![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
||||
|
|
Lil'bitch 26/01/2005 |
|
![]()
01.10.2004Piątek 11:27: Zwyrols Car (czyli zwykły Trabant) ze Zwyrodniałym Adminem w roli kierowcy podjeżdża pod gdański Auchan. Siły DT reprezentowane są przez najwyższą szarżę w postaci Frankiego oraz Zwyrola. 11:32: Przy wejściu do marketu Zwyrol obraża panią, która zbiera pieniądze na rehabilitację upośledzonych dzieci. 11:34: Przypominamy sobie, że do wejścia do marketu potrzebne są koszyki. Udajemy się po nie. 11:36: Już z wózkami (łącznie 4, po 2 na łebka, a co) zapuszczamy się na teren handlowo aktywny. 11:38 do godziny 12:29: Bekając, pierdzący i krzycząc oraz okazjonalnie śliniąc się, dokonujemy zakupu prowiantu firmy Carlsberg. 12:39: po odejściu od kasy, ścigamy się na wózkach do samochodu. Niestety, z wszystkich czterech, udało nam się popsuć tylko jeden wózek.
12:50: Radośnie spierdalamy w stronę wiochy, ochoczo przekazując nasz stosunek do wszystkiego oczekującym na autobus osobom.12:54: Rozpoczynamy pierwsze piwo. Zwyrol pyta "po drodze pał na pewno nie będzie??" 14:07: 80 km dalej i cztery piwa bliżej przybywamy na miejsce 14:08: Opuszczamy Zwyrols Car i radośnie krzycząc biegniemy w najbliższe krzaki celem oddania moczu. 14:17: Rozpoczynamy ekstensywne picie. . . . . . . . . 19:30? Wpada jakiś koleś, chyba nasz ziom. Zaczyna pić z nami. Jest fajnie. Sobota 08:39: Franki pełen entuzjazmu wołając "czy ciebie kompletnie pojebało?!?!" odzywa się do Zwyrola puszczająceog głośną muzykę. Po krótkich wyjaśnieniach (10 sec.) Franki przyłącza się do picia. 12:42: Znowu budzimy się do życia, tym razem naprawdę.
12:47: Przygotowując śniadanie jak przez mgłę dochodzi do nas świadomości wczorajszych wieczornych odwiedzin. Zauważamy dodatkowy samochód na podwórku. Przypomina nam to iż kilkanaście godzin wcześniej kogoś "o dziwo" bardziej pijaneog niż my wiązaliśmy czymś i pozostawiliśmy na zewnątrz.13:12: Kończymy jeść śniadanie, cały czas zastanawijąc się czy mieliśmy wspólny sen, czy może rzeczywiście warto wyjść sprawdzić. 13:34: Zwyrol po piątej puszce śniadania kulturanie idzie się wyrzygać. Wyobraźcie sobie jego zdziwienie, gdy sen ziszcza się w postaci śmierdzącego zioma leżącego w choinkach.
13:35: Franki zostaje powiadomiony o odkryciu.13:36: Wspólna inspekcja wspomnianego wyżej zioma prowadzi do bolesnej niczym duży kutas w dupę prawdy, że mamy towarzystwo. 14:15: Po doprowadzeniu [dane osobowe] do stanu względnej użyteczności, razem z [dane osobowe] przygotowujemy się na wypad do Kościeżyny. 14:17: Zwyczajowo pięknimy się przed wyjściem. Franki zakłada swoje najlepsze dresy, przewiązuje się sznurkiem i zakłada prawie czysty hełm strażacki. Zwyrol standardowo ubiera spodnie od moro, przywdziewa łańcuch oraz słomiany kapelusz. 14:31: Tacy seksowni wyjeżdżamy. 14:51: Dojeżdżamy do małej śmierdzącej stacji benzynowej. Dokonujemy zakupu pewnej ilości paliwa (bynajmniej nie do baku). 15:26: Jesteśmy w Kościeżynie. Zwyrol czując się brzydko kupuje żółtą tabliczkę Uwaga! Zły Pies! i przyczepia ją do łańcucha.
15:27 do 16:40: "Zwiedzamy" Kościeżynę. Nawet udaje nam się uczestniczyć w ceremonii ślubnej oraz promocji Ery.16:43: Po dyskretnej uwadze pana ubranego w firanki, do którego wszyscy zwracali się per kościelny, abyśmy "wypierdalali skąd przyszliśmy", zniesmaczeni postanawiamy znowu podpalić opuszczoną bazę wojskową (a paliwo myślisz, że po co nam było?) 17:01: Dojeżdżamy na teren bazy. Rozpoczynamy produkcję koktajli Mołotowa. 17:11 do 18:10: Eksplozje, ogień i ogólna radocha. Wbrew pozorom wcale nie jest fajnie. Nikt się nie poparzył ;-(
18:38: Powróciliśmy na melinę. Franki pyta Zwyrola "Czemu jesteś smutny, głupcze?". Zwyrol odpowiada "Nie wiem, jakoś tak głupio. Jesteśmy tu już drugi dzień i w sumie nikt nie ucierpiał". Franki ripostuje "To może cię złamasie podpalimy? Co ty na to, dziwko? Może wtedy będzie wystarczająco zabawnie, chujku?" Zwyrol nagle wybiega przed domek, wraca z karnistrem oraz okrzykiem na ustach "Jeszcze jest dużo benzyny, możemy to zrobić!". Następnie dodaje "Zróbmy to!"18:44 do 19:00 Powstaje plan spalenia Zwyrola. Główne założnia zostają opracowane. W naszym planie brakuje jedynie szlafroczka. 19:02: Rozpoczynamy maksymalną najebkę. . . . . . . . . Jakoś w nocy: Zaliczamy zgona wspólnie licząc na to, iż mężczyzna po stosunku analnym nie może zajść w ciążę.
03.10.2004 Niedziela 11:11: Budzimy się. Zastanawiające jest, iż boli nas głowa. Nie rozumiemy dlaczego. Przecież nikt się wczoraj nie uderzył. Franki błyskając wątpliwym intelektem wpada na dość oczywisty pomysł: "spijmy browara". 11:24: Już czujemy się lepiej. Głupi plan podpalenia Zwyrola wcale nie zniknął. Przygotowujemy się do wyjazdu po szlafroczek. 11:50: Jesteśmy na jakiejś wiosce. W jedynym sklepie odzieżowym szlafroczek kosztuje 109 zł. Wobec tego równie genialne wydaje nam się wykorzystanie damskiej koszuli nocnej za 9,90 zł (w promocji). 12:23: Dojeżdżamy nad jezioro. Zwyrol moczy swoje ubranie w niepodobnym do niego przypływie zdrowego rozsądku. Franki natomiast, wręcz przeciwnie, z głupim usmieszkiem na ustach, polewa koszulę nocną benzyną i mówi coś w stylu "będziesz płonoł, suko". [Dane osobowe] przygotowuje aparat nie do końca wierząc w realizację założonego planu.
12:25: Zwyrol zakłada nasączoną benzyną koszulę nocną. Jego oblicze zdradza pewne oznaki niepokoju. Gdy Franki i [dane osobowe] gotowi już są do robienia zdjęć, Zwyrol po prostu podpala się.12:25 i 11 sekund: Zwyrol udaje żywa pochodnię i krzyczy. 12:25 i 15 sekund: Sytuacja bez zmian. 12:25 i 17 sekund: Zwyrol nie zdając sobie sprawy, iż płonące odzienie właśnie spadło na ziemię i nic mu już nie grozi, wskakuje od jeziora (jest 3 października, woda wcale nie jest ciepła). 12:26: Zwyrol wychodzi z wody. 12:30: Franki i [dane osobowe] próbują opanować śmiech. Zwyrol nie rozumie ogólnej uciechy. 12:31: Zwyrol ociekając wodą stwierdza "ja pierdolę, ale zajebiście zimno!" 12:32: [Dane osobowe] pakuje rzeczy i jedzie na melinę. Franki i Zwyrol ochoczo (Zwyrol zdecydowanie mniej ochoczo) udają się pieszo w tym samym kierunku. 12:41: Zwyrol zdejmuje mokre odzienie (całe) i oprócz zimna zauważa, iż ma przypaloną brodę, fryzurę oraz końcówki rzęs. Wścieka się. Wśród pozostałych panuje ogólna radość wywołana odkryciem tego faktu.
12:45: Zwyrol jest już suchy.12:47: [Dane osobowe] stwierdza "ja w to kurwa nie wierzę, leczcie się, psychopaci" i jedzie do domu. 12:50: Trwa krótka konsternacja wydatnie wspomagana przetworzonym chmielem. 13:00 do 17:00 Niezobowiązująca najebka. 17:02: Przegladamy zdjęcia z akcji i piszemy ten zjebany raport. Piwo zostało również zaproszone. (teraz naprawdę boimy się jutra)
A teraz porcja waszych głupich listów, których poziom wyrazić można jedynie w liczbach ujemnych.Dr. Bizarro na ostrym dyżurze jakie macie jeszcze rodzaje tabletek? Canibal88 Frustracje brudasa Paweł C. Szpiegostwo przemysłowe Otóż zamówiłem u was kiedyś koszulkę "Mam wyjebane", faktycznie wyjebana i wielce mnie się spodobała, ale dręczy mnie jedno pytanie- gdzie ją zrobiliście? Bo chciałbym sobie zrobić parę koszulek na zamówienie, a wasze źródło robi wpyteczne owe koszulki. Więc spytam się - jak mam znaleźć namiary na tą tajemną fabrykę zajebistych koszulek? Może wy mi panowie podacie, będę wam bardzo wdzięczny i normalnie macie u mnie browara. Yoghurtt O tym że to co robimy jest zajebiste doskonale wiemy, ponieważ skromność jest chyba jedyną zaletą charakteru, której nie posiadamy. Co zaś się tyczy fabryki koszulek to mieści się ona w podziemiach baru "U Romana" w gminie Zaropiała Parówa. Zadzwoń do nich i poproś o Pana Zdziśka. Powołaj się na nas, a on ci powie żebyś wypierdalał. Koszulki robimy MY tylko MY i wyłącznie MY! W przypadku napotkania osoby w koszulce wg. Naszego pomysłu, a nie zakupionej u NAS dany osobnik naraża się na pozbawienie życia przez zapchanie wszelkich otworów ciepłą spermą popromiennego orangutana.
[od Frankiego: jako że czuję się komercyjną szmatą, poczuwam się w obowiązku do przypomnienia o naszej mega-osranie-zajechujnej ofercie na T-shirty. Nie oczekujcie nic nowego, bo w końcu jesteśmy leniwymi dziwkami. Po prostu proste przypomnienie dla co bardziej tępych cepów]Od dzisiaj wy również możecie mieć wyjebane! I to oficjalnie, pod szyldem Dziwnych Tabletek. Koszulki, które jak widać na zdjęciu sami sprawdziliśmy w akcji są już dostępne tylko dla wyjątkowych pojebów. Sprawdźcie ich zalety i wady: + PLUSY + - MINUSY - Jak widać nasze koszulki mają więcej wad niż zalet, więc zupełnie nie rozumiem, po co mielibyście je kupować. No chyba że jesteście kretynami. SPECYFIKACJA TECHNICZNA
- przód: napis "mam wyjebane", tył: logo DT + napis "łykasz?", rękaw: małe logo- colory koszulek: do wyboru, do koloru - takie jak widać na tych kwadracikach - colory nadruku: białe, czarne, czerwone - 100% bawełna - rozmiary: od S (jak "ssanie" lub "suka") po XXL (jak wafel Prince Polo) - t-shirty firmy: PromoStars (znane gówno) - jakość materiału: naprawdę dobra, good shit - 160 gram - odporność nadruku na pranie: wysoka (długo ponosisz) - HIT: TWOJA KSYWA NA KOSZULCE. Oczywiście za dodatkową opłatą, a jakże. Za +9 zł dorobimy w dowolnym miejscu koszulki twoją ksywę (np. na dupie albo w okolicy fiuta. Albo z tyłu na górze - jak sportowcy). 15 znaków max. Można wybrać dowolną czcionkę. Standardowo dajemy Arial Black. CENA: lepiej niż dobra: 39.90 zł. Wy uważacie, że za dużo, my że za mało, więc wszystko się zgadza :) Koszty wysyłki to 10 zł przy opcji za pobraniem lub 6 zł przy zapłacie przelewem z góry. Wiecie już co macie kupować, a teraz dowiecie się jak. Sprawa jest w sumie prosta jak prostata. Wysyłacie maila na franki@dziwnetabletki.com i podajecie następujące dane: - kolor koszulki (podaj numer z listy powyżej) - kolor nadruku (biały / czarny / czerwony) - twoje imię, nazwisko i adres (ulica, nr domu i mieszkania, kod pocztowy, miejscowość) - telefon kontaktowy, najlepiej komórka - rodzaj zapłaty (za pobraniem / przelew) - opcjonalnie, jeśli chcesz swojego nicka, to go podaj i napisz w którym ma być miejscu oraz wybierz czcionkę. Pamiętaj, że za nicka na koszulce dopłacasz 9 zł Już po reklamach wracamy do listów... Z cyklu "Niedojebane małolaty" tabletki znalazłam w necie dopiero niedawno, przeczytałam i... musze przyznać ze na samą myśl o was dostaje wielokrotnego orgazmu. tylko jest jeden szkopuł: już się uzależniłam, a nowego stripa jak nie było tak nie ma.... pozdrawiam i czekam zniecierpliwiona Madzia P.S. też jestem z Gdańska! :) Piwosze smakosze Anal-fabeta 1 jestem zniesmaczony po obglądnięciu zdjęć z waszej wycieczki - tam jeden facet pije "tyskie" ZE SOKIEM!!! nie robi się takich rzeczy (przynajmniej publicznie..) fe wstyd, profanacja! Anal-fabeta 2 Uzdolnieni inaczej witajcie nie mniej zjebani od innych tabletkowi ludzie! to co mamy wam do zaoferowania nie usunie waszych kłaków z nosa, nie wydepiluje nóg waszych dziewczyn (bądź mężczyzn) ale skieruje wasze spostrzeżenia na najbardziej główniany komiks /no może nie tak najbardziej główniany/ o Todzie Robocie! soł goł for it! a tak na serio, odwiedziliśmy waszą stronkę...i jest git :))) no i zapraszamy do odwiedzenia naszej www.todrobot.kom.pl klimat czasem podobny! no to tyle!!! pozdrawiamy !!! no i czekamy na opinie /he he/ Todrobot pees. strona cały czas się buduje.... Ciemna Strona Anala Paweł M. Andrzej G. Aby nie było wątpliwości: my tych listów nie piszemy. Ci ludzie są naprawdę tacy głupi. - Wujek Zwyrol W nawiązaniu do stripa... W życiu każdego prawdziwego debila nadchodzi kiedyś moment, w którym uświadamia, że coś się zmienia. Początkowo nie za bardzo wiadomo o co chodzi, bo winopiwo, pizza i inne używki skutecznie zaciemniają dochodzącego ze świata zewnętrznego bodźce. Ale nagle jest - EUREKA! Szok jak pierwszy wytrysk: niektórzy przyjaciele mają CIĘ już w dupie! Ot, tak sobie, jakby ostatnie kilka lat życia nigdy nie istniało. Niby wiadomo, że trzeba mieć wyjebane, lać na to ciepłym moczem z rozpryskiem... ale, tak czy siak, jest to trudne.
No i chuj. Ja nie zamierzam chodzić po domu w ciepłych kapciach, głaskać kota i pytać żonki czy zupa nie jest aby za słona. A może w telewizji leci "M jak Mucha". Szkoda by przegapić, w końcu już się wciągnąłem... No przecież dobrze jest od czasu do czasu smutnie wypić wódeczkie w towarzystwie ludzi, z którymi nie mam nic wspólnego oprócz tego, że wiążą nas więzy krwi, moczu, czy też innych wydzielin. To jest chyba normalne, nie?Nie dla mnie. Nie zamierzam osrywać swoich przyjaciół nawet jeśli są przejebani. Jeśli ktoś po wielu latach znajomości nie widzi lub nie chce zobaczyć we mnie nic więcej poza wymiotowaniem, sikaniem, robieniem ka-ka i ku-ku, to chyba faktycznie nie pozostaje mi nic innego niż mieć wyjebane. Chciałem napisać tu jeszcze kilka innych mądrych pierdoł, metafor i żaluzji, ale i tak już się wystarczająco zbłaźniłem. Wybaczcie obspermieni fani DT, od zaraz się poprawię! Idę coś spalić, bo przecież tylko tym się w życiu zajmuję, right? ...right...? - Franki ![]()
![]() |