Logo jak sie patrzy! Takie cos z takim czyms My Linki, a co Mydelko
A kuku!
Icha icha
Bla bla
Co sie tak gapisz?!
Soapy

Ubieraj to szalone gówno! T-shirty Frankiego i IGeja!
Podaj swoj e-mail - dostaniesz info o nastepnym stripie.




      Ronald McDonald #2    04/11/2002
tak bylo

Najpierwszy strip ever Poprzedni strip Nastepny strip Najnowszy strip, czyli swieze miesko
OK, przejdzmy do durnot. Pamietacie jak przy poprzednim apdejcie donosilem o macaniu sie z policja? Owej pamietnej nocy, jeszcze zanim zostalismy spisani, spijalismy miedzy blokami "Belzebuba", dyskutowalismy (no dobra, przyznaje - po prostu darlismy ryje) i ogolnie rzecz biorac korzystalismy z zycia.

Tak sie sklada, ze kazda butelka wypelniona ciecza ma te nieprzyjemna wlasciwosc, ze predzej czy pozniej spoglada sie zamglonym wzrokiem na jej denko. W takich chwilach powstaje pytanie: co zrobic z pustym naczyniem, znaczy sie oproznionym. Ja osobiscie preferuje i stosuje proste rozwiazanie - wrzucam nieprzydatny przedmiot do smietnika. Okazuje sie, ze nie jest to tak logiczne, jak mogloby sie wydawac. So-bitch, dajmy na to, zdecydowal sie wybrac inna droge pozbycia sie butelki. Nie chce byc przesadnie brutalny w tym opisie, ale obawiam sie, ze po prostu ja zbil. Tak sie skladalo, ze przebywalismy akurat w okolicy piaskownicy, co sprawilo, iz sporo odlamkow szkla wpadlo w piasek. Niby szklo to tez piasek, ale wlasciwosci tych dwoch substancji maja podstawowa roznice - piaskiem mozna sie bawic, podczas gdy rozbite szklo dostarcza wrazen zupelnie przeciwnej natury. No chyba, ze ktos czerpie radosc z kaleczenia sie i taplania we wlasnej krwi.

Jesli zgubiliscie watek glowny, przypominam, ze doszlo do rozbicia butelki na terenie piaskownicy i okolic. Nastepnego dnia zadzwonilem do So-bitcha, gadalismy o tym i o owym, az w koncu napomknalem cos w stylu "ale mogles sobie darowac to rozbijanie butelki". Najwyrazniej ruszylo go sumienie, czy co on tam ma, i kolejnego dnia stalismy nad feralna piaskownica. So-bitch ochoczo rzucil sie do szukania odlamkow szkla, podczas gdy ja staralem sie unikac wszechogarniajacego odoru moczu (bukiet zapachowy wskazywal na mieszanke kociego i ludzkiego, ale niestety nie bylem w stanie wyczuc, w jakich proporcjach zostaly wymieszane). Absurdalnosc sytuacji poglebial fakt, ze moj kretynski kolega wyrzucal znalezione kawalki szkla tuz za piaskownice, bo "tutaj dzieci juz beda widzialy szklo i sie nie skalecza". Czasami zastanawiam sie, jak ten gosciu zdal mature.

Swir jak sie patrzy!Dobra, przechodzimy do nowego tematu. Jako osoba znana przyznaje sobie prawo do oceniania, recenzowania, a nawet przyblizania wam rzeczy, ktore uwazam za ciekawe. A tak sie akurat zdarzylo, ze w tym tygodniu mialem okazje obejrzec po raz pierwszy Dzien Swira. Udalem sie na ten film z So-bitchem i Dobrym zgola przypadkowo, rzeklbym spontanicznie. I niczego specjalnego sie po nim nie spodziewalem (jak to po polskim filmie). A tu niespodzianka! Dzien Swira to interesujaca produkcja, pokazujaca polska rzeczywistosc w sposob tylez celny co zabawny. Nie myslcie sobie jednak, ze jest to komedia. Po prostu absurdalnosc pewnych aspektow wspolczesnej Polski zostala wyeksponowana w sposob wzbudzajacy gorzki smiech.

W najnowszym numerze Wprost Andrzej Zaorski przyrownal Dzien Swira do The American Beauty. Umieszczenie tych dwoch tytulow w jednym zdaniu wydaje sie celnym pomyslem. Jesli ogladaliscie TAB i zyskal wasze uznanie, to istnieje duze prawdopodobienstwo, ze Swir tez przypadnie wam do gustu.

Polecam ten film rowniez z uwagi na kreacje glownego bohatera (ale madre slowa mi sie napisalo. Czyzby pozostalosci z lekcji jezyka polskiego?). Marek Kondrat to dla mnie przede wszystkim twardziel w osobie komisarza Halskiego, a chyba sami przyznacie, ze rola sfrustrowanego rutyna zycia nauczyciela stawia przed aktorem wymagania nieco innego rodzaju niz rozwalanie dilerow narkotykow wypowiadajac w tym czasie teksty godne Terminatora. Innymi slowy - Marek Kondrat po raz kolejny udowodnil swoj profesjonalizm aktorski i chalwa mu za to.

Wiecie juz, co oplaca sie ogladac, wiec moze dla odmiany przestrzege was, czego nalezy absolutnie unikac. Wystrzegajcie sie Znakow! Jest to typowy horror z domieszka kosmitow, co samo w sobie jeszcze nie gwarantuje sukcesu. Taki mix zawiera w sobie duzy potencjal (patrz: The X-Files), ale IMHO zostal on prawie calkowicie zaprzepaszczony. Nie chce mi sie teraz tlumaczyc dlaczego. Jesli juz koniecznie chcecie ogladac Mela Gibsona w roli amerykanskiego farmera, sciagnijcie sobie divxa albo cos, ale - for godness sake - zaoszczedzcie sobie pieniedzy na bilet.

Na koniec przypomne o naszej scislej wspolpracy z serwisem GamePub (wymacajcie nasz fajny skyscraper na ich stronie glownej), w wyniku ktorej mozecie komentowac kazdy strip na specjalnym forum dyskusyjnym ku temu przeznaczonym. Sadzac po pustkach w mojej skrzynce pocztowej, w narodzie zanika umiejetnosc pisania e-maili, wiec moze taka forma informacji zwrotnej bedzie blizsza waszemu sercu.

Hej ho, placcie clo!
Napisal Franki, narysowal So-bitch

P.S. 1 Zlym Czlowiekiem Tygodnia oglaszamy pana Saddama Husajna. Zwyciezcy gratulujemy!
Jestem zly, bo lubie zabijac

P.S. 2 Nasz chory kolega - Dobry - wydal z siebie kolejne cieszace opowiadanko. Tytul owego szorta brzmi I zyli dlugo i szczesliwie, a znajdziecie go tutaj