Logo jak sie patrzy! Takie cos z takim czyms My Linki, a co Mydelko
A kuku!
Icha icha
Bla bla
Co sie tak gapisz?!
Soapy

Ubieraj to szalone gówno! T-shirty Frankiego i IGeja!
Podaj swoj e-mail - dostaniesz info o nastepnym stripie.




      Nigga what, nigga who    16/10/2002
Co rasizm, to nie my

Najpierwszy strip ever Poprzedni strip Nastepny strip Najnowszy strip, czyli swieze miesko
Howdy ho!

Po tym jakze redneckowym okrzyku, nie pozostaje mi nic innego jak powitac was po ponad siedmiu miesiacach nieobecnosci. Przez ten czas oprocz nie-robienia komiksow udalo sie nam zaliczyc kolejny rok w polskim systemie edukacyjnym, obejrzec kilka filmow w kinie, przesiedziec kilkadziesiat godzin na laweczce z browarami w reku i oczywiscie poglebic nasza psychoze. Oprocz tego Franki przez trzy miesiace przebywal w Najlepszym Kraju Na Ziemi, jak Amerykanie zwykli myslec o swojej ojczyznie. Prawdopodobnie bedzie wspominal o tym wyjezdzie przynajmniej dwa razy w kazdym akapicie przez najblizsze pol roku, wiec musicie mu to wybaczyc. Swoja droga, to zastanawiajace, czemu pisze o sobie w trzeciej osobie.

Wierzymy, ze powyzsze wydarzenia napelnily nas kreatywna energia, ktora bedziemy mogli wykorzystac do tworzenia stripow, a w konsekwencji - rozbawienia was do rozpuku. Tak, zdaje sobie sprawe, ze poprzednie zdanie bylo bardzo lamerskie (ze szczegolnym uwzglednieniem zwrotu "rozbawic do rozpuku"), ale skoro jestem swiadomy jego lamerskosci, przestaje byc ono lamerskie. Mozna porownac ta zasade do noszenia czapki baseballowej z prostym daszkiem. Jeszcze kilka lat temu bylo to nie do pomyslenia. A teraz? Prosze bardzo, nawet taki P. Diddy publicznie pokazuje sie w telewizji i nie wstydzi sie prostego daszka (daszku?). Zatem tajemnica polega na zdaniu sobie sprawy z lamerskosci danej rzeczy i odpowiednim jej wyeksponowaniu. Wlasciwie cale Dziwne Tabletki opieraja sie na tym schemaciku.

Moj kalendarz wskazuje, ze ostatnia dawke Dziwnych Tabletek lykaliscie w lutym. Straszne, lecz prawdziwe. Ten smutny fakt nie jest jednak w stanie przeslonic radosnej nowiny, jaka jest nasz powrot online. I to nie byle jaki powrot! Oprocz nowego komiksu, ktory dzieki lenistwu So-bitcha powstawal przez ponad pol roku (to chyba jakis pierdolony rekord, wiec nie zdziwcie sie jesli w kolejnej edycji Ksiegi Rekordow Guinessa w kategorii "Najdluzej rysowany strip internetowy" beda figurowac Dziwne Tabletki), zostalismy wyposazeni we wlasna domene. Po skierowaniu uwagi na pasek przegladarki z adresem URL, spostrzezecie kilkanascie literek ukladajacych sie w haslo www.dziwnetabletki.com. Mam nadzieje, ze nasza (a konkretnie _moja_) inwestycja w domene uwolni wasze zmeczony mozgi od koniecznosci zapamietywania kolejnego dziwacznego adresu internetowego.

A tak bay the way, rejestracja domeny w Stanach to jedno z najprzyjemniejszych uczuc, jakich moze doswiadczyc taki geek internetowy jak ja. Oprocz niskiej ceny (only $15, baby!) cala operacja zajmuje maksymalnie kilka minut, w przeciwienstwie do idiotycznie dlugiego procesu oferowanego przez NASK. W tym miejscu czuje sie zobowiazany do publicznego podziekowania Kowiemu za ultra-szybkie zalatwienie rejestracji w czasie rozmowy telefonicznej (a takze za znoszenie mnie w swoim domu). Wygladalo to mniej wiecej w ten sposob:

Ja: Po powrocie do Polski bede musial zarejestrowac domene dla DT.
Kowi: A moze chcesz teraz?
Ja: Eeee??? A ile to bedzie kosztowac?
Kowi: Okolo 15-stu dolarow.
Ja: WOW MAN! Tak tanio?! [tu nastapila seria odglosow nie dajacych zapisac sie w zadnym znanym ludzkosci systemie znakow]
Kowi: OK, zrobione.
Ja: Na serio? WOW MAN!

Jak widac na powyzszym przykladzie, nie jestem osoba, z ktora latwo mozna porozumiec sie przez telefon. Cale szczescie, ze videofony nie sa jeszcze zbytnio popularne, bo moi rozmowcy musieliby liczyc sie z mozliwoscia patrzenia jak lize kamere (choc, prawde powiedziawszy, dotykanie roznych przedmiotow jezykiem jest specjalnoscia So-bitcha, o czym bedziecie mogli przekonac sie w jednym z najblizszych stripow ).

Zgodnie z powszechnie panujaca w kraju moda, polegajaca na wypowiadaniu sie na tematy, na ktore nie ma sie zielonego pojecia, rozpoczynamy pisanie recenzji. Czego? Wszystkiego! W koncu nie musimy byc ekspertami, aby cos zbluzgac.

Na poczatek proponuje moja wlasna (z ang. my own) recenzje wydawnictwa Striptease. Jestem pewien, ze w tej chwili cala meska heteroseksualna czesc naszych czytelnikow kliknela na zapodany przed chwila link do rzeczonej recenzji i opuscila te strone. Jesli caly czas czytasz ten tekst i jestes facetem, radzilbym ponownie rozwazyc swoja orientacje. Ha ha! Ten text wyjatkowo mi sie udal. Nieslychanie smieszne.

Skoro pozostalem jedynie z homoseksualistami i kobietami, nie pozostaje mi nic innego, jak pozegnac sie do nastepnego razu w imieniu swoim i So-bitcha.

Zegnam do nastepnego razu
Franki (w imieniu swoim i So-bitcha)

P.S. Powstala nowa forma sztuki - CamStrip! Jego autorem jest niejaki Dobry ktory jest naszym ge... hmmm... kolega z liceum. Nie byloby w tym nic interesujacego (w koncu wielu ludzi ma kolege z liceum), gdyby nie fakt, ze Dobry jest zwyklym pe... hmmm... idiota. Tak, wlasnie, jest idiota. A jako ze debile i idioci maja na naszej stronie specjalne przywileje, polecam jego CamStrip. Zmacajcie go i podziwiajcie jak bardzo ten czlowiek jest chory na glowe.
Ej, Dobry, jestes tam? Moze teraz ktos w koncu odwiedzi twoja stronke ;)