Logo jak sie patrzy! Takie cos z takim czyms My Linki, a co Mydelko
A kuku!
Icha icha
Bla bla
Co sie tak gapisz?!
Soapy

Zamiesc ten banner na swojej stronie i poinformuj nas
Podaj swoj e-mail - dostaniesz info o nastepnym stripie.




      policja.pl    21/05/2004


Najpierwszy strip ever Poprzedni strip Nastepny strip Najnowszy strip, czyli swieze miesko

Kurwa-kurwa, west coast - west coast! Ssać kutasa na golasa! Siorbać pisiora i do jeziora!

'Trzeba być debilem' - Manjak zdaje się być namacalnym uosobnieniem tej wielkiej maksymy. Takich tekstów będzie od tera na Dziwnych Tabletkach zdecydowanie mniej. Okazało się, że So-bitch uważa je za burackie i nie przystające do jego wysokich aspiracji. Generalnie - nie chce nic rysować, jeśli dalej będę zachowywał się jak cham i prostak. Zresztą, gdyby chodziło tylko o So-bitcha to pewnie wbiłbym kutasa w jego opinię, bo ostatnio i tak mnie wkurwia, ale inne bliskie mi osoby również stwierdziły, że jestem zbyt... prostolinijny. Cholera, a mnie to tak bawiło! Pomijając już banalny fakt, że odwiedzalność rosła tak czy siak, czyli że łykacie to chamstwo jak młode pelikany. Ale srać na to - od teraz będzie mniej prymitywnego chamstwa (żegnam się z nim z bólem serca), więcej komentarzy do aktualnych wydarzeń i stripów w których o coś jeszcze chodzi (you know, przesłanie 'n' shit).

Dzisiejszy strip jest oczywistym odzwierciedleniem łódzkich i poznańskich wydarzeń. Czy jest okrutny? Absolutnie! Czy jest niesprawiedliwy? A jakże! Czy jest zabawny? Hell yeach!

...no właśnie...? To co zaraz napiszę będzie niepopularne i pewnie nazwiecie mnie za to politykiem. Ale cóż, bycie artystą ;) wymaga głoszenia niepopularnych opinii. Wracając do rzeczy: wkurwia mnie nagłe pojawienie się na GG statusów "CHWDP", "policja - mordercy" i innych bzdur, tak BZDUR, tego typu. Czy wy kurwa myślicie, że gliniarze strzelali do tych studentów i zjebanych dresów z ostrej amunicji dla zabawy? Że SPECJALNIE wzięli naboje do zabijania? Jeśli tak uważacie to jesteście debilami... Oczywiście! - nie rozpoznanie, a przede wszystkim wydanie, nieodpowiedniej amunicji jest przestępstwem samym w sobie i wszyscy, którzy popełnili błąd powinni trafić do pierdla. Zauważcie tylko, że w nocy, podczas gorącej akcji trudno zachować trzeźwą ocenę sytuacji. Jestem daleki od sympatyzowania się z policją, ale nie rzucam przynajmniej ślepo kretyńskimi opiniami na miarę leppera.

Zresztą, w prasie, na necie i w śród znajomych krąży tyle wersji opisujących łódzkie wydarzenia, ilu debili siedzi w naszym sejmie. Znaczy - trudno zliczyć, ale wiadomo, że dużo. Każda strona ma swoją wersję, co jest zrozumiałe, bo każdy chce uchodzić za tego dobrego i niewinnego. Nie zmienia to faktu, że jeśli małpiszony zaczynają napierdalać w policję kamieniami, płytami chodnikowymi tudzież innymi przedmiotami stworzonymi do zupełnie innych celów, to niech się nie dziwią, że będą mieli ku-ku. Z drugiej strony bawi bezradność gliniarzy. Wszystko to składa się na piękny obrazek, który można podpisać tylko w jeden sposób "bo to Polska właśnie".

Jestem ciekawy co sądzicie o tym policyjnym motywie. Czekam na wasze opinie - niekoniecznie zgodne z moim punktem widzenia, ale przynajmniej dobrze uargumentowane. Jeśli przyślecie coś sensownego to z pewnością zamieścimy to w listach przy następnej aktualizacji.

Kolejna gorąca + równie żenująca sprawa ostatnich dni - i dodatkowo jakże bliska naszej gejowskiej linii programowej - spacerek homosów po Krakowie uwieńczony przyłączeniem się do zabawy młodych ludzi kibicujących piłkarskim klubom sportowym. Wiadomo, Polska to kraj buraków cukrowych, dresów, kiboli, polsatu i innego ścierwa, więc w sumie nawet się nie zdziwiłem, że to bydło wypłynęło na ulicę, żeby porzucać sobie kamieniami w cioty. Ot, nawet tak dla wprawy, bo przecież umiejętności celnego rzutu do ruchomego celu przydadzą się choćby na kolejnym meczu. Oto dzień spędzony na łączeniu przyjemnego (niszczenie pedałów) z pożytecznym (ćwiczenie celności), no a wieczorkiem można wymienić się wrażeniami z kolegami z pakerni.

Prymitywne zabawy w obijanie ryja nie są zresztą tylko i wyłącznie domeną zjebów w świecących sportowych trampkach drepczących z gracją słoni. Autorom tego komiksu w osobach Frankiego i So-bitcha taka rozrywka również jest nieobca. Ostatnie mordobicie między tą dwójką grzecznych skądinąd młodzieńców zostało uwieńczone kilkoma efektownymi ciosami (według niezależnego, i co najważniejsze - trzeźwego! - jury), obfitą fontanną juchy, krwistymi obtarciami i brudną odzieżą. Oh, zapomniałem dodać o takiej drobnostce, jak złamany (mój) nos...

...a było to tak: na początek standard, czyli 2-3 browarki na rozgrzewkę, wzmożona ochota na więcej % w krwioobiegu, szybka wycieczka do nocnego, 2 jabole (kokosowy i wiśniowy), spijanie zakupionych dóbr na wiadukcie na Zaspie. A jako że sikanie i plucie na przejeżdżające samochody po jakimś czasie staje się nudne (nie mówiąc już o tym, że trudne) to postanowiliśmy jakoś umilić sobie czas niewinną szarpaniną. Szybko ją jednak zakończyliśmy bez wyraźnych efektów.

Walkę dokończyliśmy na klimatycznych pagórkach wśród bloków. So-bitch nie spodziewał się zdradzieckiego i zupełnie bezsensownego ataku z mojej strony. Alkohol zrobił swoje i zdrowy rozsądek nie był niestety naszym sprzymierzeńcem. Wymiana kopniaków, szarpanie, podcinanie - to wszystko w ciemnościach rozjaśnianych nieudolnie przez odległe latarnie. Ku naszemu zdziwieniu okazało się, że pierdolnięcie głową w beton może spowodować ból i zalew krwi z nosa. Jucha polała się na tyle obficie, że zaniepokojeni stanem mojego nosa postanowiliśmy przełożyć rozstrzygnięcie walki na kiedy indziej (a naprawdę było po prostu: "o kurwa! o kurwa!!").

Szybki support lekarski w postaci zaspanego brata Szymona (ów prawie-trzeźwy członek jury) dostarczył mnie na pogotowie w stanie wyraźnie wskazującym. Szybkie prześwietlenie wyjaśniło konsekwencje starcia nos vs. beton - pęknięcie bez przemieszenia. Nosa rzecz jasna. Przeto wujek Franki radzi: dzieci, zanim zaczniecie się napierdalać, upewnijcie się, że jest to bezpieczne!

Przez następne dwa tygodnie wyglądałem jak niezły daun. Tzn. tak czy siak wyglądam jak daun, ale wtedy wyglądałem jak daun do kwadratu. Następnego dnia po tym evencie zrobiliśmy w szkole fotografii dwie rolki filmów z tym obitym ryjem, aby uwiecznić moją głupotę na 35mm. No i teraz można spoglądać na obitą facjatę Frankiego w gdańskim Kinoplexie, o czym wspominałem już poprzednio. Ojej.
Rudolf, czerwononosy renifer
Ludzie kochają bezguście. Młodzież nie jest żadnym wyjątkiem. Dowodem na potwierdzenie tej tezy jest powracająca obecnie do łask moda na świecące wytartym plastikiem lata osiemdziesiąte. Wybaczcie, ale moim skromnym zjebanym zdaniem tamta dekada to zupełne nieporozumienie pop-kulturalne. Wieśniactwo przyprawione szczyptą buractwa i gotowane na wolnym ogniu tandety. Urodziliśmy się wtedy, więc wiemy co mówimy.

No ale kreatorzy trendów mają swoją koncepcję bycia cool i najwyraźniej obcisłe dresy z paskami mają w tym pomagać. Zresztą nie tylko nowe kolekcje wielkomiejskiej odzieży świadczą o zwrocie dwadzieścia lat wstecz. Coraz częściej wytwórnie wyciągają z szafy pełnej szkieletów jakieś modne uwcześnie kapelki. I tak do naszych uszu zaczyna dobiegać przeszywajace do głębi pitolenie syntezatorów i elektronicznych pianinek. Rozumiem, że polski rynek muzyczny jest ubogi, ale żeby posiłkować się takim ścierwem z cmentarza?

Tak więc jeśli zamierzacie pozostać lub dopiero stać się trendy, to czym prędzej biegnijcie do mamy i proście o wyciągnięcie z zakamarków szafy ubranek sprzed dwóch dziesiątków lat. Nie przejmujcie się prawdopodobnym rozrzutem w wymiarach waszych ciał i upragnionych spodni tudzież bluz dresowych - na imprezie zawsze będziecie mogli powiedzieć, że jesteście super-trendy (a nie "mega-trendy" bo w latach '80 nie było chyba takiego przedrostka). Jak to wszystko się zmienia: jeszcze niedawno królowala zasada "im looźniej tym lepiej", a teraz wręcz na odwrót. I jak w takich warunkach jednocześnie żyć w zgodzie ze sobą i z modą?

Powoli zbliżamy się do końca textu pod stripem. Ale bez obaw! Na tym jeszcze nie koniec lektury Dziwnych Tabletek. Co prawda dzisiaj działamy bez kącika gejowskiego, listów, GG logów, ale mamy za to inne atrakcje. Oto bowiem w lamerskim z nazwy dziale Mydło i Powidło pojawiły się dwa nowe rodzyny. Pierwszym jest mój kolejny niby-to-felieton-niby-pierdolenie-od-rzeczy. Tym razem postanowiłem skupić się na kolejkach. Efekt owego skupienia poznacie tutaj.

interwju with us Drugi rodzynek to pierwszy EVER wywiad z autorami Dziwnych Tabletek, czyli, jakby na to nie patrzeć, z nami. Do ściany przyciskał nas Beny - raper-ziomal-and-more z Looblyna. Tekst oryginalnie miał ukazać się w zjebanym do cna studenckim magazynie Spinacz (Lublin). Okazało się jednak, że naczelny-dupowłaz nie puścił go do druku, bo Dziwne Tabletki mogłyby się nie spodobać rektorowi i innym ciotom z władz univerku, dla których najwyraźniej redagowana jest ta gazeta. Po tym wydarzeniu Beny odszedł z redakcji. R3spect za bycie real! A pedały ze Spinacza niech się zapinają w dupę. Dzięki tej akcji mamy absolutnie prawo powiedzieć "jesteśmy tak hardcore'owi, że nie chcą drukować wywiadów z nami." Word up! :) - Franki

Nowe stripy!
Dziwne Tabletki

Twój email



dowiedz sie wiecej >>