arkanzoł.
KOWI mówi: koszulka zajebiście - ostatnio przestraszyłem nią polską sprzątaczkę w Wal-Marcie
Franki mówi: :) jaka była jej dokładna reakcja?
KOWI mówi: na serio było przejebane...gościówa pchała "scrubber" do podłogi...taka maszyna na kółkach wielkości małego motocykla...jak mnie zobaczyła to podskoczyła, zrobiła dziwną minę i wjebała się w półkę ze słodyczami zwalając jakieś 20 pakiecikow milkywayów i misiów gumowych...
KOWI mówi: nie wiedziałem o co chodzi, dopóki nie usłyszałem jak gadała po polsku z inną sprzątaczką...
KOWI mówi: oczywiście o koszulce
Oczywiście.
 |
|
|
|