Logo jak sie patrzy! Takie cos z takim czyms My Linki, a co Mydelko
A kuku!
Icha icha
Bla bla
Co sie tak gapisz?!
Soapy

Zamiesc ten banner na swojej stronie i poinformuj nas
Podaj swoj e-mail - dostaniesz info o nastepnym stripie.




      Dzień dziwek    09/03/2005

Najpierwszy strip ever Poprzedni strip Nastepny strip Najnowszy strip, czyli swieze miesko
Ha ha ha! Ależ mieliśmy z was bekę, głupie dzwońce i parówy! Po prostu LOL nie z tego świata. A wszystko zaczęło się od niewinnej prowokacji jaką skutecznie uskutecznił wasz niżej podpisany uniżony. Dowcip polegał na przywitaniu newsletterowiczów w poprzednim apdejcie jakże pięknymi i niewątpliwie polskimi słowy "wy nędzne kurwy!". Ha-ha.

Okazało się, że nawet niektórzy łykacze i łykaczki Dziwnych Tabeletek są przewrażliwieni (ojej!) i chyba najwyraźniej nie przeruchani. Oto autentyczne przykłady reakcji jakie mogą powstać w miękkich mózgach po przeczytaniu przytoczonych przed chwilą słów: więc się wypisuję i dziękuję- mnie taki humorek nie odpowiada

Jak dla mnie za ostro, ale bylo milo dopoki za bardzo nie pojebalo wam sie w glowach - logouting in sadness after 2+ years...

Nie wia oco chodzi ty nedzny chadziaju jol nie uzywom spermy bydlouku o jol se jeszcze nie zycz takich e=-meilow roziumisz ty hadziaju z wioski co tyraktorem jezdzi

jeb sie

Moron himself Doprawdy wstrząsające. Nie będę chyba bardzo oryginalny jeśli stwierdzę, że oczywiście mam na was wyjebane i możecie siorbać pisiora mego po nasadę jego. Cóż więcej dodać? Może to: jak my (czyli DT authors) robimy się z siebie pajacy, pijemy mocz (no, to akurat specjalizacja Manjaka a.k.a. Pijącego Mocz), obrzucamy się wyzwiskami i sramy na siebie w sensie mentalnym - to wszystko jest OK i zabawne. Ale, broń Boże, nazwiemy tak kogoś z WAS - oj, to już nie jesteśmy fajni tylko chamscy. Cioteczki. Jest chyba nawet takie słowo mądre, którego w sumie nie powinienem znać bom ćwok przecież, a zaczyna się ono na "Hip" a kończy na "zja". I raczej ma niewiele wspólnego z hip-hopem.

Jest sprawą jasną jak wypolerowany pindol, że tego typu reakcje niedoruchańców-obciągańców i dziwek-śliwek niezmiernie nas cieszą i utwierdzają w przekonaniu że nasze metody postępowania są jak najbardziej słuszne. Kontrowersja nie może nas nie cieszyć. Kurde, chyba wsadzę sobie marchewkę w dupę i pójdę bez gaci na uniwerek.

Nie byłbym jednak sprawiedliwy, gdybym nie oddał hołdu większości prawdziwych czytelników i czytelniczek DT, którzy tylko czekają aby, zluzować swe poślady i inne otwory w oczekiwaniu na naszą spermę. Większość z was jest wieśniakami, ale czasami zdarzają się perełki. I chuj wam za to! pierdolcie sie kurwie.

No kurwa wreszcie!
Ciesze się, że wracacie tacy sami, albo jeszcze bardziej ochydni!
Jak to mówią: "since I left ain't too much changed".
Lepper powiedzial: "znam tylko konkrety ogólne" - zdobywając tym samym mój głos. Buziaki!! - Benkey
Z tematów kulinarnych przejdźmy na coś mniej strawnego, czyli pogranicza polityki i socjologii. Czyli jakby nie było dalej pozostajemy w kategorii wymiotowania. A tak BTW to vomiting ma przed sobą wielką przyszłość i niedługo przekonacie się o tym sami. Promowania rzygania będzie już wkrótce na Dziwnych Tabletkach jedną z kluczowych kwestii. Stay tuned on your local vomiting club.

Oprócz podatków i śmierci jest na tym świecie jeszcze parę innych rzeczy o podobnym stopniu pewności. Jedną z nich jest oczywiście styczniowa podwyżka biletów ZKM (dla debili spoza 3city: autobusy i tramwaje). Osobiście mam na nią wyjebane, bo przecież nie jestem jakimś dziadem, żeby załamywać ręce nad 10-cioma groszami. Nie mniej jednak pozostaje dyskomfort psychiczny. I nie tyle wywołany samym aktem inkrementacji cen, co raczej usprawiedliwianiem go nową liczbą przewodnią kalendarza. Zupełnie jakby data 1 stycznia wszystko tłumaczyła, jakby było oczywiste, że Nowy Rok to taki skurwiały bachor wyciskający te kilka dodatkowych gorszy z portfeli. Podwyżki w nowym roku nie wzbudzają społecznych sprzeciwów, są łatwiejsze do przełknięcia.

Tak se główkuję, że może być to bydlęce przyzwolenie jest wywołane przez wszechobecną radość ze zmiany kalendarza na ścianie. Na kołku pojawia się nowy lśniący kawał papieru nie przesiąknięty jeszcze smrodem Fajrantów. I w ten sposób i lud siedzi cicho i przedsiębiorcy są syci.

Mniej więcej co 365 dni można być pewnym również innych objawów mijającego czasu. Listopad-grudzień do czas pielęgniarek. Wówczas to białe fartuchy dziarsko maszerują w stronę, nomen omen, Wiejskiej i w świetle kamer wygłaszają swoje opinie na temat aktualnego rządu.

Czas zmiany warty przy sejmie to późny grudzień i styczeń. To już zmiana kolejarzy. Wiadomo - nikt nie jeździ pociągami, wcale nie ma w nich tłoku i w ogóle jest chujnia. Piniędzy ni ma a przed nami zima. Podczas gdy wątłe zazwyczaj (no bo przecież im się nie przelewa) pielęgniarki to zaledwie preludium, PKPiarze to już danie główne. No bo co tam kobiety mogą, przecież nie pierdolną kamieniem, a chłop krzepę ma, to i pociąg zatrzyma. A w Dzienniku znowu pokażą upokorzonych i sponiewieranych podróżnych wysiadających w szczerym polu. Niech se miastowi pochodzą trochę, wygodnisie!

Najciekawszy szoł wystawiają oczywiście górnicy, ale w chwili obecnej nie kojarzę ich za bardzo z konkretną porą roku. Może po prostu dostosowują się do planu zadym, aby dać chwilę odpoczynku politykom w celu wyrównania szans. Musi być przecież fair play, po szlachecku, z honorem na tarczy (ewentualnie kilofie) i Bogiem (ewentualnie Wyborową) na ustach.
pojeb przy MakDonaldzie w Oliwie
Te wszystkie przemyślenia skłaniają do wniosku, że przecież piękna ta nasza Polska cała. I jakże bezpieczna skoro naszej integralności moralnej strzegą tak wybitni i zacni intelektualiści z Młodzieży Wszechburackiej. Zobaczcie sami - są tacy mądrzy że im aż włosy od myślenia powypedały. Okularów co prawda jakoś u nich nie uświadczymy, ale pewnie noszą szkła kontaktowe. Czyli mądrzy. I jeszcze jacy przystojni.

Patent na mądrość posiadają nie tylko wybrankowie Romana-o-subtelnych-rysach-twarzy-i-równie-subtelnym-głosie. Właściwie to każdy ma swoją wizję Najlepszego Świata i Najlepszej Polski. No, może oprócz liberałów, ale przecież to pedały i narkomani, a w dodatku pewnie nie katolicy, więc ich słuchać nie trza.

Pozytywnym zaskoczeniem była ostatnia inicjatywa polegająca na ponownym zezwoleniu "posiadania niewielkiej ilości na własny użytek". Na ironię zakrawa fakt, że pomysł wypełz z Ministerstwa tak zwanego Zdrowia, ale może nie wszyscy są tam jednak skończonymi bałwanami i oprócz przesądów kierują się również empirycznymi dowodami. A te pokazują że Holandia nie jest stolicą narkomanów jak pewnie nasza prawica chciałaby ją przedstawić.

Nie jestem żadnym orędownikiem jarania, ale ściganie po sądach łebka za 2 gramy to jakaś paranoja! Tym bardziej w sytuacji, gdy policja i wymiar sądowniczy nie mają (podobno) środków, aby walczyć z o wiele gorszymi plagami. No ale wiadomo, że łatwiej i mniej ryzykownie dopaść, zgnoić i wysłać do paki jakiegoś leszcza z bloku niż milionera okradającego nas wszystkich na grubą kasę. Oj, chyba sam siebie zapuściłem w jakiś demagogiczny (popularne słowo ostatnio, jestem jazzy!) kąt. W każdym razie you've got the picture. Oczywiście zdrowy rozsądek w polskim parlamencie to ostatnia rzecz jakiej należałoby szukać, więc nic w materii dragów nie uległo zmianie. Pamiętajcie więc, aby za bardzo nie eksponować się na własny użytek.

twój mózg Mój spóźniony refleks oznajmił mi właśnie (o ile refleks może w ogóle cokolwiek oznajmiać), że strip jaki mamy przyjemność dzisiaj wyświetlać jest wytworem gościnnym, stworzonym przez Hasoo - człeka odpowiedzialnego za jeden z najbardziej sensownych komiksów w polskim szambie internetowym - Skrawki sŻycia. W ramach dobrze rozumianej współpracy, postanowiliśmy wysrać coś razem no i niewątpliwie wysraliśmy. Wam oceniać czy dobrze czy źle, ale oczywiście gówno nas wasza interpretacja interesuje.

Inne ogłoszenia parafialne: ostatnio napisaliście doprawdy po stokroć bardziej lamerskie listy niż zwykle. Czy faktycznie po drugiej stronie kabla siedzą sami debile? Wiem że nie, więc micro-apel do tej mądrzejszej części, cząstki właściwie: fuckers, activate yourself! Polemika mile widziana, choć oczywiście preferujemy konformistyczne wkręcenie się w dupę. Byle była to moja dupa.

A właśnie! Jeśli mowa o tej najpiękniejszej części ciała to spotkała nas miła niespodzianka. Japończycy (a może Chinole albo inni Koreańce - whatever), naród znany w świecie ze swojego zwyrodnienia, ekscytują się ostatnio otworem naszego nadwornego Admina, bliżej znanego czytelnikom DT jako Zwyrol po prostu. Zainteresowany wzmożonym ruchem na naszej nieskromnej stronie, postanowiłem dojść do źródła tegoż. Okazało się że cała masa żółtków napierdala wcinać Tabletki z tego adresu, na którym jak w mordę strzelił widać miecz świetlny sprytnie umiejscowiony w rowie Zwyrola. To zdjęcie było już zresztą jakiś rok temu powodem sporego zamieszania w środowisku dziwaków zrzeszonych pod flagą George'a Lucasa. DT goes international.

Poniżej znajdziecie natomiast jak najbardziej lokalną, ale za to nową ru-brykę "Co z tą Polską, kurwa?" Zbieżność nazwy z wiadomo-czym-i-wiadomo-kim jak najbardziej zamierzona. Jednak miast pierdolić o polityce, nasz felietonLISta o jakże wiele mówiącym przydomku "Sado" zajmie się dogłębną analizą Polaków od strony socjologicznej. Jako że "Wprost" i "Newsweek" są zbyt zacofanymi tytułami, aby docenić jego kunszt, Sado postanowił oświecać motłoch z łamów Dziwnych Tabletek. Hope you'll enjoy it.

A to gówno, które właśnie łykaliście napisał pod drobnym wpływem Pepsi zmieszanej z Żubrówką rozlaną w kiblu Ronalda McDonalda wasz guru
- Franki


Obrazek nr 1
Noc z soboty na niedzielę. Ok. 4 rano. Jedno z blokowisk w Gdańsku. Wracam pijany do domu. Wysiadam z taksówki i dochodzę do klatki. W jednym z mieszkań na parterze pali się światło i impreza ciągle trwa. Wiem, że mieszkają tam młodzi ludzie. Wiek 25-30 lat. Mieszkanie urządzone nowocześnie, a raczej modnie. Łososiowe ściany, meble z Ikei, czyli look większości sopockich knajp bardzo aktualnie "trendy".

Widzę to przez duże okna bez /na szczęście/ firan czy zasłon. Fajnie? Niby tak. Co natomiast słyszę? Słyszę ich śpiew, by nie rzec: ryk. Ale nie śpiewają wulgarnych piosenek, świńskich piosenek, obleśnych piosenek. Nie śpiewają nawet szantów /w końcu mieszkamy nad morzem/, czy NAWET góralskich piosenek o bacy /i tak się zdarza/. Nie są to również "Czterej pancerni", czy "W stepie szerokim". Jest dużo gorzej. Na całe gardła, do ochrypnięcia drą się: "hej, sokoły, omijajcie góry, lasy, doły..." Kołtuński, filisterski, najohydniejszy, najbardziej plugawy hit wszechczasów.

Jak byłem dzieckiem /sam w to nie wierzę/ i moi Rodzice jeszcze ostro imprezowali, przyrzekałem sobie ze łzami w oczach, że nigdy, przenigdy nie zaśpiewam tej piosenki. Ani Drugiego /a może właśnie pierwszego/ Hymnu Polskiej Kołtunerii - "Sto lat", ani Trzeciego Hymnu Polskiej Kołtunerii - "Niechaj gwiazdka pomyślności nigdy nie zagaśnie..."

Obrazek nr 2
Jedna z knajp w Sopocie. Jestem właśnie dj'em, czyli jak to się mówi: "gram". Bo dj nie puszcza piosenek, utworów, hitów, beatów. On GRA. Nie stworzył żadnego z tych dźwięków, ale to on właśnie GRA. Nieważne.

Nieważne jest również to, co właśnie gram. Np. najlepszą klubową muzykę z Amsterdamu, Londynu czy Berlina. Genialne remiksy i covery przy których bawi się połowa Europejczyków w wieku 15-25 lat. Tak do północy, najpóźniej do 1 w nocy polski motłoch wytrzymuje, a nawet udaje, że mu się podoba i bawi się. Jest "trendy". Ale jak już się polski motłoch najebie polskim piwem Żywiec to podchodzi do stanowiska dj'a i zamawia swoje ulubione piosenki. Lady Pank, Krawczyk, albo dla odmiany Stachurski, czy jeszcze lepiej: "Jej czarne oczy". Za godzinę motłoch wpadnie w szał, gdy "zagram" mu "Mydełko Fa" plus "Chałupy welcome to". To będzie impreza! Tępe, chamskie mordy na kilka sekund rozpromienią się i pojawi się na nich jakiś grymas, który jakoś ciężko nazwać mi uśmiechem. Ale żeby impreza była już naprawdę udana, to wracając na pieszo do domu /pieniądze na taksówkę przepite, a nocny autobus spierdolił/ trzeba przewrócić wszystkie śmietniki i zbić trochę szyb na przystankach. A co. I wyrzygać się ze dwa razy. A co.

Obrazek nr 3
Prezydent Rzeczpospolitej /Rzeczy-bardzo-pospolitej/ z wizytą we Francji. Udane rozmowy na najwyższym szczeblu, bla bla bla, wszystko oficjalnie jest w porządku. Ale jest jeszcze spotkanie z francuską polonią. Powitała go ona tradycyjnie: chlebem i solą. Po polsku. A później to już normalnie. Tradycyjne polskie potrawy: bigos, schabowy, ZIEMNIACZKI Z TŁUSZCZYKIEM. Są we Francji, wyjechali z Polski. Mogą jeść miliardy gatunków sera, jakiego nie ma nigdzie indziej i popijać go miliardem gatunków win, jakich też nie ma nigdzie indziej. NIE. Wpierdalają kotleta schabowego, czyli rozjebany młotkiem ochłap chabaniny ukurwiony w przypalonej bułce, i bigos, czyli rozgotowane gluty z tłustą polską kiełbasa. I ZIEMNIACZKI Z TŁUSZCZYKIEM.
Smacznego chuje.

Jak to jest?
Mamy do dyspozycji cały świat. Jest nasz. Realnie i wirtualnie. Wszyscy mamy równe szanse i jednakowy dostęp do wszystkiego. Możemy pojechać, zobaczyć, przeżyć, spróbować. Możemy kupić, ściągnąć albo nawet ukraść - "załadować" naprawdę wszystko. Wszystko to, co dobre, piękne, wartościowe, cenne czy bezcenne.

Jak więc to jest, że śliczne polskie dziewczyny jednak wybierają śmierdzącego Kazika Staszewskiego, który od dwudziestu lat śpiewa o spoconych pachach i zarzyganych chodnikach i ośmiela się gwałcić utwory Nicka Cave'a i Toma Waitsa? Dlaczego Polacy nie mogą posłuchać oryginału tylko zadowalają się sprostaczoną, polską wersją? Dlaczego słuchają Bajm, Perfect, Lady Pank, Budki Suflera /tzw. rolniczy, kryzysowy rock/? Dlaczego słuchają sfrustrowanej Kasi Kowalskiej śpiewającej wciąż o rozstaniu, porzuceniu i tęsknocie, a tak naprawdę o braku porządnego, twardego penisa? Bo co? Bo Polacy pieprzyć też nie potrafią? "Znowu w życiu mi nie wyszło"? Dlaczego słuchają i uwielbiają Agnieszkę Chylińską, która ma w sobie tyle kobiecości i subtelności co stara klacz?

Dlaczego nie jedzą spaghetti, owoców morza, pizzy, ryb?
Przepraszam. Polacy jedzą pizzę. Z PIZZERNI. Ale tylko na grubym /?!/ cieście. I tylko z wołowiną, szynką, salami, kurczakiem i polską kiełbasą. To gdzie tu kurwa jest pizza?!

Przepraszam 2. Polacy jedzą rybę. W piątek, no bo przecież post i ksiądz kazał. Ale tylko smażoną na głębokim tłuszczu, bo inaczej przecież ryba nie ma smaku. WSZYSTKIE KLATKI SCHODOWE ŚMIERDZĄ /tak, śmierdzą, bo smażona ryba może tylko śmierdzieć/ W PIATKI MIĘDZY GODZ. 14.00, A 18.00.

Ale za to wszystkie klatki schodowe pachną tanimi perfumami i wodami kolońskimi w niedzielę między godz. 11.00, a 15.00, bo Polacy idą na obiad teściów i muszą ten jeden raz spryskać się pachnącą wodą, którą dostali od współmałżonka po choinkę. Na obiedzie u teściów na pewno zeżrą schabowego z kapustą oglądając "Szansę na sukces", której bohaterem będzie zespół KULT. Broń Boże nie mylić z jakimś tam angielskim zespołem THE CULT. Broń Boże. - Sado of 56angels.com


Konkurs literacki Wujka Zwyrola!

Proponuję urządzić konkurs na miniaturę literacką pod patronatem Wujka Zwyrola.

Tematy prac do wyboru: 1) Postawa "Mam wyjebane" w społeczeństwie.
2) Polskie święta komunistyczne.
3) Dlaczego autorzy DT są ode mnie lepsi.
Atrakcyjne nagrody ufunduję osobiście. Termin nadsyłania prac 2 m-ce, czyli do 9 maja 2005.

Na teksty czekam ze ściągniętymi gaciami pod adresem zwyrol@dziwnetabletki.com

P.S. Dziewczyny zamiast pisać pierdoły mogą podesłać swoje zboczone fotki - w ten sposób mają większe szansę na zwycięstwo i nie muszą skreślić ani słowa.


piszcie listy albo nie - i tak mamy wyjebane

Różne stany pojebania ściśnijcie. a strip fajny ps jesteści gorzej pojebani niż ja!!! gratulacje!chyba będę was czcił!! Nie martw się nikt nie jest bardziej pojebany niż ty. My jesteśmy pojebani w zupełnie inny, dystyngowany sposób. Ty jesteś zwykłym małym chujkiem, któremu jest żal za to, że żyje więc w ramach samoterapii mówi o sobie, że jest pojebany.



Wypłaszczony serwer No i w pyte, Mon, tylko, ze Wam serwer wyplaszczyl, kiedy wszyscy czterej Wasi fani, w tym ja, sprobowali na raz, natychmist po otrzymaniu tej wiadomosci wejsc na strone. Pozdrawiam namietnie.

naczelny
Z serwerem wszystko OK, ale jak ty i jeszcze parę takich samych, obszczanych, wylizujących cipki swoim matkom, istot weszło na raz to się zwyczajnie na was wyrzygał. Ale z was kurde popaprance! To mi sie podoba XD. Mama to mnie nawet ostatnio posrańcem nazwała.

...hmm...czy to by była pedofila..? TAK! Biedne, zjebane dzieci cokolwiek biedne dzieci do was nie napiszą to je zjebiecie. jak wy się w ogóle zachowujecie?! wy zboczone homofoby, narkomani, bluźniejcy...yyy pijacy! co na to wasze matki?! hańba i srom na was i przyszłe pokolenia! dziękuje za uwage. end of transmission

Zuzanna
Z tego samego właśnie powodu napisałaś do nas - żeby Cie zjebać. W związku z tym nie powinienem odpowiedzieć na Twój list, żeby zrobić Ci na złość. Tak też mam zamiar postąpić, ale przysłałaś też zdjęcie, które po prostu muszę opisać. Ludzie kochani, co to za fotka jest?!? Jeżeli ta dziwka wygląda tak paskudnie mając te 12 lat (na oko ze zdjęcia) to radosnej przyszłości jej nie wróżę. Moja rada jest dla Ciebie taka: naucz się jak najszybciej robić dobrze loda to może zanim skończysz 13 lat przyjmą Cię do afgańskiego burdelu dla ubogich pedofilów i zarobisz tam parę groszy na skórki od chleba w dorosłym życiu. bijcie!
- Zwyrol
pojeb przy MakDonaldzie w Oliwie
A na koniec dzisiejszego spotkania piosenka napisana przez Gluja i dedykowana Frankiemu z okazji dnia dziwek:

Kurczak lasem maszerowal
nad swą czapką się użalił
bidon do beretu schował
i pomaszerował węszyć

ref:
tę piosenkę o rodzynkach
śiewam dla ciebie mleczarko
lalalala jak w piosence
zakochane rękawiczki

Kurczak żwirem władał biegle
nie chciał torby ni chlebaka
torbę do swej torby schował
i pobudkę grał na torbie

refren:
tę pobudkę o chlebaku
smarujemy gęsto masłem
a jak przyjdzie pora jarzyn
to dożynki wam połkniemy !
ej la
kuc kuc!


jestesmy bardzo fajni

Nowe stripy!
Dziwne Tabletki

Twój email



dowiedz sie wiecej >> 
...czyli pojebane zdjęcia Frankiego...