Dziwne Tabletki - komiksy, felietony, zwyrodniałe akcje i cała banda debili...
Strona gówna Zwyrols Squad śmierdzące Archiwum Forum Download Linkin' park sam se Sklep


 Zwyrols Meeting >
Tak, kliknij TUTAJ po więcej info
O co tu kurwa chodzi? Kliknij na debila to się dowiesz...
 
Najnowszy shitNext!Sprawdź, co przegapiłeś, bo piłeśPierwszy komiks wysrany z naszej dupy EVER
3 słowa od...
Z RZYCI FORUM
left click 4 moron's bio & stats
acid green shit

Nasze kretyńskie forum tylko dla idiotów i fanów rzygania w miejscach publicznych przeżywa ostatnimi czasy istny boom żeby nie powiedzieć "renesans". Każdy kretyn i każda zwichnięta dupa jest witana na nim z otwartymi rękami i spuszczonymi porami.

     

4 kwietnia 2006

Poziom debilizmu sięga tam zenitu, co każe przypuszczać, że praca u podstaw jaką odwalamy na DT od kilku lat przynosi wymierne rezultaty - zidiocenie w kraju wzrasta w sposób zadowalający.

Ale jako że walców, dzwońców i parów nigdy za mało, przygotowałem mały preview co ciekawszych tematów ku ogólnej zachęcie do uczestnictwa w nich...

Warto zwrócić uwagę, że to właśnie na forum debiutował nasz najnowszy Tabletkowy nabytek - Nugat27. To tam dostrzegliśmy Bożą iskrę jaką został podfajczony. To tam szlifował swoje szlify, by wypłynąć na bezmiar oceanu ostrej ironii i gry słownej. Tam również został dostrzeżony, wydobyty niczym urobek, obtoczony, wypłukany, oszlifowany i osadzony w srebrze. Jak diament. Jak Nugat. Nugat27.

Nie dziwi przeto topic poświęcony genezie tej niecodziennej przecież ksywy. Forumowicze dają tam upust swoim spekulacjom, które posunięte są nawet do granic fizjologicznych:

Lenin: 27. to dzień miesiąca, w którym Nugat dostaje okresu.
Nugat27: 27 to po prostu długość mojego chuja w centymetrach!

A to tylko początek góry lodowej domysłów! Nugat27 stanowi zresztą podwalinę kilku różnych tematów, których nazwy przybierają tak egzotyczne formy jak Czy Nugat27 jest świadkiem Jehowy? a nawet Jestem Nugatem! w którym różne sławy estrady, w tym Hanka Bielicka, starają się podszyć pod znanego prześmiewcę rzeczywistości ludzkiej.

Niezaprzeczalnym jest fakt, że sfera seksualności jest jedną z najważniejszych w życiu każdego człowieka. Fani DT nie kryją się z tym po kątach i odważnie opisują swoje erotyczne przygody zarówno z odkurzaczem, osobami nie do końca żywymi jak i zwykłą trzepaczką aczkolwiek rozszerzoną o aspekt przyrodniczy. Pospolity, mieszczański seks w old-school'owym stylu facet-baba nie został zapomniany, jednakowoż uzupełniony o element gastralny nabrał zupełnie nowego smaku i aromatu. Wartym odnotowania jest fakt, iż seksualność nie musi być zawsze wyrażona w postaci sterczącej dzidy. Czasami wystarczy zupełnie zwiotczała, oklapnięta parówa. Manjak Pijący Mocz wychwala więc zalety pissingu w uskutecznianej przez siebie formie "prosto z chuja na głowę". Wnosi tym samym praktyczną wartość do badań nad wpływem amoniaku na cebulki włosów. Najnowsze wyniki pokazują, że polewanie głowy świeżym moczem przynajmniej 2-3 razy w tygodniu daje rezultaty w postaci bujnej fryzury już po kilku tygodniach stosowania! Tym bardziej ciekawi dlaczego Manjak Pijący Mocz jest zgolony na łysą pałę... Może lubi chodzić na mecze?

Oprócz twardej nauki, równie podniecającą stroną naszego życia potrafi być polityka. Najlepszym przykładem jest tutaj Jarosław K., który notoryczne nie-moczenie własnego PiSiora stara się nadrobić malowniczymi bryzgami politycznej przenikliwości. Jaki jest tego rezultat - każdy widzi. Widzą to również dyskutanci na naszym forum, którzy jednoznacznie wskazują pożądany kierunek zmian >> Wyjebać na PiSiory, LPR i innych pojebów!

Ale jako że nie samym stresem żyje człowiek, to forum Dziwnych Tabletek i City Vomiters dostarcza również tematów czysto rozrywkowych. Niektórzy starają się nakierować jak można pożytecznie spędzić czas w Auschwitz, z kolei inni czerpią dziewiczą radość z odkrycia iż są zwykłymi debilami. Afirmacja życia pełną pytą.

Będąc ludźmi inteligentnymi, fani DT potrafią zachować odpowiednie proporcje pomiędzy rozrywką a tematami poważnymi. Rozważania pod wspólnym mianownikiem czemu gwałt nie śmieszy gwałconego? przynoszą różne odpowiedzi, jak na przykład Bo jest małą, zjebaną (zgwałconą) dziwką. Niektórzy kwestionują jednak tezę zawartą w pytaniu i odwracają sprawę: A skąd wiesz, że nie śmieszy? Jak dobry gwałt to i fajno jest.

Odruchy prospołeczne nie są obce naszym miłośnikom. Zainicjowana akcja zbiórki spermy dla ofiar tragedii w Katowicach spotkała się z szerokim odzewem, podobnie jak fundamentalne pytanie szarpiące struny naszej egzystencji: czy zdarzyło się wam srać, lać i rzygać w jednej chwili?

Rok po śmierci najsławniejszego Polaka postanowiliśmy uczcić go aż dwoma tematami. W pierwszym zastanawiamy się czy mamy wyjebane na Papieża? a już w drugim ogłaszamy jego zmartwychwstanie (Curt Cobain wiecznie żywy!)

Sympatycy i wyznawcy CityVomitingu mogą zapoznać się na forum z poradami specjalistów w zakresie prowokowania wymiotów. Nawet najbardziej intymne pytania nie pozostają bez rzeczowej odpowiedzi. Jeśli więc zdarza się wam rzygać co tydzień to wiedzcie,że nie jesteście osamotnieni. Nie lękajcie się!

Zaprawdę, elitaryzm naszego forum jest wartością niezaprzeczalną. Trzystu pojebów nie mogło się tam zarejestrować przez przypadek. Zarejestruj się i ty!


Nihil novi

16 marca 2006

Im dłużej obserwuję polityków, tym coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że mają oni wpływ na nasze życie mniej więcej tak duży jak Adam Małysz lub zeszłoroczna sperma.

Ta jakże odkrywcza myśl nie naszła mnie, wbrew pozorom, podczas srania, lecz w bardziej kulturalnych, choć nie tak twórczych, warunkach. A konkretniej - podczas eksponowaniu swojego mózgu na jeden z moich ulubionych programów w TVN pod szyldem Teraz my.

Sposób w jaki prowadzony jest ten konkretny oraz inne analogiczne szoły przywołuje skojarzenia ze sportowymi eventami. Czyli: dużo pierdolenia, ale gówno z niego wynika. I tak będzie, jak ma być. Ale wariaci naiwnie myślą, że zostali dopuszczeni do jakiegoś bożego upustu i nie dość, że będą świadkami kolejnych epokowych Wydarzeń (tudzież Faktów lub Wiadomości - kochamy wszystkich po równo) to może jeszcze połapią się o co w tym wszystkim chodzi. Ja również zaliczam się do tego grona naiwnych debili, aczkolwiek z racji wzrastającego poziomu wyjebania dryfuję na bezpieczną odległość, gdzie stężenie toksyn oscyluje w dopuszczalnych normach.

Tymczasem, mimo iż podobno cały czas zapierdalamy w dół, a upadek moralny, ekonomiczny i obyczajowy został wpisany w nasze życia na stale, wszystkie obiektywne mierniki wskazują na coś innego. No, może oprócz niskich wskaźników demograficznych. Na co mam ogólnie wyjebane. A szczególnie na to, czy Prawdziwa Polska (heil hitla!) przetrwa, czy też może zaleje ją fala Rumunów, Afganów albo Azjatów. "Ale będzie jak we Francji! Zobacz do czego doprowadzili emigranci". No i chuj. Fajnie płonęły te samochody.

Zmierzając już ku końcowi mych wynurzeń, przypomnę, iż media funkcjonują wyłącznie dlatego, że ktoś je czyta / ogląda / słucha. Więc niejako w sam fakt ich istnienia wpisana jest chęć szokowania, zwracania uwagi i robienia hałasu. A politycy chętnie dostosowują się do roli gladiatorów, bo im częściej ich ryj zawita w szklanym pudełku, tym lepiej im będzie. I koło się zamyka, choć gówno z niego wynika, jak nie omieszkałem wspomnieć już wcześniej.

A później i tak pójdą razem na wódeczkę.
- Co nie, Włodku?
- Jasne, Jarku!
- No to siup!
- Na pohybel!

...trochę dystansu, trochę baunsu...
Idę na Co z tą Polską?. Może Lis zmienił fryzurę...

A teraz, po miesiącach oczekiwania, zwodzeniu i zakłamaniu dorównującemu wyłącznie PiSowskim metodom od "marketingu politycznego", dumnie prezentujemy...

Idioci w Liverpoolu, part I

Franki: Nasza angielska przygoda rozpoczęła się w najbardziej piękny z możliwych sposobów - winem. Otwartym w autobusie relacji Opole - Liverpool, gwoli ścisłości. W połowie trzeciego łyku okazało się, że dosyć tępa dziwka-stewardesa z butami w czub (dzwoneczków brakło) widzi problem w spożywaniu alca na pokładzie pojazdu. Dodajmy, iż pod groźbą wypierdolenia na pierwszym przystanku. Wobec takiej bezczelności nie pozostało nam do zrobienia nic innego jak wymyślić sprytny fortel, który mimo systemu represyjnego zapewniłby nam minimalną dopuszczalną dawkę procentów w krwioobiegu.

MADness: Tak właśnie Drogi Kolego, fortel, który wymyśliłem był zaiste sprytny, aczkolwiek w swej konstrukcji prostacki. Wyjebalismy bowiem to wino na stacji benzynowej w Legnicy! Zabrakło wprawdzie czasu na delektowanie się tym jakże wykwintnym trunkiem, jakim było wino za 13zł, kupione w jednym z najbardziej chujowych hipermarketów w Polsce. Jednakże jak słusznie zauważyłeś Towarzyszu wystarczająca była to dawka, by odciąć percepcje wzrokowo-słuchową i nie przejmować się pojebaną stewardesą.

Franki: Myślę że miejsce pochodzenia naszego trunku nie jest dla naszych stałych czytelników żadną straszną tajemnicą. Ciekawsze jest raczej miejsce opróżnienia zawartości, a konkretniej - zaułek przy śmietniku. W końcu był to przystanek "na tankowanie", więc zinterpretowaliśmy tą sytuację na swój własny, dosłowny sposób, czyż nie? Ale, ale... czy nie jest w swojej istocie smutne, że opis naszych brytyjskich wojaży zaczęliśmy od szczeniackich przechwałek o spożyciu?

MADness: Tak, zaiste to smutne, że wychodzi z nas typowe polactwo i przynudzamy o chlaniu... Cóż, potwierdzamy tylko stereotypy, które krążą o Polakach. Kontynuując więc ten wątek - tez już zupełnie świadomie i z premedytacją potwierdzając wspomniany stereotyp - wspomnę tylko naszym Czytelnikom, że gdy zjebał się autokar też waliliśmy w żyłę i miało to miejsce w równie chujowym miejscu, mianowicie koło brytyjskiej wersji ToyToy'a. Cóż za haniebne warunki biesiadowania - mozna by rzec. Nam to jednak nie przeszkadzało... Ciekawa jednak sprawa, z tym zjebanym autokarem, gdyż z jego powodu podróż nasza nie trwała już skromnych 28h, lecz predłużyla sie do ponad 30. Każdy chyba się domyśla co chciałem zrobić naszej znienawidzonej już w Polsce stewardesie, która przyjebała się o taką małą drobnostkę, jaką było spożywanie wina, a miała później totalnie w dupie nasze 3h spóźnienia. Reasumując - podróż była dość hardcorowym doznaniem i bez procentów prawdopodobnie polałaby się krew.

Franki: I byłby to prawdopodobnie nie jedyny płyn ustrojowy jaki bylibyśmy skłonni wydać z siebie, gdyby nie zależało nam na dotarciu do upragnionego, choć wielce opóźnionego, celu. Oprócz wspomnianych incydentów podróż linią Sindbad upłynęła stosunkowo, choć bez stosunku, znośnie i w końcu autobus wypchany po brzegi młodymi rodakami z wypisanym na czole słowem PRACA dotarł do miejsca destynacji, czyli Liverpoolu (co bardziej uważni czytelnicy już wiedzą). Późny wieczór nie jest najlepszym momentem na rozpoczęcie poszukiwań domu, toteż skierowaliśmy taksówkarza (w prawdziwie brytyjskiej taxi, man!) ku hostelowi Embassy. Okazał się on niczym innym jak wciąż żywą reminescencją lat '60 kiedy to komuny hipisów były szerzej rozpowszechnioną formą pomieszkiwania. Jedyną nie-hipisowkim motywem okazała się cena - 14.5 funta za wyro (tosty i kibel gratis). Zresztą przybliżenie wam istoty tego specyficznego miejsca pozostawie MADowi, bowiem wiem że ma na to ochotę.

MADness: Tak właśnie Franky! Jestem bowiem kurewsko oczarowany tym miejscem, gdyż pierwszy raz miałem okazję doświadczyć tego rodzaju atmosfery. Jej specyfika polegała na totalnym zaufaniu. Nie musieliśmy się bowiem martwić o nasze rzeczy pozostawione na łóżku w 10-osobowym pokoju, gdy braliśmy wspólny prysznic... oddzieleni jedynie ścianką i foliowymi kotarkami. Co więcej, nie martwiliśmy się całym dobytkiem pozostawionym w pokoju podczas delektowania sie brytyjskimi tostami i angielską herbatą przywiezioną z Polski. Wisienką na czubku chuja było pozostawienie całego naszego bagażu na prawie cały dzień w pokoju z telewizorem, gdzie jakiś murzyn/czarnoskóry/czarnuch/bambus/...* patrzył w ścianę, a każdy mieszkaniec hostelu mógł przyjść delektować się dość pokaźna videoteką lub kablówką. Nic jednak nie zginęło, nikt nie połasił się na bulion Knorra, bluzę SLAYER'a, voodę, laptopa i inne cenne rzeczy... W Polsce byłoby to nie do pomyślenia! Człek bowiem nabiera w naszym kraju nawyku chomikowania wszystkiego i traktowania drugiego człowieka jak potencjalnego złodzieja, mordercę i gwałciciela. A co dopiero w przypadku człwieka innej rasy? Pokój nasz, jak z resztą cały hostel, był zajebistym mixem rasowym, gdzie czarne, żółte, śniade i oliwkowe zlewało się z blado-białym i piegowatym - co jednoznacznie przypominało kałużę rasowych rzygowin.

* Wybrać zależnie od niepoprawności politycznej.

Franki: Twe barwne porówanie, doprawdy oczarowuje! Jestem pod wrażeniem artystycznej i humanistycznej głębi tkwiącej w tym przekazie, ale myślę, że jesteś zbyt mądry dla posrańców którzy nas tutaj czytają. Tak czy srak, jest to dobry moment na przerwę w konwersacji, bo 4% zawarte w Carlingu wcale nie są takie inspirujące, jak choćby w pysznym piwie Gdańskim. Jakie to piękne, że udało nam się zamknąć pierwsza część naszej rozmowy w klamry alkoholicznych oparów. Tak bardzo po polsku, choć przecież jesteśmy w Anglii.

W następnym odcinku: brytyjski syf, stadion Anfield, angielski syf, przepisy na tanie, pożywne i smaczne żarcie. A na koniec: liverpoolski syf!

czekam na wasze zjebane opinie

P.S. Macie kurwa kupować szklanki i plakaty. Buy official DT merchandise NOW!

A debile które nie mają jeszcze zainstalowanego FireFoxa niech klikną na ten banner poniżej i go sobie po prostu zainstalują, kurwa. Chyba nie będziecie jeździć na IE jak ostatnie pedały? A ja dodatkowo dostanę za to $1. Tak, właśnie. Chyba możecie zrobić choć tyle dla wujka Frankiego jak jesteście zbyt skąpi na wydanie kasy na koszulkę. Tym bardziej że nic to was nie kosztuje. Bić!

   

   

Ja pierdolę kurwa mać!

Paromiesięczny pobyt na odwyku. Wracam! I co widzą moje przekrwione od przepicia i przećpania oczy? DT zmienia się w jakąś totalnie pokurwioną rubrykę quasi-polityczną. Zadaje więc sobie pytanie: co się kurwa dzieje?? Czy Franki z brygadą paru nowych debili, napotkanych zapewne pod jego blokiem przy śmietnikach spożywających kolejne wino, starają się nam sprzedać jakąś zakamuflowaną prawdę polityczną? Pamiętajmy o tym co jest w życiu ważne. Chuj nas obchodzi, czy rządzą moherowe, aksamitne, czy kutasowe berety. Miejmy na wszystko wyjebane i olejmy sprawę! Czy to że Kaziu Marcinkiewicz rządzi Polska razem z para niedojebanych kaczek ma mi przeszkodzić w codziennym upadlaniu się? Co to zmieni? Jeżeli akcyza na alkohol zostanie podniesiona, to znów wrócimy do czasów, gdy będę musiał pić bimber pędzony z ziemniaków przez mojego wujka Stefana w jego wielowyznaniowym burdelu. Efekt jest ten sam. Skuteczna, szybka i bezbolesna najebka.

Nie mogę jednak pozostać zupełnie obojętny na to, co dzieje się w naszym "pięknym" kraju. Dzięki wspaniałomyślności naszych rządów, myślę [brawo! - przyp. Frankiego] o jak najszybszym zalegalizowaniu pierwszego lepszego związku damsko-męskiego w celu zgarnięcia tysiąca złotych na wódę. To wspaniałe, że rząd myśli o moich potrzebach. Za tę kasę, to zorganizuję dobrą imprę. Wy szmaty NIE jesteście zaproszeni.

Teraz krotko parę słów do Sado. Powieś się za lewe jądro na ostatnim zębie mojej babci. Co ty kurwa jesteś? Duch moralny społeczeństwa? Twoja opinia degenerata i alkoholika obchodzi nas wszystkich mniej niż zaropiały, zmarszczony, nie brykający kutas mojego dziadka.

Apel do czytelników. Jeżeli uważacie, że ostatnimi czasy na wpół niedojebana brygada DT za bardzo odbiegła od prawdziwego i pierwotnego charakteru naszej strony, piszcie do mnie. Każdy mail ze sprzeciwem zaowocuje wybiciem migdałków u Frankiego i krwawieniem kakaowego oka u Sado. Pewien pies z Gdyni już wie, co mam na myśli.

Na koniec zapowiadam nowe rządy. Zwyrol żyje i powraca! Dostałem rządową dotację na wysokoprocentowy alkohol i zapowiadam powrót nieładu i nieporządku oraz totalnej boruty, olewactwa i ścierwa na łamach DT. Kto jest ze mną, ten idiota. A kto przeciw, temu wyrucham mamę, tatę, babcię, dziadka, psa, psa, psa, siostrę, brata*

To by było na tyle.

* nikogo nie wykreślać (w szczególności psa)

A teraz listy wybrane. W związku z tym, że większość nie nadaje się do publikacji (niezrozumiały bełkot) mamy ułatwioną selekcję korespondencji:

Stosunki międzynarodowe

Właśnie przeczytałem odcinek o Stanach. Tak się składa, że mieszkam w Anglii i generalnie moje spostrzeżenia są podobne. Tak samo jak Amerykanie, Anglicy gówno wiedzą o Polsce i Polakach. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że mają nas centralnie w dupie, za co trudno ich winić. Trochę się temu przysłużył rząd naszych głupoli, którzy sępia szmal na promocję kraju.

Często jest tak, że Angol poznaje po akcencie, że nie jestem z jego kraju. Na punkcie akcentu każdy tu ma pierdolca, potrafią wyniuchać czy ktoś jest z Manchesteru czy z Walii.

No więc, jak on [Angol] to poznaje, to niechybnie pada pytanie: "Where do you come from?" Kiedy mówię "Poland" ten odpowiada radośnie "Oh, from Poland!" jakby studiował antropologię o specjalizacji Neo-Danubian i potem zapada cisza, kiedy ten kretyn gorączkowo próbuje zebrać wszystkie okruchy wiadomości o Polsce. Mnie to generalnie wali, ale to ci kolesie chcą ciągnąć temat.

Większość twierdzi, że tam jest bardzo zimno i to generalnie wszystko. Jedna laska dodała, że tam jest duża bieda i ludzie głodują. Ale myślę, że najlepszy był mój szef, który zapragnął kupić "property" w Polsce. Poradziłem mu, żeby kupił strzelbę na białe niedźwiedzie, bo zimą się tak rozzuchwalają, że podchodzą do ludzkich siedzib z głodu. Byłem zdziwiony, że ten kretyn to łyknął! Ale zrobiło mi się go żal i przyznałem się, że go wkręcałem, co go wkurwiło.

Mój informatyk z pracy, facet wydawałoby się inteligentny, winił Polskę za mrozy, które się tam wylęgły i które przywiało nad Anglię. Debil.

No to na razie.
Wojtek
Nie ma się czemu dziwić. Jakiś czas temu Stanisław Lem w wywiadzie dla jednej z gównianych polskich gazet powiedział całą prawdę o nas: "Polska jest cywilizacyjnym zadupiem i nie ma się czemu dziwić." Nie oczekujmy, że ktoś z bardziej rozwiniętych krajów nic o nas nie wie, bo niby czemu miałby wiedzieć cokolwiek? Czy ty wiesz coś o Uzbekistanie (poza tym że istnieje)? Nie chcę tu kręcić wora na jakąś propagandę, ale jak wiadomo na promocję rządu nie możemy liczyć, więc sami bądźmy naszym przykładem. Niech wszyscy wiedzą, że Polak dużo pije, bo lubi i musi, bo to jest elementem naszej kultury. Jesteśmy wiecznie wulgarni i sarkastyczni, ale właśnie tacy jesteśmy. Niech świat zna nas takimi, jakimi jesteśmy.To na pewno lepiej niż tłumy przyjebów jadących do Polski na polowanie na niedźwiedzie polarne.

kórwy wy nędzne chóje piszecie tam takie kórwa pierdoły i wy chyba nic nie wiecie o kórwa odjebywaniu co wy myślicie że jesteście śmieszni jesteście zjebani i tyle wam mam kórwa do napisania chój wam wszystkim w dupska wasze wurychane Nasze dupska są wyruchane i jest nam z tym dobrze. Nie jesteśmy śmieszni i nigdy nie będziemy. Jeżeli ty liżący zaropiałe cipy swoich prababć cnotku-który-nigdy- nawet-nie-wyjął-kutasa-ze-spodni-w-innym-celu-niż-się-odlać-albo-zgwałcić-swojego chomika uważasz inaczej, to się pierdol i jeb się na ryj. Jeszcze jeden mail i się trociny posypią z trumny twojej prababci jak będą ją ruchał w wąski szkieletowy odbyt.

Żegnam,
Z radosnym "ruchajmy naszych bliskich" ("rodzina to podstawa" - R. Giertych)

   

left click 4 moron's bio & stats   Co z tą Polską, kurwa?
TO WSZYSTKO WYDAJE SIĘ TAKIE GŁUPIE
 
To wszystko wydaje się takie głupie, że chcę się poddać.
Ale dlaczego mam się poddać, skoro to wszystko wydaje się takie głupie?
   
left click 4 moron's bio & stats
left click 4 moron's bio & stats
    16 marca 2006

To cytat z utworu Depeche Mode p.t.: "Shame", pochodzącego z płyty "Constuction Time Again" z 1983 roku. Nie mam jednak zamiaru pisać recenzji płyty, której i tak nikt nie zna albo nikt już jej nie pamięta. Chodzi o tylko ten fragment tekstu. Nie jest on moim mottem życiowym, ale faktem jest, że często przychodzi mi do głowy, gdy przyglądam się atrakcjom, jakie funduje nam nasz cywilizowany, doskonały świat.

Człowiek wymyślił samochód. Brawo! Cudownie. I samochód najpierw po prostu jeździł z jakąś prędkością. Z czasem jednak ta prędkość okazała się nie wystarczająca. Człowiek doskonalił i doskonalił swój wynalazek. Samochód jeździł coraz szybciej. Wszystko po to, żeby inny Człowiek mógł szybciej docierać do celu. No tak, ale coraz większa prędkość jaką rozwijał samochód sprawiła, że jeszcze inny Człowiek wprowadził ograniczenie tej prędkości, żeby Człowiek, który wymyślił to szybko jeżdżące urządzenie nie mógł z niego korzystać. Skonstruowano radary, wykrywające nadmierną prędkość. Za chwilę wymyślono antyradary, które mają wykrywać radary, żeby jednak można było jeździć szybko. Wprowadzono kary pieniężne, żeby zniechęcić do szybkiego jeżdżenia. Wymyślono łapówki, żeby zapłacić mniej i nie być ukaranym jednocześnie będąc ukaranym.

Człowieku. Twórz, wymyślaj rzeczy, z którymi życie będzie łatwiejsze. Ale pamiętaj, że nie będziesz mógł korzystać z tego, co stworzyłeś.

Piwo, wino, whiskey, wódka. Sześć razy destylowane, siedem razy filtrowane, długo warzone. Człowiek doskonali płyn, po spożyciu którego czuje się lepiej. Reklamy zachęcają, namawiają, nakłaniają, choć i tak nikogo namawiać nie trzeba, bo piją wszyscy na dodatek coraz więcej.
I to zaczyna niepokoić Człowieka. Zaczynają się ostrzeżenia Człowieka, że to szkodzi. Z drugiej strony inny Człowiek przekonuje, że to jednak zdrowe. I Człowiek kupuje alkohol wyprodukowany przez Człowieka, na którym Człowiek wydrukował napis, że to szkodzi, chociaż Człowiek twierdzi, że jednak nie. Na zdrowie!

Marihuana rośnie. Kokaina też. Stworzył je Stwórca. Mniejsza o to, czy ten Dobry z siwą brodą, czy ten Zły z rogami. TO ROŚNIE. Więc Człowiek zrywa i wprowadza do swojego systemu. Bo lubi, bo mu smakuje, bo ma ochotę. No to natychmiast inny Człowiek wprowadza zakaz i skazuje na pozbawienie wolności Człowieka, który używa. W takim razie Człowiek, który używa, ukrywa się z tym, że używa, oraz organizuje przemyt i nielegalną dystrybucję, żeby jednak Człowiek mógł używać. No to od razu Człowiek, który zakazał, wynajmuje innego Człowieka, żeby ścigał tego, co przemyca dla tych, którzy chcą. Gra jest warta ścieżki.

Człowiek uprawia seks. Skoncentrujmy się na tym konwencjonalnym, niemodnym modelu: mężczyzna pieprzy kobietę. Przeważnie swoją /?/ żonę. Ale nie każdy takową posiada. Nie każdy może, nie każdy chce. Ale każdy chce pieprzyć. Nie każda kobieta jest też zainteresowana byciem czyjąś żoną. Ale każda chce być pieprzona. Przez dwóch, trzech, dwustu i więcej. Niektóre kobiety zostają prostytutkami, chociaż niekoniecznie lubią być pieprzone przez kogokolwiek. Ale dostają za to pieniądze. Więc symbioza. Mężczyzna pieprzy i płaci, kobieta jest pieprzona i zarabia. Istnieje też wersja odwrotna. I niby wszystko jest w porządku...

Ale jest przecież Człowiek, który stoi na straży moralności /czego, kurwa?!/ i twierdzi, że to niedozwolone, nielegalne, że w końcu to grzech /?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!/.

Człowiek uprawia seks, część druga. Niech już będzie, że z własną żoną. I mają już trójkę dzieci. Nie chcą więcej, ale chcą się dalej pieprzyć. No to przecież inny genialny Człowiek wymyślił antykoncepcje, czyli na przykład małą tabletkę /dziwną?/, którą połyka kobieta, żeby nie mieć dzieci. Ale od razu czujny, bystry Człowiek zakazuje połykania tej tabletki i mówi, że to grzech i mordowanie ludzi. Tabletka antykoncepcyjna równa się śmierć.

Zabijać nie wolno. Jest nawet takie przykazanie - "nie zabijaj", które podobno wymyślił jakiś bóg, którego nikt nigdy nie widział. Ale zdarzyło się, że Człowiek zabił drugiego Człowieka na przykład w obronie własnej. I związku z tym, że zabijać nie wolno, inny Człowiek za karę skazuje na śmierć Człowieka, który zabił. Wszystko po to, żeby udowodnić, ze zabijać nie wolno. Logiczne.

Allah, Budda, Jehowa, Szatan i ten najpopularniejszy wśród tej załogi, czyli po prostu Bóg.
Każdy z nich jest jedyny i co najważniejsze: najlepszy. Nieskończenie dobry, miłosierny, tolerancyjny itd. Więc wyznawcy jednego boga próbują przekonać wyznawców innego, ze to ten ich jest właśnie tym nieskończenie dobrym. W związku z tym kupują nielegalną broń, kolejny cudowny wynalazek Człowieka, służący tylko i wyłącznie do zabijania drugiego Człowieka, chociaż nie wolno, i zabijają tych, którzy wolą innego boga. Mało tego. Tego samego dnia chyba najcudowniejszy wynalazek ludzkości jakim jest telewizja, emituje film, w którym ci, którzy zabili przyznają się do czynu. Wszyscy i tak wiedzą kto to zrobił, a jednak sprawców nie można ukarać, bo nic im nie można udowodnić, chociaż się przyznali. Bardzo miłosierne.

Człowiek różni się od zwierzęcia między innymi tym, że potrafi tworzyć. Czyli uprawiać SZTUKĘ. Od początku istnienia świata Człowiek tworzył. Najpierw malował węglem na ścianach jaskini. Malował innego Człowieka nago, malował swoje bóstwa, i zwierzątka, i aniołki, i diabełki również, czyli wszystko to, co go otacza. Z biegiem wieków rozwijał swój warsztat, przeszedł na farby olejne, płótno, zaczął grać na instrumentach, zaczął śpiewać. O drugim Człowieku, o seksie, o narkotykach, o aniołkach i diabełkach jak najbardziej również. Przykładów nie będę podawać, bo nigdy nie skończyłbym pisać, ale wszystkie te działania przyczyniły się do powstania ogólnego hasła: KULTURA. Człowiek stworzył KULTURĘ i SZTUKĘ. Żeby inny Człowiek mógł się nią cieszyć. Powstał termin "artysta". Sztuka miała być szczera, wolna, niezależna. Miała być wartością samą w sobie. Miała być od Człowieka dla Człowieka, który chce ją odbierać. Na zasadzie wolnego wyboru, czyli podoba mi się, to oglądam, słucham, nie podoba mi się, to omijam. Ale inny człowiek wspiął się na wyżyny kreatywności i stworzył najważniejszą ze sztuk czyli CENZURĘ. I tu dopiero pomysłowość Człowieka ma pole do popisu.

Ponieważ niniejsza rubryka nazywa się: "Co z ta Polską, kurwa?!" i akcent polski musi być choćby z definicji, tu pokuszę się o kilka przykładów, jak najbardziej polskich.

Nazwisko Nieznalska zna chyba każdy. Ośmieliła się powiedzieć głośno, a nawet pokazać, że Jezus Chrystus był mężczyzną, czyli, że jak to się mówi "miał jaja". Wystawę z jej utworem zdjęto, a autorkę postawiono przed sądem pod zarzutem obrazy uczuć religijnych. I dostała wyrok w zawieszeniu. Penis Jezusa w XX wieku w Państwowej Galerii Sztuki obraża katoli. A ten sam penis, tego samego Jezusa widniejący na niezliczonej ilości obrazów wiszących od wieków w kościołach już nie. Film "Ostatnie kuszenie Chrystusa" też wzbudził sporo sprzeciwów. Ale tylko wśród polskich katoli. Film p.t.: "Ksiądz" o duchownym homoseksualiście zdjęto z polskich ekranów po protestach katoli. Ostatnia okładka reaktywowanego magazynu popkulturalnego p.t. "Machina" też została zakazana, bo szarga świętość. A trasa black metalowego zespołu Dark Funeral? Odwołana, bo od kiedy istnieje IV Rzeczbardzopospolita Katolska o diabłach już śpiewać nie można. Oto komentarz zespołu zamieszczony na oficjalnej stronie www.darkfuneral.se: "We understand this has really nothing to do with Dark Funeral alone as a band, but by a musical scene the Polish Catholics obviously wish to forbid. To us this is just another proof of the hypocrisy that lies behind organised religions. They happily promote tolerance, yet, as soon as they see something they dislike, they are fast as a shark to call for censorship. The thing is, reactions like this will most certainly give the opposite result, it always does! We would however like to apologize for all inconveniences this has and will cause our Polish fans, but this is unfortunately beyond our control" Jak zajrzałem na stronę Dark Funeral, to poczułem się troszkę dziwnie widząc informację opatrzoną trzema wykrzyknikami, ze polska trasa jest skasowana. Zaraz obok daty trasy po Czechach i Słowenii, której kasowanie nie przyszło nikomu do głowy. Bo niby dlaczego ktoś miałby pozbawiać kogoś dostępu do sztuki, czy ogólnie kultury? A dlatego, że jak twierdzą władze polskich miast, które zakazały organizowania tych koncertów, twórczość wymienionego zespołu "nie ma nic wspólnego z kulturą".
Słucham?!

Skasowano Dark Funeral. Ale to dopiero początek pokazu tolerancji katolskich władz. Jak będzie chciał przyjechać Ozzy Osbourne, to też mu nie pozwolą wystąpić, bo to przecież diabeł wcielony. SKASOWAĆ!
Rolling Stones też często śpiewają o diable, więc oni też nie. SKASOWAĆ!
Madonna? Ta dziwka?! W jej videoclipie płoną krzyże /"Like a prayer"/. SKASOWAĆ!
Efekt będzie taki, że w końcu nikt nie będzie chciał przyjechać do Polski, która i tak jest dupą świata i koncert mega zajebistej "rockowej supergrupy" o nazwie U2 jest wydarzeniem roku.

I jak tylko gdzieś na świecie jakiemukolwiek artyście przyjdzie do głowy, żeby ze swoją sztuką wybrać się do Polski, to sam z całej siły pierdolnie się w głowę ciężkim krzyżem i pomyśli:
"Polska? SKASOWAĆ!"

czekam na wasze zjebane opinie
   
wyślij swoją debilną opinię do debila portfolio Sado
Krótko i na chłodno (2)      
   
    Nie lubię nakazów. Zwłaszcza jeśli rodzą się w głowach, chorych na władzę skurwysynów. Zwłaszcza tych niskich, spierdolonych genetycznie, brzydkich. Od szczeniaka zakompleksionych, dostających zasłużony wpierdol od kolegów w podstawówce, kopanych po dupie w szkole średniej, lekceważonych przez rówieśników nawet na studiach. Dla których często do późnych lat dorosłych, jedynym erotycznym doświadczeniem jest zabawa z własną ręką, lub odbyty cichaczem stosunek z jakaś najebaną do nieprzytomności koleżanką, podczas jakiejś imprezy, której udało im się wsadzić i o czym ona po wytrzeźwieniu, nie miała zielonego pojęcia.

Obecnie w polskiej klasie rządzącej jest wielu takich zakompleksionych skurwieli z chorymi pomysłami, ale trzech zdecydowanie się wyróżnia.

Dwóch - blisko spokrewnionych - stworzyło nam rząd. Rząd całymi garściami czerpiący z faszyzmu, komunizmu i... Świętej Inkwizycji. Zbudowany na solidnych fundamentach ksenofobii, antysemickiej nienawiści i obłudy, pełen homofobów i rasistów. Rząd w którym mania prześladowcza, teoria spisku i ogólna paranoja, urosły do rangi cnot wynoszących na piedestały władzy, a nie, jak kiedyś, kwalifikujących delikwentów do zapięcia w pasy i wsadzenia do czubków. Rząd w którym miłość własna osiągnęła apogeum rozwoju, tak jak służalczość, i w którym spory zapas wazeliny otrzymuje się wraz z teczką ministra. Rząd w którym PRAWO ma dwie bliźniaczo podobne do siebie twarze, bezczelnie śmiejące się z "ciemnego narodu, który wszystko kupi", a SPRAWIEDLIWOŚĆ postać gówna przyklejonego do prezydenckiego buta.

Trzeci wyróżniający się w kraju skurwiel, jest zakonnikiem. Zakonnikiem który nawet w swoje najlepsze dni wygląda jedynie jak poranny klocek wystękany przez Boga. Impotencja od urodzenia aż maluje mu się na twarzy stąd zapewne bierze się w tym człowieku niechęć do ładnych kobiet, seksu i związanych z nim uciech. Z doczesnych przyjemności facet ten lubi tylko te, które można mieć za pieniądze, a które nie wiążą się z rozpinaniem rozporka. Żeby zdobyć dużo kasy, zakonnik ten jest w stanie zrobić wszystko. Wyszarpać umierającemu poduszkę spod głowy, jeśli tylko miałby cynę, że są w niej zaszyte pieniądze, obtargać laskę każdemu bogatemu w zamian za hojny czek, ewentualnie pojeździć po kraju i świecie, zbierając kasę na ratowanie Stoczni Gdańskiej i pomoc jej biednym pracownikom. Tournée uwieńczone wychujaniem ich ze szmalu i wydaniu go na własne cele. A wszystko to oczywiście z imieniem Boga na ustach i krucyfiksem na szyi. Oraz z rządowym poparciem dla poczynań tego chwieja, którego tłuste, obleśne dupsko, aż lśni od śliny z pocałunków złożonych na nim przez posłów, ministrów, premiera i Pana Prezydenta.

Mówiąc szczerze, sram na złodziejskie ciągotki Pana Zakonnika, bo sam na tym polu nie jestem za czysty, a po za tym od zawsze hołduje zasadzie: masz łeb i chuj, to kombinuj - oraz drugiej, równie mądrej: dymaj frajerów, jeśli dają się dymać. Olewam chujowy wygląd prezydenta i gówno we łbach członków rządu, dopóki ich pomysły, ustawy i czyny nie próbują ograniczać mojej wolności. Jeśli tak zaczyna się dziać - mówię NIE!!

Nie uśmiecha mi się wizja przyszłości, w której w kiosku można kupić jedynie słuszny NASZ DZIENNIK, w radio wysłuchać bełkotu wydobywanego z ryja jakiegoś klechy, a w telewizji oglądać w roli spikera ryło kolejnego. Nie podoba mi się myśl, że wieczorem mogę zasnąć w kraju ludzi w miarę wolnych, a rano obudzić się już w państwie spętanym powrozem jednej religii i absurdalnych, uwłaczających mojej godności praw, których złamanie grozi więzieniem. Nie chce myśleć, że mój ateizm i niechęć do kościoła katolickiego i pewnych partii politycznych, może któregoś dnia uczynić ze mnie wroga ludu, ładu i społecznego porządku. Że mój znajomy homoseksualista, pewnego dnia nie będzie mógł pojawić się na ulicy, bez stosownej opaski na ramieniu, określającej jego orientację.

Nasz debilny rząd uczynił już pierwszy, a nawet drugi i trzeci krok w tym kierunku. Dał do ręki władze komuś kto nosi zakonną sutannę i wznosi z nabożną czcią oczy ku niebu, choć tak naprawdę ma głęboko w dupie, czy jakaś boska istota tam faktycznie jest. Torqemada także był zakonnikiem i wszyscy wiemy co swego czasu wyprawiał. Nie, nie, w dzisiejszych czasach stosy już na pewno nie zapłoną, ale dzisiaj też, żeby "spalić" człowieka , wcale nie potrzeba podkładać pod nim ognia. Wystarczą do tego odpowiednio manipulowane prasa, telewizja i radio, a hordy moherowych baranów stratują i puszczą z dymem każdego "innego", na którego takie skurwione media wskażą palcem.

Parafrazując Szekspira, powiem że źle się dzieje w Państwie Polskim. Ale, na szczęście, nie wszyscy w nim jeszcze kwaczą. Część narodu nadal mówi po ludzku, próbując walczyć z oszołomstwem i kretynizmem rozprzestrzeniającym się wśród naszych polityków skuteczniej niż ptasia grypa. I jeśli nawet pod ich naciskami podda się wolna prasa i telewizja i nałożony siłą kaganiec nie pozwoli mówić im prawdy, Internet będzie ostatnim bastionem który padnie. A razem z nim DZIWNE TABLETKI. Tworząca je ekipa wykolejeńców, zawsze gotowa podstawić nogę politycznym i religijnym psychopatą. Wielebny Franki, który z najzwyklejszego najebania się piwskiem w knajpie potrafi uczynić wydarzenie urastające rangą do OSTATNIEJ WIECZERZY, czy też Sado, który namówiłby do rozbieranych zdjęć nawet MATKĘ BOSKĄ. Oraz Madness, ja i kilku innych... Możemy więc, kurwa, śmiało wykrzyknąć: JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA!!! A jeśli nawet już niedługo padnie, to nie za naszą sprawą, ale NOWEJ KWACZĄCEJ POLITYCZNEJ ELITY, której nawet nasze szczególne i wyrafinowane chamstwo nie dorasta do pięt.
ksrutkowski.alternatywa.com - opowiadania online, Brudne historie i inne rzeczy

     
   
  Zryte Berety
ZWIERZĘ TEŻ CZŁOWIEK. CZŁOWIEK TEŻ ZWIERZĘ.
left click 4 moron's bio & stats
  fioletowe coś W tej odsłonie Zrytych Beretów chciałbym Wam Zafundować temat nieco bardziej pogodny, niż poprzednie. Nie będzie zatem o zabijaniu. Będzie o czymś zupełnie innym - mianowicie o miłości.
      16 marca 2006

I to nie takiej zwykłej, tuzinkowej, przeciętnej, często skażonej fałszem. Będzie o prawdziwej, szczerej miłości między człowiekiem, a zwierzęciem. Miłości, która zwycięża bariery niezrozumienia, która za nic ma mury społecznej negacji.

Elementy niezbędne, by wczuć się w klimat poniższych rozważań: - piosenka "Puszek Okruszek" (awaryjnie jakiś kawałek Snoop Dogga)
- zdjęcie suczki setera irlandzkiego (awaryjnie może być zdjęcie słynnej Lessie, która też jest słodka)
Historia, która miała miejsce w Gdyni pod koniec grudnia wstrząsnęła mną bardzo.

Otóż pewnego chłodnego, przedświątecznego dnia, dwie - zdawałoby się bardzo różne sobie istoty - znalazły wspólny, piękny i jakże intymny język... Chodzi o język miłości. Otóż, między suczką rasy seter irlandzki a człowiekiem rasy jeszcze nieustalonej, doszło do zbliżenia. Prawdopodobnie wielokrotnego zbliżenia. Jednakże relacja w portalu trójmiasto.pl jest nieco zbyt śmiała i jednostronna. Postaram się naświetlić bardziej prawdopodobną i nieco mniej pesymistyczną wersję wydarzeń.

Miłość między człowiekiem a zwierzęciem jest możliwa - to pewne. Iluż bowiem właścicieli czworonogów traktuje ich jak pełnoprawnych członków rodziny? Wiem, że wielu pozwala jeść swym pupilkom przy wspólnym stole to samo pożywienie. Mnóstwo osób pozwala lizać się po twarzy. Wielu rozmawia ze swoimi czworonożnymi, kudłatymi przyjaciółmi. Osoby posiadające jakieś zwierzę - szczególnie psa - wiedzą, iż jest to dialog, a nie monolog. Ich nie muszę też przekonywać, iż przyjaźń miedzy człowiekiem a zwierzęciem może być dwustronna. Skoro dopuszczamy to do naszej świadomości, dlaczego tak trudno jest zrozumieć, iż zwierzątko może być też adresatem głębszego uczucia, a może i jego równoczesnym nadawcą?

Co więcej, może włączyć się w tę relację aspekt erotyczny. Nikt przecież nie zaprzeczy, że jedną z bardziej ludzkich cech, jest umiejętność sterowania, kontroli własnymi popędami. Dlaczego więc świadome wyniesienie swego popędu ponad ewolucyjne tory miałoby być powodem do negacji? Wręcz przeciwnie - świadome zruchanie setera okazać się może w tym przypadku działaniem godnym szacunku - gdyż człek przełamując barierę gatunkową, współżył być może z istotą szczególnie mu bliską. Czyż to nie wspaniałe odzwierciedlenie zasady, iż tak naprawdę liczy się wnętrze? Seter także mógł być istotą wyjątkowej wrażliwości. Nie rośćmy sobie jako ludzie wyłącznych praw do najbardziej wysublimowanych cech i umiejętności. Znam owczarka niemieckiego, który jest bardziej ludzki niż większość Czytelników DT.

Dlaczego w portalu trojmiasto.pl od razu zakłada się gwałt? Oczywiście, mężczyzna powinien najpierw przyjść z kwiatami do właścicielki suczki. Pani - z zawodu weterynarz, a więc osoba znająca się na zwierzętach i ich psychice - zapewne pobłogosławiłaby młodej parze. Jednakże nie stało się tak. Suczka została romantycznie porwana, spędzając następnie upojne popołudnie ze swym wybrankiem. Trudno tu więc chyba wnioskować jednoznacznie o gwałcie.

Z relacji właścicielki wnioskować można, że suczka była przerażona, że miała sztywne nogi, że miała jakiś tam przeciek. A może seter był po prostu głęboko wzruszony upojnymi chwilami. Dreszcze podniecenia, chwilowe problemy z prawidłowym odbiorem rzeczywistości zdarzają się wielu parom po intensywnych chwilach łóżkowego szaleństwa. Co więcej zdarzają się również lekkie kontuzje, o które w chwilach podniecenia wcale nie jest tak trudno.

Może właścicielka wykazywała po prostu matczyną zazdrość, iż jej sunia stała się dorosłą, atrakcyjną suczką, która może podobać się psom (mimo sterylizacji). Każdy facet ma coś z psa. Niektórzy nawet więcej. Skoro funkcjonuje więc powiedzenie "pies na baby" i dotyczy ono jak najbardziej człowieka, to dlaczego nie może funkcjonować powiedzenie "facet na suki"?

Pozostaje tylko pytanie - dlaczego człek posuwający setera, czynił to analnie? Kwestia to gustu zapewne, więc nie będę tego roztrząsał. Dla mnie, jako zwolennika tradycyjnych układów heteroseksualnych ważne jest, iż istoty te nie naruszyły swym aktem naturalnych praw przyrody. A to przecież najważniejsze...

Poniżej wspaniała piosenka, która zapewni każdemu amatorowi psiego krocza odpowiedniego 'powera' podczas lubieżnych zabaw. Muzyka: Jarosław Kukulski
Słowa: Jerzy Dąbrowski
Wykonawca: Natalia Kukulska

~ Puszek okruszek ~

Mój dziadek dał mi psa
Pies cztery łapy ma
Normalny mówią pies
Nieprawda Coś w nim jest
Ma delikatny głos
I bardzo czujny nos
I kilka śmiesznych łat
Niewiele liczy lat

Puszek okruszek
Puszek kłębuszek
Bardzo go lubię
Przyznać to muszę
Puszek okruszek
Kłębuszek
Jest między nami sympatii nić
Wystarczy tylko
Że się poruszę
Zaraz przybiega by ze mną być

Na spacer poszłam raz
Do domu wracać czas
Przychodzę Cóż to ach
Przyjaciel mój we łzach
Jak mogłaś mówi mi
Przez ciebie moje łzy
To widok przykry dość
Dostanie smaczną kość

Puszek okruszek
Puszek kłębuszek
Bardzo go lubię
Przyznać to muszę
Puszek okruszek
Kłębuszek
Jest między nami sympatii nić
Wystarczy tylko
Że się poruszę
Zaraz przybiega by ze mną być

...................................

czekam na wasze zjebane opinie

   
  Koszulki Dziwnych Tabletek!

   
Maltretowany przez 9-cio miesięczne dziecko ojciec trafił do szpitala
wtorek, 07 marca 2006 10:29
Do łódzkiego szpitala rejonowego w Kaliszu trafił 26-cio letni mieszkaniec Gorzowa Janusz H. skarżąc się na bóle głowy. Ból spowodowany był niegroźnym urazem skóry czoła który w terminologi medycznej określa się mianem "odciśniętej gumki od czapki". Po usunięciu przyczyny, dolegliwości natychmiast ustąpiły, jednak lekarz zwrócił uwagę na liczne otarcia na błonie śłuzowej nosa denata - denata dodajmy nietypowego.
- Tego typu zdarzenie spotkałem po raz pierwszy w swej praktyce - mówi Jan Laryngolog, sanitariusz pełniący wówczas dyżur w zaparkownej nieopodal karetce.
- Dotąd słowo denat kojarzyło mi się raczej z osobami nieżywymi, Janusz H. tymczasem ma się znakomicie. Wywiad środowiskowy przeprowdzony w miejscu zamieszkania Janusza H. wykazał, że pokrzywdzony jest traktowany ze szczególnym okrucieństwem przez swojego 9 miesięcznego syna Euzebiusza. Oddajmy głos sąsiadce.
- Tego nie da się opisać, zwłaszcza że od dawna nie posługiwałam się długopisem a także nie czytam książek, więc mogę jedynie opowiedzieć. Sama byłam świadkiem sytuacji w której nieletni Euzebiusz oddawał stolec w pokoju a także wymiotował w kierunku swojego ojca i wznosił głośne okrzyki domagając się jedzenia. Ten człowiek przeżywa prawdziwą gehennę. Podobno w nocy dziecko urządza mleczne libacje a o spokojnym śnie rodziców nie ma mowy!
Pytany o opinię wójt miejscowości jest oburzony:
- Powiedz im że mnie nie ma - mówi do sekretarki kiedy udaje nam się wreszcie dodzwonić do jego biura. Tymczasem Sekretarka zdradza nam więcej informacji:
- Wójta nie ma.
Podobno Polak mądry po szkodzie ale my pytamy czy naprawdę musi zdarzyć się tragedia, aby ktoś zainteresował się losem nieszczęsnego ojca? A jeżeli tak to jaka i w jakim kraju, bo z tego co nam wiadomo zatonięciem promu na Filipinach w Europie raczej nikt się nie przejmuje.
Dla blogu Nugata Tomasz Sraczka, Wiadomości.

Haubice dla wojska - 90 mln zł trafi do kosza
wtorek, 07 marca 2006 9:33
Pod hasłem "Haubice wojsku" mieszkańcy Haubic Dolnych zorganizowali imprezę rozrywkową połączoną z kiermaszem, która ma upamiętnić pamiętną obronę miejscowości przed powodzią w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Główną atrakcją będzie rzut do kosza, który z połowy boiska do koszykówki w hali Hosiru przy lokalnym klubie AZS wykonają pieniądze a konkretnie 90 mln złotych. Czy 90 milionów trafi do kosza?
- Prawdopodobnie tak - zapowiada kierownik hali Jerzy Kierownikhali - pieniadze trenują już trzeci miesiąc i muszę powiedzieć, że idzie im coraz lepiej.
Fakt organizacji imprezy skrytykowało PO - Donald Tusk wyraził opinię, że zebrane pieniądze lepiej byłoby przeznaczyć na szampon.
Dla blogu Nugata27 mówił Zygmunt Haziel.

Ptasia grypa stanowi zagrożenie!
poniedziałek, 06 marca 2006 15:17
Badanie obecności wirusa H5N1 w znalezionych 2 łabędziach dowiodło ponad wszelką wątpliwość iż występowanie tej choroby ma charakter nie tylko lokalny ale generalnie rzecz biorąc lokalny.
Pierwsze obiawy ptasiej grypy jakie wystąpiły u łabędzi to przede wszystkim nie chodzenie do pracy, zażywanie aspiryny a także owijanie szalikiem szyj! Według stacji epidemiologicznej w Barszczych Górach, która wypowiedziała się w imieniu własnym a nie, jak podkreślono, pracowników epidemia rozszerzyć się może także na łabędzie oraz dzikie ptactwo takie jak chociażby łabędzie lub łabędzie a nawet łabędzie.
Profesor Jadwiga Joszka-Brodacz z Katowickiej stacji epidemiologicznej ostrzega, aby w przypadku znalezienia padłych ptaków przede wszystkim umyć dłonie i pod żadnym pozorem nie ssać dziobów, pęcin a także, jak się wyraziła, naturalnych otworów ptaka, gdyż może to prowadzić do zarażenia, zwłaszcza osoby będące łabędziami lub drobiem.
Zapytana czy istnieje realne zagrożenie dla ludzi zapytała najpierw co to znaczy "realne" a później powiedziala, że tak naprawdę znała znaczenie tego słowa tylko chciała sprawdzić czy my również dobrze je rozumiemy.
- Realne zagrożenie ludzi, oczywiście tak! - powiedziała profesor - wystarczy jednak stosować postawowe środki bezpieczeństwa jak kapok, pasy czy prezerwatywa, aby uniknąć przykrych konsekwencji.
W polityce jak w życiu - chciałoby się powiedzieć - wystarczy palec i odrobina dobrej woli, a w nosie nie będzie baboli. Dla blogu Nugata27 z Sarangati mówił Tomasz Sraczka, Wiadomości.

U kolejnego łabędzia potwierdzono ptasią grypę!
poniedziałek, 06 marca 2006 16:20
U kolejnego łabędzia potwierdzono ptasią grypę. Procedura potwierdzenia polegała na tym, że jeden z weterynarzy podszedł do łabędzia u którego stwierdzono objawy choroby i zapytał:
- Czy naprawdę ma pan ptasią grypę?
Łabądź odpowiedział: "Tak".
- Planujemy usprawnić procedurę potwierdzania takich przypadków - poinformowała powiatowy lekarz weterynarii Dorota Jemchlebzserem - Rozważamy możliwość automatycznej wysyłki emaili do zarażonych ptaków. Aby potwierdzić przypadek choroby wytarczy kliknąć na odpowiednim linku umieszczonym w treści e-maila. Jednak jak na razie łabędzie nie wyraziły zainteresowania tą interaktywną formą działania a raczej wolą głupio się gapić i puszczać luźne zielone kupy.
No cóż - nie każdemu psu Burek. Dla blogu Nugta27 mówił Sławomir Trznalel-Fetor