
|
Donosiłem, ale nie szkodziłem ![]() ![]() |
![]() |
| 3 słowa od... NOWA KSIĄŻKA K.S. RUTKOWSKIEGO |
![]() |
|
Autor koncentruje uwagę na zdarzeniach brutalnych i krwawych, scenach poniżenia i wykorzystywania współwięźniów. -Józef Narkowicz, Głos Koszaliński |
||
29 marca 2007Ups, he did it again! Mimo że sam K.S. Rutkowski prawdopodobnie nie jest w stanie rozwikłać tak skomplikowanego zdania, wcale nie potrzebuje znajomości obcego języka, aby wydać kolejną książkę. Tym razem reedycję swojego pierwszego undergroundowego klasyka - Kryminał tango. Od wydania z 1999 różni go twarda oprawa, zdjęcia Sado, 2 dodatkowe opki i profesjonalny skład. Wszyscy zaznajomieni z twórczością Rutka, zarówno na Dziwnych Tabletkach jak w opowiadaniach, wiedzą czego można się po nim spodziewać. Reszta może ssać pałeczki. Co zatem odróżnia Kryminał tango 2.0 od wydanych dobry rok temu Brudnych historii. Przede wszystkim umiejscowienie akcji wszystkich tekstów za kratami polskich zakładów penitencjarnych. Warstwa językowa nie odbiega od całej twórczości Rutkowskiego i można ją albo łykać po nasadę albo nienawidzić. Wasz wybór. Solidne kawały twórczości możecie poznać za darmo na oficjalnej stronie autora. Nieprzyzwoity lans jaki uskuteczniamy na konto Rutkowskiego jest bezpośrednio związany z ilością dziwek jakie nam stawia (i które nam stawiają...) oraz z mało istotnym faktem, że jesteśmy patronem internetowym tego wydawnictwa. Skoro w dzisiejszych czasach każdy obszczymur może być patronem medialnym, to my również. Rock! A jeśli ktoś potrzebuje dodatkowego potwierdzenia dobrej prozy ze strony profesjonalnych dziennikarskich kurw, to odsyłam tutaj. W chwili obecnej Kryminał tango jest już do zamówienia w Merlinie jako pre-order w promocyjnej, żenująco niskiej cenie. Ci, którzy kupili ten shit w wersji 1.0, wiedzą, że nie zmarnowali kasy. 28 lutego 2007 Temat lustracji jest wg wykształciuchów najgorętszym gównem, jakie mielą bez ustanku od wielu miesięcy. Najbardziej żałosne, gdy w wojenne bębny nakurwiają cymbały, które o SB słyszały głównie z lekcji historii. Palanty, które myślą, że normalnych ludzi obchodzi czy ktoś donosił, na kogo, za co i jak długo. Ewentualnie, jeśli nie donosiła, to co spowodowało poronienie. Czy chcę przez to powiedzieć, że komusze szpicle powinny dalej ciągnąć emerytury wielokrotnie przekraczające granice jakiejkolwiek sprawiedliwości społecznej? Kurwa, wręcz przeciwnie! Co więcej, nie rozumiem, dlaczego nie załatwiono tej sprawy od razu po '89. Esbeckie ścierwo powinno grzebać po śmietnikach, dokładnie tak, jak z cynicznym podtekstem stwierdził to jakiś prominentny komunistyczny chuj. Znacie moje podejście do pisiorów, ale sami przyznajcie, że Kaczory ze swoimi teoriami spiskowymi mogą mieć w tym względzie rację po swojej stronie kupra. Od dłuższego czasu, raczej bezskutecznie, próbuję znaleźć na DT jakąś niszę dla siebie, bezpieczny kurwidołek, w którym mógłbym się okopać i produkować kolejne teksty. Mówiąc po ludzku: nie wiem o czym mam, kurwa, pisać! Jebaniem na Polaczków zajmuje się programowo Sado. Chwile szaleństwa zapewnia MADness. Mi pozostaje właściwie tylko Departament Chamstwa, ale generalnie okupuje go Zwyrol. Ha! Kiedyś żwawo pierdoliłem o polityce, ale umówmy się, że City Vomiters zapewniają mi dostateczną dawkę wymiocin. Intelektualne rzygania na kaczory i ich nacjo-wieśniacką bandę nie byłoby ani niczym oryginalnym, ani interesującym. To tak, jak nabijanie się z autystycznego dziecka. Na początku bardzo cieszy, ale w końcu nadchodzi znudzenie. Nie mając przeto lepszych pomysłów, zdecydowałem pójść śladem 99% blogerów (DT nie jest blogiem, kurwy!) i opisać swój kolejny nudny dzień. No dobra, takiej żenady nie odpierdolę. Przynajmniej jeszcze nie teraz.Oświecę was jednak, niczym jakaś popierdolona latarnia, boskim światłem popkultury. Czyli tym, co aktualnie (nie)cieszy moje zmysły. Na początek zmysł smaku. Czyli piwo. Proste. W tym very momencie, produkując się nad klawiszami, sączę Okocim OK.. Który, należy to dobitnie uświadomić, jest wielce OK, kurwa! A tak w ogóle... czy ktoś może mi powiedzieć, co do chuja Wacława stało się z Jay-Z? Ten samozwańczy "prezydent hip-hopu" wydał ostatnio swoją kolejną płytę "Kingdom Come". A raczej wysrał ją na rzadko. Nie będę nawet dodatkowo komentował faktu, że nie dalej niż 2 lata temu żegnał się z bydłem swoim "ostatnim" wydanym albumem EVER! Już w momencie kiedy kończył wypowiadać słowo "ostatni" każdy człowiek z mózgiem większym od Frytki, wiedział, że to pierdzenie czarnucha na puszczy. Wracając do jego nowego gówna. Słuchałem tego shitu z rosnącym rozczarowaniem, a nawet irytacją. Beaty jakie służą ostatnio za podkłady Jigga-mana to jakaś wynaturzona pochodna Neptunes. Absolutnie nie do słuchania, bałnsowania, czegokolwiek. Można się tym gównem jedynie podetrzeć i spędzić chwilę na refleksji czy przypadkiem nie będzie to początkiem wysypki na dupie. Szczególnie smutnym dla mnie osobiście jest to, że nawet Dr. Dre dał się wciągnąć w to szambo. Lepiej wydaj w końcu Detox, czarny kalifornijski chuju! ZNISZCZENIE WROCŁAWIA! 2-4 marca 2007 we Wrocławiu odbędzie się oficjalna konwencja Dziwnych Tabletek. Swój udział na występie wyjazdowym zapowiedzieli MADness i Franki. Special Guest Starem Z Wysp Szczęśliwych będzie Tangle Foot i jego pyta! I tyle. Kto przebije typa przylatującego specjalnie na bałns prosto z Anglii? Chyba nikt, więc nie potrzebujemy właściwie nikogo innego do upodlenia się. Ma też zwalić się kilka osób z forum. Obiecujemy, że na pewno się najebiemy i zrobimy wszystko, aby smród siarki ostro osiadł na Wrocławiu. Szykuje się boruta! Na chwilę obecną nie wiemy dokładnie, gdzie się nawalimy, więc jakby ktoś chciał uzyskać konkretne koordynaty, musi śledzić ten topic. Wrocław to jedno z tych miejsc na mapie Polski, które skupiają znaczne grono pokurwieńców. Możecie sami sprawdzić, dzięki zajebistej mapce Frappr i podać koordynaty również na siebie. Od razu uprzedzam, że mamy konkretnie wyjebane na debili, którzy nie podają swoich ksywek i avatarów, bo takie wpisy nic nam nie mówią oprócz tego, że ich autor jest zwykłym ciulem (jak się okazuje - większość z was to faktycznie ciule! Suprise, suprise...) ![]() Reminiscencje poprzedniego apdejtu Świat to bardzo, bardzo popierdolone miejsce. Bo jak można sądzić inaczej, jeśli ludzie wpisują w Google "Katarzyna Skrzynecka porno", chcąc najwyraźniej strzepać przy zdjęciach tego pasztetona? Dzięki tekstowi Sado z poprzedniego wydania, Google kieruje fanów podrobów na Dziwne Tabletki. Uwierzcie mi, gdyby rzecz dotyczyła zaledwie jednego zboka, nie poświęcałbym mu więcej uwagi niż spuszczanej kupie (zawsze trzeba sprawdzić jak wygląda, choćby zerknąć). Jednak, gdy mamy kilkanaście wejść z takiego polecenia rzecz robi się... dziwna? ...niesmaczna? Chuj wie! Po prostu popierdolona. Ciekawe, czy jechali na ręcznym patrząc jak Skrzynecka (porno, sex, ruchanie, dziwki) pląsa w rytmie smaku pasztetu Firmowego. Forum forever Kontynuując rozpoczętą w poprzednim odcinku prezentację największych postaci z forum... nie można pominąć naszego czarnucha w UK znanego jako Tangle Fiut... O sorry! Chciałem napisać oczywiście Tangle Foot. Przejęzyczenie wynikło z oczywistej oczywistości (pozdrawiamy pana premiera!), czyli homongustycznej pały właściciela. Zaraz po pycie Najsztuba, druga pod względem popularności pyta należy właśnie do naszego przyjaciela Z Wysp Szczęśliwych. Maczuga określana jest po prostu jako "Tangle pyta". JEGO rozmiar jest legendarny, niczym miecz Excalibur - nikt go nie widział, ale wszyscy wiedzą, że musi być zajebisty. Chcieliśmy zamieścić fotkę tego behemota, ale okazało się że zdjęcie jest tak duże, że zajęłoby cały aktualny apdejt. Mimo aparycji tępego polskiego kibola, Tangle jest człekiem łże-wykształconym i niby-obytym. Wkurwia go jednak to, co każdego tępego polskiego kibola, czyli rodaczki nadstawiające dupy na czarne drągi. "Zawsze chciałam spróbować jak to jest."Oprócz reportażów z brytolskich imprezowni dzięki Tanglowi mogliśmy udać się także w niesłychaną podróż po Litwie. Pod przykrywką angielskiego dżentelmena, kryje się jednak swojski, polski prostak, który nawet najbardziej romantyczną randkę zakończy w kałuży własnych wymiocin. Tangle używa często słów, których znaczenia muszę szukać w słowniku. Bo czy ktoś wie co znaczy jakiś-tam "atawizm"? Ni chuja! Po wysraniu 666 postów, TF zniknął z forum tajemniczych okolicznościach. Podejrzewaliśmy udział Ligii Ekstraordynarnych Dżentelmenów, ale póki co nie możemy poprzeć tej hipotezy dowodami. Mniej więcej w tym samym czasie pojawiła się eklektyczna dziewczynka o ksywce Miette. W wyuzdany sposób, dawała do zrozumienia, że chce się ruchać. Albo po prostu mi się tak wydawało. W każdym razie, większość samców chciała pogłębić znajomość z tą postacią. Dość licznych pedofilii z forum podniecała jej tajemniczość i pozorna niewinność.
|
|
|
Co z tą Polską, kurwa? POLSKA PRZEPRASZA ZA POLSKĘ |
||||||||||||
|
1. Polska przeprasza za to, że od wielu lat nie potrafi zrozumieć, że w Polsce płaci się
walutą PLZ /polski złoty/, a nie PLN /polski nowy, nieudany, niewdzięczny,
niezręczny czy może jakiś inny?.../. Że nawet banki i urzędy skarbowe są tak głupie, że nie wiedzą jaka waluta obowiązuje.
|
|
||||||||||||
|
|||||||||||||
|
| Zryte Berety PARTNER<ka> IDEALNy/a |
![]() |
||
| W niniejszym odcinku Zrytych Beretów odkryję przed Wami moją najświeższą fascynację pewnym wąskim - niczym moje bary - gronem ludzi z cholernie "pogiętym deklem". Mowa tu o osobach transseksualnych. | |||
| 28 lutego 2007 Niestety, nie dysponuję przepisem na to, jak zostać transseksualistą/transseksualistką, zatem ewentualnych zainteresowanych przepraszam - tym razem nie będzie listy składników potrzebnych do osiągnięcia tak bardzo zaawansowanego stopnia zjebania. Mogę polecić jedynie film G.I.Jane, by wczuć się w klimat nieco, choć nawiązanie do tej produkcji jest tu bardzo swobodne i czysto umowne. Wracając do tematu, wyjaśnić Wam muszę - Drodzy Debile - kim jest osoba transseksualna, abyście mogli pełniej zrozumieć moją fascynację. Transseksualizm to tzw. przeniesienie płci. Transseksualistą jest więc człowiek, którego psychiczna percepcja własnej płci pozostaje w niezgodzie z biologicznymi znamionami ciała. W praktyce chodzi o to, że babeczka, a więc posiadaczka pochwy, cycków i kilku innych mniej (lub bardziej) ważnych szczegółów anatomicznych czuje się psychicznie mężczyzną. I vice versa (czyt. wice wersal) - biologiczny facet, a zatem posiadacz pały i jaj oraz nieco większego mózgu, czuje się kobietą. To są właśnie transseksualiści. Cóż intrygującego może być w takich osobach? Co mnie kręcić poczęło od niedawna w tych - generalnie nieszczęśliwych - więźniach własnego ciała? Otóż rozmyślając kiedyś podczas porannej masturbacji na temat mojego życia intymnego, doświadczeń z kobietami oraz mojego pogiętego dekla, doszedłem do zaskakującej konkluzji... Wpadłem na pomysł, że tak naprawdę szukam babki (ciałem) z psychiką mężczyzny - a więc transseksualisty typu k/m! Mógłbym z taką osobą wykonywać typowo męskie czynności, np. oglądać sporty walki, chlać whisky przy barze, chodzić na grzyby/ryby/kurwy, bawić się w paintball, łazić hardcorowo po górach, rozmawiać o karabinach itd. Mógłbym być szorstki w wypowiedziach, bo taka osoba - będąc psychicznie mężczyzną - rozumiałaby mnie doskonale. Nie musiałbym bawić się w zbędne konwenanse, w obawie przed zranieniem kogokolwiek. Sam także słyszałbym równie proste i dosadnie męskie uwagi, a nie zmyślnie i zupełnie niepotrzebnie kamuflowane teksty, które każda babka wysyła, wymagając by facet wyłapał wszystko w lot.Jednakże fizycznie byłaby to osoba płci żeńskiej, a więc dysponująca tymi przymiotami fizjologicznym, które tak skutecznie i silnie potrafią urozmaicić moją codzienność oraz codzienność mego kutasa. Pisząc przejrzyściej - ruchanie byłoby w takim przypadku czynnością tradycyjnie heteroseksualną, co cieszy mnie, gdyż gejem nie jestem. Rżnięcie faceta w ciele kobiety nie różniłoby się chyba dla mnie niczym - w aspektach technicznych - od tradycyjnego seksu z kobietą w ciele kobiety... Jako osoba silnie empatyczna i na wskroś przesiąknięta personalizmem oraz gardząca przedmiotowym traktowaniem drugiego człowieka, zastanawiam się nad odczuciami tego hipotetycznego transseksualisty typu k/m i dochodzę do prostego wniosku - moje poszukiwania mężczyzny w ciele kobiety musiałbym drastycznie zawęzić do transseksualistów typu k/m o silnych skłonnościach homoseksualnych. Chodziłoby zatem o gejów (w warstwie psychiki), uwięzionych w ciele kobiet. Taki układ mógłby okazać się zbawienny dla wielu 'trudnych' lub zwyczajnie pojebanych facetów (np. dla mnie). Namawiam do refleksji każdego, gdyż możliwe, iż związanie się z homoseksualnym transseksualista typu k/m jest najlepszym sposobem na zbudowanie trwałego związku opartego na wzajemnym zrozumieniu, szacunku, przyjaźni, a także seksie. Bo nikt nie będzie lepiej rozumiał, szanował, otaczał przyjaźnią i szacunkiem jednego faceta, niż drugi facet, który w swoistym bonusie ma do zaoferowania swe soczyste, kobiece ciało oraz homoseksualną w nim gościnę. Kobitki, szczególnie te uprzedzone do mężczyzn, winny się zastanowić nad homoseksualnym partnerem transseksualnym typu m/k. Taka kobieta w ciele faceta chętnie brykałaby z daną babeczką (np. feministką albo inną estrogenową frustratką) na zakupki, do fryzjera, na solarium i kosmetyczki. No i na tradycyjny seksik można liczyć też. Przyjemna perspektywa, nieprawdaż Drogie Czytelniczki? Zatem może czas pogodzić się, że jest się zbyt popierdoloną cipą lub zbyt pokurwionym fiutem na normalny związek? Po co bruździć komuś zwyczajnemu, skoro człek jest wiecznym malkontentem i zawsze znajdzie w płci przeciwnej coś irytującego? Może czas zainteresować się dość wąskim gronem transseksualistów? Trzeba tylko dobrać odpowiedniego, homoseksualnego i przekonać go, iż operacyjka i kuracja hormonalna to zbędny wydatek. Można przecież pieniądze przepić/przerżnąć z tirówkami/wydać na wspólne wypady na polowanie lub zakupy. |
![]() |
![]() |
![]() |
|
Kobiet stałby się podnietą! Mógłby wciskać korniszona W picz każdego kurwiszona! 28 lutego 2007 26:48 Manuela Gretkowska czyli taka siwa, choć młoda babcia o twarzy sepleniącej astronautki z planety Espumisan, założyła partię kobiet. Kto to jest Manuela Gretkowska? To taka jedna autorka (że niby kobiety potrafią pisać, pssss), która zaistniała reżyserowaną przez Żuławskiego książką "Szamanka" z Bogusławem Pindą i Iwoną Getry w rolach gównianych. Pojawia się czasem w telewizorze a konkretnie gdzieś z przodu kineskopu i udając postępową euROPEjkę wygaduje jakieś bzdety, podczas gdy jej wyglądający jak model do sklejania mąż niemiłosiernie nudzi się gdzieś obok, lub pielęgnuje w domu włosy. Kogo to obchodzi? Nie wiadomo. W każdym razie Gretkowska założyła partię i nie bojąc się oskarżeń o szowinizm pragnie walczyć o prawa kobiet. - Np. jakie? - Chciałoby się zapytać! Jednym z podstawowych praw polskich kobiet jest niezbywalne prawo do bycia głupią kurwą. Przekonał się o tym przystojny jak stolec Kameruńczyk Simon Mol, który przyjechał sobie wesoło do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi żeby kto inny czasem jej nie zjadł i dodatkowo nie wolno rozdawać chleba ubogim, bo potem fiskus dowali taki podatek, że piekarz dobroczyńca idzie z torbami. No więc przyjechał ten Mol i zaczął ruchać! Zbombał setkę kobiet i przy okazji pozarażał je AIDS, bo w dobie politycznej poprawności wymaganie od murzyna żeby założył prezerwatywę to zwykły rasizm. Polskie dziewczyny wesoło rozkładały przed nim nogi i z rozkoszą masowały jego mosznę błagając by spuścił im się we włosy lub do pępka. Lizały jego czarnego pytonga, przeżuwały spermę i pławiły się w swym upodleniu przyswajając przez śluzówkę pochwy bądź opcjonalnie odbytu podniecone zapachem kobiecego sromu kompanie wirusów. A później wracały do domu, całowały w czoło swoje dzieci i korzystały z pieniędzy swoich mężów. Następnie przekazały wirusa dalej sprawiając, że ich mężowie stali się pośmiewiskiem kolegów i oglądającego telewizję Nugata27 zaśmiewającego się do rozpuku z rogatych, zdychających frajerów zrobionych w nomen omen bambusa przez wpieprzającą banany małpę. Oczywiście mówiąc małpa mam na myśli niewierną żonę, bo nigdy nie odważyłbym się użyć takiego epitetu pod adresem czarnoskórego człowieka, bowiem jestem przeciwnikiem rasizmu w każdej formie, a zwłaszcza odlewniczej. Uważam ponadto, że miłośnicy zarażania kobiet AIDSem powinni skorzystać z prawa do manifestowania swojej odmienności w paradach, tak jak robią to geje, bo wszystko, co obrzydliwe i wstrętne według jednych, jest śliczne i apetyczne zdaniem innych a więc jak nakazuje demokracja powinno trafiać na piedestał lub przynajmniej ruchomą, sunącą w rytm muzyki platformę. Najlepiej Platformę Obywatelską.
No, ale dość już z tymi okrutnymi żartami - wiadomo, że te setki czy nawet tysiące kobiet bombiące się z roznoszącymi choroby obywatelami innych państw, czy też noszącymi bamberskie krawaty członkami (znowu nomen omen) samoobrony to tylko niewielki odsetek społeczeństwa. Na zaszczytne miano kurew zasługują przecież także mężczyźni czy wręcz całe ich organizacje. Ot np. taki arcybiskupwsth Wielgas (funkcja i nazwisko zostały zmienione, aby nie popadać w niepotrzebny konflikt z potężną organizacją władającą umysłami wielu obywateli. Jaka to organizacja niech pozostanie tajemnicą.) Otóż arcybiskupwsth Wielgas został przyłapany na kłamstwie, ale wierząc, że jego partner z wywiadu generał Kiszczak spalił swego czasu wszystkie akta dotyczące Wielgasa oraz jego konfidenckich kumpli działających w łonie tajemniczej organizacji, brnął dalej zapewniając wszystkich o swojej niewinności. Okazało się jednak (jakże to niespodziewane), że Kiszczak, jak na komucha przystało, zawiódł, i dzięki dziennikarskiemu upierdlistwu arcybiskupwsth zobaczył dowody swojego matactwa czarno na białym. Przeprosił wtedy pięknie i powiedział, że liczy na wybaczenie oraz na to, że wszyscy pozwolą mu pełnić najwyższe urzędy i ociekać splendorem, bo przecież nikt nie jest bez winy a nawet św. Piotr miał zaparcie. Nie pozwolono! Zrezygnował więc w najbardziej żenującym stylu, jaki można sobie wyobrazić - w ostatnim momencie, stojąc przed rzeszą ludzi jak nagi w pokrzywach i robiąc zabawne miny. Przy okazji inni urzędnicy Kościoła (oops, jednak wysmyknęła mi się ta nazwa) mieli okazję wykazać się butą wykrzykując hasła o ataku mediów na ich przeczystą organizację. Stali przy tym dumnie przed ołtarzem w złocistych szatach przyoblekających ogromne brzuchy, dzierżyli dodające powagi laski a ich głowy wieńczyły olbrzymie przydające godności czapy nadające postaci kształt pękatej rakiety kosmicznej i grzmieli gniewem jak pierdnięcie po grochówce. A taki jeden Dżycimski (imię i nazwisko zmienione a do tego imię wymazane klawiszem "BackSpace"), z którym rozmawiała blondynka nazwiskiem Monika Olejnik posunął się nawet do tego, że zwracał się do niej per "pan". I tak dobrze, że sam się posunął, widocznie nie było pod ręką żadnego ministranta. Czy ktoś, komu została odrobina szacunku do samego siebie może tak kurczowo trzymać się stołka i iść w zaparte? Chyba tylko jakaś kurwa-dziad. Przy okazji jeszcze jedna uwaga się nasuwa jak napletek. Otóż nieładnie jest donosić. Z dzieciństwa pamiętam, że każdy kolega, któremu zdarzało się naskarżyć, dostawał w ryj. Przekonanie, że kapusie to gówna było powszechne. A teraz w telewizji trąbią, że podpisanie lojalki na ubecji to nic takiego, bo wszyscy tak robili. Mówi się, że wszyscy dla kariery zapisywali się do partii, lub szmacili w inny sposób. To dopiero jest robienie z obywateli zwykłych kurew. Na szczęście telewizja kłamie. A że robi to dla pieniędzy znowu trafiamy na kolejną grupę, która pasuje do definicji kurwy. Definicji tej nie podaję, bo żeby jej nie znać trzeba być idiotą. Trzeba być także idiotą, aby wpuszczać księdza po kolędzie, (chyba, że jest to Kolęda-Zaleska i wpuszcza się go po niej do kibla żeby powąchał, co jadła wczoraj na kolację) bo w dobie ujawnianych ostatnimi czasy dokumentów wychodzi na to, że taki ksiądz przychodzi po to by zebrać o nas informacje. Oprócz informacji dostaje też kopertę z kasą, - ale tu nie ma mowy o kurestwie, bo prostytutka za kasę stara się spełniać życzenia klienta, a taki ksiądz jedynie się wymądrza i daje obrazek. O kurestwie można natomiast spokojnie mówić w kontekście naszego zaangażowania w "misje" w Iraku i Afganistanie. Bo czymże innym jest udział w brudnej amerykańskiej wojnie i okupacji suwerennego niegdyś kraju? Wstyd i popelina. Jedynym epizodem przynoszącym wstyd polskiemu orężu był do tej pory udział w pacyfikacji Czechosłowacji, w czasach, kiedy tresowali nas ruscy. Teraz, kiedy nikt nie stoi nad nami z batem, USA stało się alfonsem przymuszającym Polskę do nierządu za cenę jakiś tam kontraktów czy odrobiny kasy na to i owo. A kto, jak kto ale Amerykanie mają w tym wprawę. Zszokowany uwagami Sado na temat MTV postanowiłem kilka godzin pooglądać sobie ten program, aby sprawdzić czy nasz kolorowłosy kolega, aby nie przesadza w swym felietonie. Okazało się rzeczywistość jest jeszcze bardziej szokująca. Przecież na tym programie prawie w ogóle nie ma muzyki! Zamiast tego cały czas jacyś debile promują styl bycia sobą (czyli nimi). Prowadzący MTV a także osoby, które się tam wypowiadają nie mają w ogóle IQ! To zaskakujące odkrycie, ale nie o to chodzi w moim dzisiejszym tekście. To, co się dzieje na MTV to materiał na osobny artykuł. Napiszę go kiedyś, choć nie będzie łatwo zrobić tego w taki sposób, aby nie popaść w mentorski ton, czego pragnę przecież uniknąć, bo jestem na to za głupi. Tak czy inaczej trafiłem na taki program, gdzie jakiś pajac oferował ludziom parę dolcy za poniżanie się na wizji. Jakieś laski wkładały sobie za 50$ do staników gnijące mięso, ktoś tam przenosił w ustach jakiś łój i wreszcie na koniec jakaś dziewczyna za kilka dolarów wydłubała z nosa babola, pokazała do kamery jak dynda spod paznokcia i wpakowała go sobie do pyska, po czym zjadła. Zabawa na sto dwa! Tak właśnie zarabiają zwykłe kurwy, bo profesjonalne prostytutki muszą przynajmniej wykazać się jakimiś umiejętnościami ze sztambucha jak chociażby tzw. robienie laski lub tzw. dawanie dupy. Tutaj wystarczy zrobić cokolwiek byle tylko stracić godność i udawać przy tym, że to świetna zabawa. Jak widzimy, kurwa kurwę kurwą pogania. W telewizji i wokół nas. Jak przetrwać w tym środowisku? Zostać jedną z nich! Nie lubię Dziwnych Tabletek i wstydzę się publikować tu takie gówniane teksty jak niniejszy, pisane tylko po to żeby podobały się motłochowi. A jednak robię to, bo Franki płaci w dolarach i przy okazji promuje moje akcje na innych polach. A ja tak kocham błyszczeć, błyszczeć, błyszczeć! Jak najczystszy diament! Jak wypromowany przez "Idola" idol, który zniesie wszelkie poniżenia na wizji byle tylko plebs nagrodził go na końcu oklaskami! Jak aktor, który wystąpi w najbardziej gównianym serialu byle dostać Fryderyka, jak córka byłego prezydenta (tym razem nie chodzi o Kwacha) która będzie tańczyć jak szalona a później szmacić się przed obiektywem paparazzich byle o niej mówiono! Taki jestem! Jestem zwykłą kurwą, jak większość obywateli. Dlatego we współczesnym świecie czuję się komfortowo i bezpiecznie. Bo przecież kurwa kurwie łba nie urwie! |